Moja ojczyzna jest ślepa i głucha

Rozmawiałem niedawno z pewnym człowiekiem, iż od lat zastanawia mnie kwestia jakości życia osób tzw. normalnych i chorych umysłowo.

Problem nie został od lat rozwiązany, bo nikt, nawet specjaliści nie są w stanie wykazać, czy lepiej jest tym, oderwanym od rzeczywistości i żyjącym w swoim własnym toczonym chorobą psychiczną świecie, czy nam, przypuśćmy, że normalnym, myślącym i poddającym życie analizie.

Dla mnie to całkiem często swoisty dramat, kiedy obserwuję z pewnej odległości ojczyznę, kraj, w którym się urodziłem, wychowałem i przez wiele lat żyłem, by go następnie opuścić, ale nigdy nie porzucić. Od dekady, bo na 13 lutego przypada 10 rocznica mojego lądowania na wyspie, przyglądam się z uwagą działaniom podejmowanym przez Polskę, Irlandię i inne państwa, a wszystko w kontekście współpracy gospodarczej. Z każdym rokiem widzę też zbliżający się kooperacyjny schyłek na linii Polska – Irlandia, bo zapada się ona w nicość i koślawi nawet proste drogi. Zazwyczaj podkreślam, że nie jest to winą Irlandii, ale niepokojąco złego postępowania w zakresie promocji Polski, więc i to też moje słowa sprzed paru lat, niedostrzeganiu potencjału wyspy.

Takich oporów nie mają inne państwa i jakże chętnie goszczą tutaj ich przedstawiciele, robiąc dobry grunt pod dalszą współpracę. W czasach, w jakich przyszło nam żyć, więc kryzysowych, europejskie gospodarki postawiły na zdobywanie nowych rynków, nowych kontrahentów i odbiorców, ale czy tak też robi Polska?

Robi tak z całą pewnością gospodarka Niemiec, która uruchomiła właśnie wielotorową akcję informacyjną o produktach, jakie są już do nabycia w Irlandii, ale nie działa w ukryciu, nie wabi na jakieś imaginacje słowne, a prezentuje produkty, jakie może w każdej ilości dostarczyć. Prezentuje się fizyczny produkt, chociaż na zdjęciach, ale odnoszę wrażenie, że jedna rozmowa telefoniczna wystarczy, by za kilka dni potencjalny nabywca mógł dotknąć i skosztować bawarskich kiełbasek.

Dajemy, jako Polska Irlandii taką możliwość?

Nie, my zanurzamy się w jakieś polityczno-medialne gierki, usuwamy na bok tych, którzy w naszej ocenie są nieprzychylni, a nie widzimy tego, że ujawniając niektóre fakty, wykonuje się swoją pracę. Dzieli się polską społeczność w Irlandii, bo dla niektórych są ci, którzy zasługują, ale i ci, którzy nie zasługują, żeby spotkać się z najwyższą przedstawiciel Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Irlandii i podkreślam tu przedstawiciel Rzeczypospolitej Polskiej. Co znaczy, że nie jest osobą prywatną, nie powinna, a o ile należy do obozu władzy w Polsce lub chociażby ten reprezentuje, dzielić i wybierać, bo nie to jest zadaniem reprezentacji Polski w Irlandii.

Mógłbym tutaj napisać jeszcze więcej, ale zakończę to tak: Ciąg dalszy nastąpi…

Bogdan Feręc

Photo by Anthony Tori on Unsplash

Udostępnij i skomentuj w mediach społecznościowych po przeczytaniu tekstu:
ZNAJDŹ NAS:
Więcej nabywców do
Styczeń lotniska w