Trzy ciosy w gospodarkę

Obecnie w kraju panuje pogląd, że mały i średni biznes może nie przetrzymać tej zimy, a poziomy upadków firm będą niespotykane do tej pory w Irlandii.

Eksperci twierdzą, że najbardziej narażony jest na takie działanie sektor gastronomiczny i usługowy, a stanie się tak przez trzy nakładające na siebie czynniki. Po pierwsze w kłopoty finansowe przedsiębiorstwa wpędzone zostały przez pandemię koronawirusa, która unieruchomiła wiele firm na długie miesiące, co spowodowało w większości przypadków wysokie zadłużenie, również fiskalne. Po drugie gwałtownie rosnące od kilkunastu już miesięcy koszty zakupu energii elektrycznej, gazu, opału i ceny paliw pędnych, także wpływają na wynik finansowy firm, co stało się powodem niższych od oczekiwanych zysków. Jest jeszcze jeden powód problemów małych i średnich przedsiębiorców, ale tu trzeba zaznaczyć, że nie tylko ich, bo i ci więksi odczuwają wpływ podnoszenia przez Europejski Bank Centralny i krajowe Banki Centralne stóp procentowych na kredyty, więc i firmy, które takie zaciągnęły, stanęły w obliczu braku możliwości ich spłat, a przynajmniej pustoszą one kasy przedsiębiorstw.

Niewielkie kawiarnie, restauracje i niektóre sklepy wprowadziły już ograniczenia ilość godzin swojej działalności, a zamykane są one w porach najmniejszego ruchu, więc w taki sposób oprócz ograniczenia kosztów energetycznych, obniża się też inne, w tym pracownicze.

To jednak broń obosieczna, gdyż niedogodności zaczynają odczuwać także osoby zatrudnione w kawiarniach, sklepach i restauracjach, gdyż skraca się im godziny pracy, więc i niższe w dobie wysokich cen są ich wynagrodzenia. Dlatego część zatrudnionych w niewielkich firmach, zaczęła szukać dodatkowego albo nowego zajęcia, co pogłębia tylko stan prowadzący do upadku niewielkich biznesów.

Istotne w całej sprawie jest to, że to dopiero początek końca małych firm, a mówi o tym m.in. dyrektor naczelny Stowarzyszenia Restauracji w Irlandii Adrian Cummins, który stwierdził, że zima może doprowadzić do kolosalnych strat w zakresie upadków firm gastronomicznych, a tych wiele zniknie z irlandzkiego rynku.

Podobnie ocenia się sytuację w zakresie małych sklepów, głównie rodzinnych, bo te raczej nie przetrzymają jesieni i zimy, jeżeli koszty prowadzenia działalności wciąż będą wzrastać.

Specjaliści ds. rynku detalicznego mówią jednocześnie, iż wyzwania, jakie stanęły przez małymi i średnimi firmami, wydają się nie do pokonania, więc „poziomy zamknięć w najbliższym czasie będą niewidzianymi od krachu finansowego”.

*

Rozwiązaniem tego problemu jest obecnie tylko głęboka interwencja państwa, ale to uważa, że i tak zrobiło już dużo, aby pomóc wszystkim mieszkańcom oraz przedsiębiorcom w Irlandii. Jest też pewna ciekawostka, bo wiele mówi się o kryzysie, jednak nikt z rządzących nie wspomina, że z tym należy walczyć i wprowadzać reformy, aby kryzys odchodził w zapomnienie. Proponuje się natomiast dodatki oraz ulgi i płaci się za siedzenie z potulnie pokulonym ogonem, więc kupuje się spokój mas. Ciekawostką jest też, że dzieje się tak na całym świecie, a przecież wystarczy wrócić do poprzednich kryzysów, odszukać wypowiedzi polityków, a wtedy okaże się, że ich słowa różniły się diametralnie od tych, jakie padają obecnie.

Bogdan Feręc

Źr: Independent

Image by John Forster from Pixabay 

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська