Czy kiedyś będziemy pracować krócej?

To raczej jest nieuniknione, a wynika z badań, jakie w tej sprawie prowadzone były i są na całym świecie.

Obecnie firmy w porozumieniu z grupami badawczymi wprowadzają różne eksperymenty, a tymi są np. czterodniowy tydzień pracy lub zmniejszona ilość godzin dziennych, ale też hybrydowe modele pracy. Z wyników badań dowiadujemy się jednak, że model pracy różnie postrzegany jest przez pracowników i pracodawców, bo ci pierwsi, częściej chcą pracować cztery dni w tygodniu, a drudzy widzą inne modele, więc albo mniejszą ilość godzin każdego dnia z pięciodniowego tygodnia, albo pracę łączoną, czyli wykonywana w zakładzie pracy i w domu.

W tym ostatnim przypadku nie wszędzie jest to możliwe, więc zmiany na rynku pracy powinny iść w takim kierunku, by obejmowały wszystkich zatrudnionych, z czego wynika, iż do wprowadzenia pozostaje skrócona ilość godzin lub mniejsza ilość dni spędzanych w pracy.

Ważne jest również, że już wstępne badania wskazały, co było wcześniej tylko tezą, że osoby pracujące poniżej 35 godzin tygodniowo, są wydajniejsze, rzadziej uskarżają się na stres i są bardziej zadowolone z pracy oraz miejsca zatrudniania, więc to także jest wskazaniem, że czas pracy powinien zostać skrócony lub stać się na tyle elastyczny, aby odpowiadać potrzebom pracowników. Pracownicy zatrudnieni w krótszym tygodniu pracy, prawie wcale nie myśleli o zmianie zakładu pracy, więc to również element, który powinien cieszyć pracodawców.

Ostatnio takie badania prowadzone są w Hiszpanii, Niemczech, Belgii, Szwecji, na Islandii, w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii, USA oraz Kanadzie, ale odbywają się one w różnych formach. W żadnej jednak nie określa się jeszcze sposobów wynagradzania, chociaż biorący udział w eksperymentach, zachowali zarobki na wcześniejszych poziomach.

W każdym z przypadków okazywało się jednak, że już po kilku tygodniach od wejścia w system skróconego tygodnia pracy, czy też pracy w skróconych godzinach lub w pracy hybrydowej, wydajność pracowników biorących udział w programie wzrastała od kilku do kilkunastu procent, a firma wcale nie traciła z tego powodu. Jeszcze lepiej wyglądało to w końcówce programów pilotażowych, bo wtedy ocena pracy zatrudnionych, a w porównaniu do pracujących w systemach typowych dla poszczególnych państw, różniła się kolosalnie. Podobnie było podczas wypełniania szeregu ankiet, które w trakcie trwania testu miały być wskaźnikami zmian nastrojów, więc zauważono, że z każdym miesiącem pracownicy z eksperymentu, mieli znacznie lepsze samopoczucie od tych, którzy do badania nie weszli, więc pracowali starym systemem.

Obecnie nie można jeszcze powiedzieć, iż badania przyczyniły się do zmian w podejściu do zatrudniania, chociaż wyniki badań potwierdzają, że będzie to raczej dobre rozwiązanie dla pracowników oraz firm, a żaden kraj, który zakończył już fazę eksperymentalną, nie podjął decyzji o zmianie prawa w kwestii ilości godzin pracy.

Politycy twierdzą, iż do wprowadzenia takich zmian potrzebne są dodatkowe analizy, w tym kosztów, jakie ponoszone będą przez budżety, więc chodzi tu o zmianę systemów socjalnych oraz emerytalnych. To na pierwszej pozycji stawia świat polityki, o czym słychać wszędzie, gdzie prowadzone były programy pilotażowe.

Ważne jest jeszcze jedno, iż w tym zakresie zgodny jest świat nauki, ale też spece od zatrudnienia i lekarze, bo oni jednym głosem mówią, że krótszy tydzień pracy, jak i krótsze godziny pracy, pozytywnie wpływają na pracowników oraz są oni mniej podatni na choroby.

Pozostaje jeszcze jedna sprawa, a tę politycy pomijają, choć mówią o niej specjaliści, więc likwidacja bezrobocia. Eksperci uznali, że po przejściu na system pracy w skróconych godzinach, zwiększy się wydajność pracowników, ale i tak potrzebne będą też dodatkowe ręce do pracy, przynajmniej w niektórych zawodach, a mówi się w tym przypadku o produkcji. Stwierdzono, że nie można dopuścić do sytuacji, iż poprzez skrócenie tygodnia pracy, zatrudnieni zmuszani będą do wykonywania obowiązków ponad ich siły, bo byłby to powrót do swoistego niewolnictwa, a nie zmiana, jaka ma przynosić skutek odwrotny.

Oczywiście określono również, że w wielu przypadkach, np. zawodów biurowych, wcale nie trzeba będzie zatrudniać nowych pracowników, a możliwa stanie się nawet niewielka redukcja etatów, bo poprzez wzrost wydajności, pracownik wykona więcej zadań.

Ważną kwestią stanie się również uwolnienie miast i dróg od wszechobecnych teraz korków, bo część zatrudnionych, korzystających z możliwości pracy w domu lub pracy hybrydowej, nie wyjedzie samochodami na ulice, co ma poprawić znacznie płynność ruchu i zmniejszy emisję gazów cieplarnianych.

Na koniec jeszcze jedna ważna sprawa, bo chodzi o samych pracowników, gdyż ci zaczęli żądać, aby wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, pracować zdalnie. Niektóre rządy krajowe dały już taką możliwość, więc jest tak w przypadku Irlandii, gdzie pracownik może zgłosić pracodawcy, iż chce pracować zdalnie lub hybrydowo. Irlandzkie prawo jest też w tym zakresie dosyć precyzyjne, więc pracodawcy mają możliwość odmówić zatwierdzenia takiego wniosku, ale muszą go bardzo dobrze uzasadnić.

Na pracowniku hybrydowym lub zdalnym w Irlandii spoczywają też pewne obowiązki, bo nie może on uchylać się od pracy, a musi wykonywać powierzone mu zadania zgodnie z ustaleniami, jakie wynikają z umowy z pracodawcą. Powinien więc pracować w przewidzianych umową godzinach, ale też nie może spaść jego wydajność, gdyż w takim przypadku pracodawca może odstąpić od umowy i ponownie nakazać pracę w siedzibie firmy, a nawet może takiego pracownika zwolnić.

Wydaje się jednak, że może nie w najbliższym czasie, ale w dziesięcioleciu, struktura sposobu zatrudniania zmieni się znacząco, więc w pracy pojawiać się będziemy cztery dni w tygodniu.

Bogdan Feręc

Na podstawie materiałów internetowych.

Photo by Brooke Cagle on Unsplash

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Reforma prawa o etyc
W Polsce powiększy