Sprzedawcy spodziewają się ciężkiego dnia w pracy

Dzisiaj mamy Czarny Piątek, więc apogeum promocyjnych wyprzedaży, które mają wpłynąć na ilość klientów w sklepach, a te przygotowały bogatą ofertę, jaką kierują do czarnopiątkowych klientów.

Tym samym dla sprzedawców zapowiada się pracowity dzień, bo wiele osób zaplanowało zakupy właśnie na dzisiaj, a detaliści od wielu tygodni kusili ofertami obniżek cen, licząc, że pozbędą się zapasów, jakie zgromadzili wcześniej w magazynach.

Czarny Piątek pochodzi z USA, gdzie po pierwsze miał stać się dniem, w którym sklepy pozbywają się starych kolekcji i artykułów zalegających na półkach, a jednocześnie otwarciem sezonu sprzedaży świątecznej. W latach kolejnych amerykański pomysł podchwyciły inne państwa, a obecnie Black Friday rozrósł się do rozmiarów światowej histerii i polowania na okazje.

Niestety te wcale nie muszą być okazją samą w sobie, bo już w latach ubiegłych mieliśmy tego przykłady i na kilka tygodni przed Czarnym Piątkiem, sklepy podnosiły ceny, by następnie wprowadzać sprzedaż promocyjną, ale w żaden sposób na tym nie tracąc, bo obniżki cen były na poziomie podwyżek. Obecnie nie ma jeszcze podstaw, żeby stwierdzić, iż tak stanie się i w tym roku, a o tym dowiemy się z analiz, jakie przeprowadzone zostaną przez specjalistów ds. rynku detalicznego i swoje obserwacje ujawnią po opracowaniu zebranych informacji.

Jeżeli odrzucimy jednak te działania rynku, to właśnie dzisiaj można nabyć drogą kupna towary tańsze od 20 do nawet 70 procent, a i znalazły się w Irlandii oferty, które mówią, że dzisiaj będzie taniej nawet o 80 procent.

Tańsze będą ubrania, obuwie, sprzęt AGD, nie wyłączając z tego elektronicznego, ale nie tylko w tym zakresie przygotowano oferty, bo są też te na różnego typu usługi, z jakich znacznie taniej można skorzystać. Nie można ukrywać, że większa część ofert skierowana została do pań i tak dzieje się w dziale z modą, ale i czarnopiątkowe usługi także w większej części dotyczą żeńskiej części społeczeństwa. Panowie mogą natomiast swobodnie udać się do któregoś ze sklepów dla majsterkowiczów i tam za pół ceny kupić sobie młotek.

Sprzedawcy w całej Irlandii obawiają się, że w godzinach popołudniowych czeka ich prawdziwy najazd klientów, więc w stanie podwyższonej gotowości postawiony został cały dostępny personel, zwiększono obsadę sklepów i co też jest istotne, niektóre z nich wydłużyły godziny pracy.

Irlandzcy detaliści w tym roku mają też, zmienić nieco nazwę Czarnego Piątku na Green Friday, więc zachęcać do zakupu towarów, jakie oferuje rodzimy rynek wytwórczy, czyli wspierać będą lokalne firmy. Klientów zachęca się również, aby nie kierowali się do centrów handlowych i zakupów w sklepach sieciowych, a wspierali lokalnych sprzedawców, bo i oni mają bogatą czarnopiątkową ofertę. Zwrócono się też z apelem do konsumentów, by zakupów dokonywali w sklepach, a nie w internecie, bo w ten sposób nie wspierają irlandzkiej, a inne gospodarki.

Oczekuje się, co wynika z badań, jakie przeprowadzone zostały przez Komisję Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Irlandii, iż 40% czarnopiątkowych zakupów zostanie zrealizowana właśnie dzisiaj, ale na te planuje się wydać nieco mniej pieniędzy, niż w roku ubiegłym, jednak klienci zamierzają wydać dzisiaj średnio niecałe 400 €.

Bogdan Feręc

Źr: RTE

Photo by Artem Beliaikin on Unsplash

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Rzekome Ukraińskie
W Irlandii jest już