Thank you all for the birthday wishes – Kiedyś powiem sobie dość…

Tak mnie naszło, bo przekroczyłem swój kolejny Rubikon, a i świadczy o tym coraz więcej organów, które jakby dawały znaki, że ty Feręc to już nie szalej, bo na takie zachowanie czas był wcześniej.

No był i raczej wykorzystany, ale ten cholerny głos w głowie, że jednak powoli zbliżam się do Styksu, gdzie Charon już ostrzy wiosła, by przewieźć mnie na drugi brzeg, tkwi. Nie, nie trzeba się o mnie martwić, nic mi nie jest, ale jestem w całkiem innej formie, czyli dostosowanej do numeru PESEL. Wcale też nie jestem smutny z tego powodu, że właśnie miałem pięćdziesiąte urodziny, bo większość z nas to czeka lub ma już za sobą, czyli nie jestem wyjątkiem.

Patrząc w przeszłość widzę jednak trochę szalonego człowieka, pogodnego i roześmianego, który chciał zrobić wiele, ale cóż, udało się zrealizować tylko kilka pomysłów, chociaż dobrze, że te doszły do skutku, bo mogę o sobie mówić, że jestem spełnionym człowiekiem.

Teraz jest inaczej, bo pomysły na życie są, te lekko dziwaczne, ale też całkiem poważne, gdyż mam zamiar, co podkreślam zawsze, narazić polski i irlandzki system emerytalny na pokaźne straty, czyli wsłuchać się w słowa mojej mamy, a ta się odgraża ostatnio, że żyć będzie do 104 lat. Mnie raczej to nie grozi, albowiem hulaszczy tryb życia odciskać zaczął swoje piętno, czyli coś już skrzypi, coś zaczyna boleć, a lekarze mówią, że mam jakieś tam organy, o których wcześniej nie miałem bladego pojęcia, bo znajdowały się we mnie, ale w formie utajonej.

Obecnie pchają się na światło dzienne i mówią, że są i mam o nie dbać.

Ważne jest też, że mam wokół siebie grono sprawdzonych i wiernych przyjaciół, że możemy w każdej sytuacji na siebie liczyć i bez żadnych obaw dzielić się problemami, które pozostaną tylko w naszym gronie. To też cieszy i sprawia, że życie staje się całkiem przyjemne, nawet po pięćdziesiątce, nie mówiąc już o dwóch. 😉

Po co to piszę? To akurat proste i są to podziękowania za życzenia, jakie wczoraj mi składaliście, jakich otrzymałem ogrom. Mam natomiast w sobie taką cechę, że denerwują mnie standardowe podziękowania z gatunku „dziękuję wszystkim za pamięć”, co dzisiaj owocuje tym felietonem.

Na koniec dodam, że pożegnamy się za jakieś 49 lat, jak będzie mi się chciało kończyć…

Bogdan Feręc

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS: