Kto po Liz Truss?

45 dni zajęło Liz Truss, aby stać się byłą premier Wielkiej Brytanii, chociaż wcześniej kreowano ją na kolejną „żelazną damę” brytyjskiej polityki.

U naszych wschodnich sąsiadów ponownie ruszyła karuzela nazwisk, więc prasa z Wielkiej Brytanii zaczęła na wyścigi podawać możliwe kandydatury na szefa Partii Konserwatywnej, a co za tym idzie premiera Brytyjczyków. W tych wszystkich prognozach pada wiele propozycji, ale warto zaznaczyć, że wszędzie przewija się jedno nazwisko, a tym jest Rishi Sunak.

Wcześniej Rishi Sunak startował już do walki o przewodnictwo torysów, ale przegrał właśnie z Liz Truss, która nie odpowiadała oczekiwaniom parlamentarzystów Partii Konserwatywnej, a po problemach w ramach jedności swojego gabinetu, podała się do dymisji.

Mówi się też, że Sunak poradzi sobie z zaprowadzeniem porządku u konserwatystów, ponownie ich zjednoczy, ale i zaprowadzi porządek w finansach kraju, więc opanuje spadki wartości brytyjskiej waluty i doprowadzi do obniżenia stóp procentowych. Kontrkandydatką na stanowisko szefa partii może być Penny Mordaunt, ale tutaj komentatorzy są zgodni i twierdzą, że Mordaunt nie ma takiego doświadczenia, jak Sunak, a tego niekiedy złośliwi nazywają „etatowym ministrem”, bo zarządzał już wieloma resortami.

Co jest ciekawostką, na giełdzie nazwisk, ale tej wewnętrznej pojawiło się jeszcze jedno nazwisko, a to ma być użyte, o ile nie będzie pewności, że kandydatka lub kandydat na lidera Partii Konserwatywnej poradzi sobie z zadaniami, więc mówi się o niejakim Borisie Johnsonie. Duża część brytyjskich komentatorów politycznych uznała to jednak za niesmaczny żart, ale należy zaznaczyć, że część torysowskich posłów, z dużą powagą mówi o powrocie Johnsona na Downing Street.

W kręgach Partii Konserwatywnej widać też napięcie, które wywołane jest zbliżającymi się powoli wyborami parlamentarnymi, a wtedy wiele może się w Królestwie zmienić, bo już teraz sondaże pokazują, że torysi raczej utracą dominującą pozycję, a przynajmniej będą mieli duże problemy z utrzymaniem władzy. W sondażach rośnie w siłę Partia Pracy z Wielkiej Brytanii i ta stała się obecnie najpoważniejszym zagrożeniem dla konserwatystów, natomiast ich niepowodzenia na polu rządowym, mogą przyczynić się do zmiany nastrojów politycznych w kraju i oddania władzy laburzystom.

Ludzie odwracają się też od Partii Konserwatywnej z jeszcze kilku powodów, a tymi są np. skandale, jakie pojawiały się za rządów Borisa Johnsona, ale też śledztwa i niejednoznaczność działań, jednak dodaje się, że brytyjski rząd, jak i cała partia, pogrążona jest w chaosie. Gabinet i lider ugrupowania, nie umie jednocześnie zapanować nas całą partią, więc i w parlamencie podział na frakcje jest coraz bardziej widoczny.  

Co jednak ważne, konserwatyści mają jeszcze trochę czasu na zaprowadzenie w swoich szeregach porządku, bo wybory powszechne powinny być ogłoszone przed 2025 rokiem, czyli Wielka Brytania ma na to pond dwa lata. W tym czasie wiele może się zmienić, a mieszkańcy Królestwa liczą, że spadną ceny nośników energii, obniżone zostaną podatki, ale i kraj zmieni taktykę przyjmowania imigrantów, by wypełnić luki, jakie powstały na rynku pracy, gdzie wolnych jest ok. dwóch milionów etatów, przede wszystkim tych niskopłatnych.

Wszystko zależeć będzie jednak od tego, kto zostanie kolejnym przywódcą Partii Konserwatywnej i jak poradzi sobie z opanowaniem wszystkich toczących Wielką Brytanię problemów, ale i twardą ręką uchwyci ster ugrupowania.

Bogdan Feręc

Źr: Telegraph Media Group Limited

Photo Creative Commons Attribution 2.0

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Zakaz palenia w park
Zatrudnieni nie są