Irlandzka bańka nieświadomości mieszkaniowej

Tak się ostatnio złożyło, że rozmawiam z wieloma rdzennymi mieszkańcami Szmaragdowej Wyspy o problemie mieszkaniowym, a co zwróciło moją uwagę, większość z nich nie jest świadoma, ile teraz kosztuje wynajęcie domu lub apartamentu.

Na kilkadziesiąt osób, z którymi rozmawiałem, większość stwierdziła, że to niemożliwe, aby wynajęcie domu z trzema sypialniami lub apartamentu z dwoma pokojami sypialnymi, kosztowało od 1500 do ponad 3000 euro. Tu właśnie ich zaskoczyłem, a z propozycjami cenowymi jestem na bieżąco, bo od kilku miesięcy szukam jakiegoś miejsca do życia, ale za „rozsądną” cenę.

Sytuacja w kraju pod względem mieszkaniowym jest zła, a może powinienem ją nazwać tragiczną, bo nawet posunąłem się do prośby wystosowanej wobec mojego pracodawcy, by pomógł mi w tych poszukiwaniach.

Firma, w której pracuję, a jest to główny dealer marki Ford na zachodzie kraju, pochyliła się nad problemem i jej właściciel stwierdził, że wszyscy pracownicy mają szukać dla mnie zakwaterowania. Sprawa nabrała jeszcze większego tempa, kiedy z dużym wyprzedzeniem złożyłem wypowiedzenie z pracy, a powód jest jeden, czyli brak możliwości znalezienia mieszkania.

Ostatnia z rozmów w firmie odbyła się wczoraj, kiedy usłyszałem, że do tej pory nie spodziewali się, iż na rynku mieszkaniowym sprawy mają się tak źle.

Wcześniej, kiedy poruszyłem wszelkie moje kontakty w Galway, ale też poza nim, słyszałem, że to niemożliwe, aby wynajęcie mieszkania było aż tak trudne. Mówiły to osoby, które mieszkają we własnych domach, więc nie są najemcami, jak większość migrantów zarobkowych.

Zaskoczeniem i to dużym było też dla nich, że koszt wynajęcia może być tak wysoki, więc zgodnie mówili, że ten kraj jest sam w sobie problemem i za chwilę ludzie masowo będą go opuszczać.

Jedna z rozmów poszła też w kierunku, którego się wówczas nie spodziewałem, więc Jimmy wziął do ręki kalkulator i wyliczył, że zamiast płacić za wynajęcie 1600 €, swobodnie można zaciągnąć kredyt, bo jego rata będzie i tak znacznie niższa, niż „rent”, który trafia do kieszeni właściciela domu.

Zaskoczenie, jakie malowało się na twarzach wielu moich rozmówców, a powodowane kosztami najmu na tutejszym rynku mieszkaniowym było prawdziwe, więc swobodnie mogę uznać, że większość Irlandczyków żyje w bańce nieświadomości o prawdziwej skali problemu.

Bogdan Feręc

Photo by Rory Hennessey on Unsplash

Udostępnij i skomentuj w mediach społecznościowych po przeczytaniu tekstu:
ZNAJDŹ NAS:
Niemiecka policja w
Rośnie sprzedaż no