Irlandia straci na wojnie handlowej USA z Chinami?

To właściwie jest pewne, ale jak to Irlandia, będzie podejmować próby ratowania swoich sreber rodowych, chociaż w tym przypadku może stać się to bardzo trudne.

Pół świata gra teraz na osłabienie dominacji USA, a druga połowa Chin, chociaż jest też coś pomiędzy, czyli BRICS. Właśnie tu zaczynają się wszystkie problemy, czyli te na Bliskim Wschodzie, któremu już dawno marzyło się, aby w rozliczeniach stosowanych przy sprzedaży i zakupie ropy naftowej, dolar nie był już obowiązującą walutą. Tak powstał pomysł promowany przez Federację Rosyjska i Chińską Republikę Ludową, by wciągnąć do gry o zmianę światowego układu sił kraje producentów ropy naftowej z Bliskiego Wschodu.

Państwa arabskie, bo o nich mowa, dosyć chętnie zgodziły się na tę propozycję i jeden za drugim zaczęły włączać się do BRICS, a teraz do tego dołączyły lub a najbliższym czasie dołączą największe państwa eksporterzy ropy.

To z koeli oznacza dla USA nic innego, jak utratę dominującej pozycji na rynku rozliczeń za ten węglowodór, bo waluta BRICS, nie będzie już amerykańską. W kolejnych krokach tego przedsięwzięcia zobaczymy natomiast, jak gospodarka Stanów Zjednoczonych wchodzi w głęboką recesję, co będzie oznaczało koniec jej światowej dominacji na wielu polach.

I właśnie w ten sposób dochodzimy do Irlandii, a jej gospodarka mocno powiązana jest z amerykańską, co w prostych słowach można określić, jako zależność. Jeżeli scenariusz BRICS zostanie zrealizowany, jak zachowają się amerykańskie koncerny w Irlandii? To właśnie powinno nas obecnie zajmować, albowiem recesja w Stanach, doprowadzić może, a nawet jest to chyba pewne, do zmniejszenia ich zaangażowania w innych państwach. Mocno w takiej sytuacji odczuje to Republika Irlandii, bo inwestycje i rozwój firm z USA zostanie na wyspie zahamowany, a nie jest wykluczone, że mogą one zmniejszyć nawet swój potencjał pracownicy, co będzie wypadkową spadających zamówień z Ameryki.

Wiadomo nie od dziś, że tylko część produkcji, jaka wytwarzana jest przez amerykańskie firmy w Irlandii, trafia na rynek europejski, gdyż całkiem spore ilości płyną przez Ocean Atlantycki do USA, skąd trafiają do Ameryki Południowej. Tam także zaczął zadomawiać się BRICS, co z kolei jest wyraźnym znakiem, że i ten rynek, stopniowo, ale Ameryka zacznie tracić.

W konsekwencji USA znajdować się będą w trudnym ekonomicznie położeniu, a i ich partnerzy również.

USA dla Irlandii jest obecnie największym rynkiem eksportowym, czyli należy uznać, iż poprzez jego utratę Republikę także dotykać mogą istotne konsekwencje gospodarcze, więc z Zielonej, wyspa stanie się szarą.

To kolejna moja zła prognoza dla Irlandii, ale tak wyglądają realia, więc planowana wizyta chińskiego premiera, powinna być też odpowiedzią, jak trzeba prowadzić politykę zagraniczną i gospodarczą wobec tego państwa. O ile sprawy potoczą się w kierunku przeciwnym, niż życzyłyby sobie tego Stany Zjednoczone i Unia Europejska, Irlandia na tym właśnie wygra, bo umożliwiając Państwu Środka szerszy dostęp do wyspy, zyska zarówno potężnego inwestora, jak i odbiorcę dóbr wytwarzanych na wyspie. Wówczas i USA, jak i UE, wcale nie będą Irlandii potrzebne, a obroty handlowe o oboma blokami mogą się zmniejszyć nawet do mało znaczącego procenta.

Gdyby jeszcze zauważyły to władze w Warszawie, chociaż wcale się tego nie spodziewam, bo od lat traktują Irlandię, jak przechowalnię swoich obywateli, lądowy Jedwabny Szlak, mógłby się kończyć właśnie u bram Oceanu Atlantyckiego, choć częściowo wiódłby drogą morską.

Odnoszę też wrażenie, iż nawet unijna Irlandia, potrafi walczyć o swoje interesy i nie jest wiernopoddańcza wobec Brukseli, co już niejeden raz udowodniła. A jak się to UE nie będzie podobać, to zawsze można jej powiedzieć, jak zrobili to Brytyjczycy, czyli bye, bye.

Bogdan Feręc

Photo by Nils Nedel on Unsplash

Udostępnij:
ZNAJDŹ NAS:
W tym roku Dublin Ar
Ponad Oceanami: rozp