Groźby będą miały swoje zakończenie na Gardzie

Przeglądając niedawno Facebooka, natknąłem się na ogłoszenie, w którym ktoś zapewniał, że można uzyskać prawo jazdy bez najmniejszych kłopotów, a nawet będzie to trwało zaledwie kilka tygodni, by następnie rozkoszować się jazdą własnym samochodem.

Oferujący tę możliwość zapewniali w ogłoszeniu, że jest to w całej rozciągłości legalne, a wystarczy zapłacić 1140 € lub równowartość w złotówkach, by stać się kierowcą. Co istotne, ogłoszeń z każdym dniem pojawiało się więcej, a oferentami były różne firmy i osoby prywatne, a przekonywały, iż zdobycie dokumentu uprawniającego do prowadzenia pojazdów mechanicznych różnych typów, nie musi być skomplikowane i długotrwałe.

Oferowano wszelkie kategorie praw jazdy, więc na motocykle, samochody osobowe i ciężarowe, a nawet z naczepami, traktory i na pojazdy specjalistyczne.

To wydawało się już w swoich podstawach niemożliwe, a nawet niezgodne z prawem, gdyż w całej Europie istnieją pod tym względem przepisy, iż umiejętność kierowania pojazdami, muszą potwierdzać egzaminy państwowe. Tu jednak ciekawostka, bo osoba oferująca prawo jazdy za pieniądze zapewniała, iż całkiem inaczej dzieje się na Słowenii i można sobie „załatwić” prawko bez kłopotów.

W porządku, a i proces uzyskiwania prawa jazdy wydawał się pozbawiony znamion przekrętu, bo na początku trzeba było podać dane osobowe, które służyły do zameldowania na „Słowenji” – pisownia oryginalna.

Co jeszcze ciekawsze, firma oferująca pomoc, a miała nawet swoją własną stronę internetową, która w rankingu bezpieczeństwa internetowego oceniona została wysoko. Nie żądano też pieniędzy od razu, ale… Do czasu, bo po podaniu imienia i nazwiska, uzyskaniu meldunku na Słowenii, należało wpłacić połowę kwoty, chociaż wcześniej można było sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Na podany numer telefonu, a właściwie komunikatora internetowego przysłany miał być kod, a z jego użyciem sprawdzało się, że wszystko się zgadza.

Następnie po kilku dniach prawo jazdy miało być gotowe, a nawet ze wcześniejszą datą wpisu do rejestru, co też można było potwierdzić, jakoby na stronach rządowych. Po tym wpłacić należało drugą ratę i dokument miał być wysłany do kupującego.

Tak wygląda przekręt w swoich postawach, bo przecież, a chętnych było wielu, o czym świadczyły komentarze pod anonsem. Jednak wystarczyło wejść na podany adres www, aby wychwycić pewne błędy i nieścisłości w tekście.

Postanowiłem wtedy, że przyjrzę się sprawie nieco bliżej i zgłoszę, jako potencjalny zainteresowany, by przekonać się, czy moje podejrzenia są słuszne. Na adres kontakt@easj-pj.eu przesłałem pytanie, jak możemy sfinalizować sprawę i czy mogą podać mi kwotę w euro? Po jakimś czasie otrzymałem następującą odpowiedź:

W dniu 24/11/2023 11:59, Easy PJ EU napisał(a):
Dziękuję za przesłanie danych. Przekazuję do realizacji. Wpis w
systemie powinien pojawić się za 3 do 5 dni roboczych. Proszę,
żeby był Pan finansowo przygotowany na płatność pierwszej raty
zaraz po sprawdzeniu wpisu. Czy na numerze, który podał Pan jako
kontaktowy ma Pan WhatsApp albo Telegram ? To ułatwiłoby nam
kontakt.

Pierwsza oficjalna styczność była za nami, więc sprawę ciągnąłem dalej. Dane do dokumentu przesłałem wcześniej, wyszukałem też jakieś stare zdjęcie, a było ono zrobione w Dublinie w Radiu PL jakieś 7 lat temu i…

I czekałem, aż przyszła kolejna informacja. W tej natomiast pytano, czy otrzymałem już SMS-a z kodami logowania i czy sprawdziłem wszystko na stronie? Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, iż wiadomość na WhatsApp przyszła, ale bez kodu.

Wówczas przesłano mi z podanego wcześniej adresu e-mail informację następującej treści:

– Zdarzają się przypadki, że słoweński system ma problem z dostarczeniem wiadomości sms na zagraniczny numer. Nauczeni doświadczeniem w każdym profilu jaki drugi numer podajemy swój słoweński. Poniżej screenshot z tej wiadomości. Proszę się zalogować – strona tak jak w sms vdpr.si , po wejściu na stronę proszę kliknąć w przycisk Prijaviti, w pierwsze pole cyfry z sms (po słowie uporabnik co oznacza użytkownik ), w drugim polu hasło (znaki po słowie geslo, proszę zwrócić uwagę na małe i duże litery) i przycisk poniżej. Proszę o potwierdzenie czy wszystkie dane we wpisie są poprawne. Czekam na wiadomość.

Pod tą znajdowało się następujące zdjęcie:

Kiedy wszedłem na stronę, gdzie mogłaby znajdować się informacja o zameldowaniu i prawie jazdy, również na niej, a przeglądnąłem dosyć dokładnie, znalazłem błędy. Wówczas w wyszukiwarce internetowej wpisałem hasło, aby Google wyszukało mi strony rządowe Słowenii, więc adres www, który prowadził do miejsca, w którym znalazłem się wcześniej. Wujek Google nie poradził sobie z tym zadaniem, więc zapytał, czy na pewno chodzi mi o adres vdpr.si, bo może się walnąłem we wpisywaniu i szukam informacji o GDPR? Powiedziałem, że nie, idź i mnie prowadź do strony rządowej, ale powiedziało mi Google, że pajacuję i takiej strony nie ma.

Zacząłem więc szukać stron rządowych Słowenii, a wówczas znalazłem tę z prefiksem gov.si, która jest oryginałem. Porównując obie strony, zauważy się nieco inny układ i rodzaj tekstu, a nawet inne słownictwo, natomiast część wiadomości z oficjalnej strony rządowej dla naciągaczy okazała się nieistotna, więc je pominęli.

Wówczas przejrzałem unijne przepisy o prawach jazdy, więc dowiedziałem się, że wszystkie kraje Unii Europejskiej muszą zarejestrować prawa jazdy swoich obywateli w ogólnounijnym systemie, by np. kierowca z Irlandii, był do zidentyfikowania w Hiszpanii. Zadałem też osobie, która ze mną wymieniała korespondencję pytanie:

Mam też jeszcze jedno pytanie, czy prawo jazdy wpisane jest do Unijnego Rejestru Praw Jazdy i jak mogę to sprawdzić?

Kolejna wiadomość przyszła po jakimś czasie, jednak nie zawierała odpowiedzi na to postawione przeze mnie pytanie i wówczas miałem już całkowitą pewność, że mam do czynienia z oszustami.

Postanowiłem się ujawnić, jakby jeszcze do tego nie doszli, a tak było. W kolejnym e-mailu, a korespondencję prowadziłem od początku z oficjalnego adresu info@polska-ie.com, gdzie pod tekstem znajduje się podpis i informacje:

Napisałem w te słowa:

W dniu 02.12.2023 o 07:23, Polska-IE pisze:

Dzień dobry,
Po pierwsze nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie z poprzedniej wiadomości. Po drugie zaś, tylko ćwierćinteligent koresponduje z dziennikarzem i próbuje go naciągnąć na kasę. Sprawdziłem podaną w wiadomości stronę, jak i oficjalne strony rządowe Słowenii. Następnym razem poprawcie błędy.
Teraz natomiast napiszę artykuł i zgłoszę sprawę policji.
Pozdrawiam, Bogdan.

Po tym e-mailu rozmowa nabrała tempa, bo odpowiedź nadeszła znacznie szybciej niż poprzednie, a w treści następujące zdanie:

W dniu 02/12/2023 12:54, Easy PJ EU napisał(a):

Przypadkiem Pana dane mogą wypłynąć.

I co ja mogłem na to odpowiedzieć, gdyż straszenie mnie, że do sieci wypłyną dane, które są w sieci, raczej nie zrobiło na mnie większego wrażenia, więc odpisałem:

W dniu 02.12.2023 o 14:48, Polska-IE pisze:

– To jest groźba karalna, ale przyda się w swoim czasie.



Na to Easy PJ EU odpisuje:

– Nie pchaj się w sytuację, która cię przerasta.

To zaś uznałem za sygnał, aby sprawę przekazać odpowiednim organom, co właśnie dzisiaj uczynię, gdyż obie odpowiedzi, mogą zostać zakwalifikowane jako groźby pod adresem dziennikarza, a wówczas już o tym mój korespondent był poinformowany, za co grozi w Unii Europejskiej w zależności od kraju od 3 do 5 lat pozbawienia wolności.

Na koniec przestroga, więc nie powinno się zbyt entuzjastycznie reagować na ogłoszenia w internecie, przynajmniej te, które wyglądają na fantastyczne okazje. Można też zacząć się zastanawiać, dlaczego Facebook, ale też inne media społecznościowe, gdyż w tamtych także pojawiały się ogłoszenia o tej treści, zezwalają na oszustwa?

Całą korespondencję skatalogowałem, zostanie przełożona na język angielski oraz słoweński przez tłumacza przysięgłego i przekazana organom ścigania w Republice Irlandii, Rzeczypospolitej Polskiej, ale też w Republice Słowenii.

Bogdan Feręc

Udostępnij:
ZNAJDŹ NAS:
„Little Santa” c
Chcą, ale nie mogą