Orędzia dwa

30 i 31 grudnia dwie najważniejsze osoby w Polsce wygłosiły swoje orędzia noworoczne do narodu, które miały być w ich zamyśle, a właśnie, raczej nie do końca odczytuję intencje, bo co innego wypowiadały usta, a czymś całkiem innym była treść i sposób jej przekazania.

Zacznę od prezydenta Andrzeja Dudy, bo to w końcu głowa państwa, więc na pierwszy rzut oka jasne wskazanie, z jakiego obozu wywodzi się pierwszy obywatel Rzeczypospolitej Polskiej. Otóż nie trzeba specjalnie mocno się przyglądać, aby za postacią urzędującego prezydenta zobaczyć oddany na płótnie wizerunek prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w samolocie zbliżającym się do lotniska w Smoleńsku.

To jasny sygnał mówiący nam, że bezpartyjny prezydent, jakim powinna być każda urzędująca głowa państwa, takim nie jest, gdyż deklaracja przynależności do obozu prawicy, wciąż jest w Pałacu Prezydenckim żywa.

To nie wszystko, gdyż prezydent Duda już w pierwszych sekundach swojego wystąpienia używa gestykulacji, a zaciskana pięść wyrażać może złość na zmianę, jaka zaszła w kraju po ostatnich wyborach. Sama mimika też jest ciekawa, bo ukrywane jest napięcie na twarzy, a nawet pojawiają się na niej grymasy, które pokazują, iż zadowolony z faktu zmiany układu rządzącego nie jest, a może nawet będzie z tym walczył. Dziwny jest też ten uśmieszek z kącików ust i to w momentach, gdy prezydent mówi np. o bezpieczeństwie Polek i Polaków.

Kolejnym dziwnym momentem stała się pierwsza minuta od chwili rozpoczęcia orędzia, w której prezydent Duda mówi o zwierzchnictwie nad siłami zbrojnymi, ale też współpracy w tym zakresie z rządem. Wówczas to też można zauważyć pewien nieprzystający do słów głowy państwa grymas. Pojawia się też delikatne przekrzywienie głowy, a to może być również oznaką ciekawości, czy strona, do której w tej materii się zwraca, skłonna będzie do podjęcia takiej współpracy.

Była też chwilami, ale całkiem widoczna złość, szczególnie w momencie, gdy prezydent rozpoczął wątek o telewizji publicznej. Następne kilka minut stało się natomiast swoistą krytyką postępowania rządu premiera Donalda Tuska, a i wciąż utrzymana była mimika, która nie wskazywała na chęć pojednania i uspokojenia sytuacji w kraju.

Owszem, prezydent Andrzej Duda wspominał i o tym, jednak ogólny wyraz tych słów był dla mnie mało przekonujący.

Dzień wcześniej swoje orędzie do narodu wystosował premier Donald Tusk, który od samego początku prezentował inną postawę, więc otwartą, mówił z uśmiechem na ustach, co od pierwszych jego słów mogło być odebrane, jako gesty przyjazne. Premier Tusk wykorzystał także swoje wieloletnie doświadczenie polityczne i traktował odbiorcę, jako osobę zaprzyjaźnioną wręcz dobrego znajomego. O prawdziwości wypowiadanych słów oraz wyrazem zadowolenia może być twarz Donalda Tuska, uśmiechnięta twarz. To, co jednak ważne, uśmiechnięte były też oczy, a to daje nam obraz człowieka, który używał szczerych gestów. Owszem, tych można się nauczyć, jednak wydają się one naturalnymi.

Niestety część słów premiera można uznać za wskazywanie drogi, jaką kroczyć będzie obóz władzy, a użył wówczas stwierdzenia o „rozliczeniu zła”. To z kolei nie stanie się tym, o czym od wielu miesięcy mówiono podczas kampanii wyborczej i następnie powtórzył w orędziu szef gabinetu, iż czas skończyć z podziałami.

Było też poklepywanie po plecach Polaków, które Donald Tusk przywiózł z Unii Europejskiej i świata, chociaż łamane co jakiś czas przypomnieniem, iż wiele spraw zepsutych zostało przez poprzednią ekipę. Padły również oskarżenia o nieuczciwości i złodziejstwie, chociaż tutaj byłbym ostrożny na miejscu premiera Tuska, ponieważ takie są dozwolone, ale dopiero po wydaniu wyroku sądu.

Gdybym miał ocenić oba wystąpienia, ułatwieniem stanie się skala od 1 do 10, co będzie też ważne dla zrozumienia, jak odnoszą się do Polaków obie opcje polityczne.

Pan prezydent Andrzej Duda może liczyć u mnie na ocenę maksymalną 5, a to dlatego, iż jako głowa państwa, nie umiał powstrzymać emocji, a to u polityka cecha bardzo ważna. Premier Donald Tusk uzyskał u mnie notę 7, a to tylko dlatego, że w jego przypadku przekaz skierowany do narodu był bardzo dobrze skorelowany z mimiką i gestami. Był też optymistyczny i stał się przynajmniej próbą pokazania, że władza pod jego kierownictwem, nie będzie trzymała się z dala od obywateli, a trochę chce być ich przyjacielem.

Nie oceniam obu wypowiedzi pod względem stricte politycznym, bo tu wchodzimy na grząski grunt i skali poniżej 1 nie ustaliłem. Oba orędzia w mojej ocenie wskazują głębokie podziały i zbliżające się na tym styku poważne zawirowania, które nie będą miały nic wspólnego z deklaracjami o porozumieniu.

Bogdan Feręc

Udostępnij i skomentuj w mediach społecznościowych po przeczytaniu tekstu:
ZNAJDŹ NAS:
Noworoczne noworodki
Styczeń bez alkohol