Moja ocena przyszłości. Za miskę ryżu!

Coraz częściej zaczynam uciekać od oceny najbliższej przyszłości, a przynajmniej unikam tych tematów w gronie znajomych, bo nie jest to ani miłe, ani nie mam przekonania, że cokolwiek to zmieni, przynajmniej w rozumieniu słuchaczy moich wywodów o przyszłości, jaka ma w najbliższych miesiącach nadejść.

Poświęcam się natomiast głębokiej analizie na własne potrzeby, konsultuję się z ludźmi, którzy mają wiedzę ekonomiczną i uważają, że wiedzą, co za kilka miesięcy się stanie lub przewidują, co może się stać. Cudów nie ma, więc przygotujmy się na najgorsze, i co powtarzam od miesięcy, na bardzo złe. Chciałbym się oczywiście mylić, ale wtedy wracam do słów polityków sprzed kilku lat, kiedy wykpiwani byli za swoje wypowiedzi, jednak te słowa właśnie zaczynają się realizować, więc ich ówczesne fantazyjnymi nazywane proroctwa, wchodzą w fazę realizacji.

Chodzi tu głównie o inflację, bo ta skoro w Irlandii sięgnęła już prawie poziomu 10% i nie jest do zatrzymania, może wzrosnąć jeszcze bardziej, a stanie się tak wraz z początkiem jesieni, czyli dokładnie w okresie, który obecnie jest najbardziej prawdopodobnym dla wprowadzenia kolosalnych podwyżek w zakresie paliw grzewczych i napędowych. To da efekt domina, a co się z tym wiąże, drożeć będzie dokładnie wszystko, czyli podniesie się inflacja, a tę oceniałem na tegoroczne miesięczne maksimum w wysokości 12%.

Tego też już nie jestem pewien, bo krótkoterminowa inflacja, cały czas w mojej ocenie, raczej przekroczy ten poziom, co stanie się dramatem wielu rodzin i pojedynczych osób.

Zastanawia mnie, a nie chcę też być prowodyrem pewnych zachowań, gdyż jedynie zwracać uwagę, że brak reakcji społecznej, zachęcać będzie do dalszego eskalowania wojen ekonomicznych, więc wpędzania nas w biedę. Tak, tak, nie widzę teraz żadnej właściwie postawy sprzeciwu, a o ile jest, to śladowy, co może znaczyć, że albo wciąż wszystkim jest bardzo dobrze, albo zostaliśmy na tyle zmanipulowani, że nie widzimy nic poza swoją własną miską ryżu.

Jeżeli natomiast przyjdzie przebudzenie, może się okazać, że wstaliśmy o pięć minut za późno, na świecie jest już pozamiatane i nie ma możliwości zatrzymania tej machiny ucisku.

Ileż to razy mówiłem, że dali nam rzeczy, które tworzyć mają namiastkę wolności, czyli internet, w którym mamy tzw. możliwość wylewania żalów i wiader pomyj, ale to wręcz idealna sytuacja dla władzy, bo na ulicach mają spokój i nikt nie plącze się pod budynkami rządów i parlamentów z transparentami, wykrzykując, że powiesi polityków na suchej gałęzi.

To ta nasza wolność, która i tak, stopniowo, ale z rozmysłem, jest nam odbierana, a dodatkowo, krok za krokiem sprawia nasze życie cięższym, zbliża nas to tej miski ryżu, do której jest zaledwie jedno mrugnięcie powieki.

To teraz jako ateista, przypomnę słowa Polaka, niegdysiejszego szefa Watykanu, świętego Kościoła Katolickiego Jana Pawła II:

Wolność nie jest dana raz na zawsze. Trzeba ją stale zdobywać na nowo. Wolność została nam dana, ale i zadana.

Bogdan Feręc

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська