Dyskusja tak, ale pod dyktando LGBT

Publiczny nadawca RTÉ „rozczarowany” jest, jak podaje się w komunikacie zakończeniem umowy o współpracy z Dublin Pride.

Ma to związek z dyskusją, jaka miała miejsce w jednym z programów RTÉ, a padły tam słowa, które nie spodobały się działaczom LGBT. RTÉ uznało jednak, jako nadawca publiczny, iż świadomy jest, że płeć i tożsamość są kwestią głęboko osobistą, a nastąpiło to po skargach na komentarze w programie radiowym.

Debaty dotyczące kwestii transpłciowych wzbudziły strach i niepokój wśród społeczności LGBT i potrzebne jest lepsze wsparcie zdrowia psychicznego, powiedział rzecznik tego środowiska.

Dublin Pride ogłosiło we wtorek, że kończy współpracę medialną z RTÉ, natomiast nadawca stwierdził, że był rozczarowany decyzją, która nastąpiła po komentarzach, a te Dublin Pride określa jako „niezwykle szkodliwe i anty-trans”. Słowa padły w programie Liveline RTE Radio One i miały naruszać godność osób LGBT oraz transpłciowych.

Komisja ds. Mediów i Kultury Oireachtas zgodziła się wczoraj, by zaprosić RTÉ do stawienia się przed jej obliczem w przyszłym tygodniu, aby usłyszeć odpowiedzi na pytania dotyczące kwestii transpłciowych.

Róisín Clarke, czyli dyrektor naczelna ds. Reformy Zdrowia Psychicznego, powiedziała, że wypowiedzi w programie RTÉ to brak zrozumienia dla walki, z którą borykają się osoby LGBT. Clarke powiedziała, że personel zajmujący się zdrowiem psychicznym w HSE musi być głęboko wykształcony w zakresie płci.

*

Moim zdaniem, więc zatwardziałego heteroseksualisty, cała sprawa z LGBT i okolicami, w tym ponad pięćdziesięcioma płciami, zaczyna przybierać zły obrót, a i środowiska skupione wokół LGBT, jakby częściej starają się podkreślać i epatować swoją, w mojej ocenie odmiennością. Zdają się też nerwowo reagować na każde zdanie odmienne, które pada pod ich adresem, a i nie można wypowiedzieć go publicznie, bo to godzić ma zaraz w te osoby, czyli odbiera mi się prawo do wyrażania własnej opinii, bo nie jest ona zgodna z czyimś przekonaniem i zachowaniem. O ile zaczniemy żyć bez tych napięć, podkreślania odmienności i tych nieadekwatnych reakcji oraz nadmiernego eksponowania swojej odmienności seksualnej, w Irlandii, liberalnej w stopniu wysokim, zapanuje ponownie spokój w tej kwestii. Czy ja się rzucam na każdego geja lub lesbijkę, którą spotkam na ulicy? Nie. Czy odmawiam praw publicznych osobom transpłciowym? Nie. Czy wytykam ich palcami? Nie. Czy nie mam takich znajomych? Mam. Czy spotkali się ze słowami krytyki pod ich adresem względem zachowań seksualnych z mojej strony? Nie. Jednak i oni dają prawo do mojej osobistej oceny ich zachowań i preferencji, a i mówią o moich, bo potrafimy znaleźć linię porozumienia i nie jesteśmy z tego powodu nadmiernie wrażliwi. Dlatego namawiam, aby każdy miał prawo do wyrażenia swojej opinii, nawet jeżeli nie przystaje ona do przekonań jakiejś grupy, nie tylko LGBTQ i jeszcze kilku innych liter, ale odnosiła się do wszystkich grup społecznych. Mam prawo do wyrażania swojego zdania i będę z niego korzystał, niezależnie od tego, czy będzie się to komuś podobać, czy nie. Koniec!

Bogdan Feręc

Źr: The Times                

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Wojna handlowa wisi
Strajk w Ryanair pod