Ambasador Polski w Maroku: na ulicach miast setki Marokańczyków grają w piłkę, tak jak u nas w latach 70.

Żałuję, że widzę Marokańczyków bawiących się piłką na ulicy, a Polaków, czy młodych Polaków, bardziej przy smartfonach czy komputerach – w „Poranku Wnet” mówi ambasador Krzysztof Karwowski.

We wtorek Maroko sensacyjnie pokonało reprezentację Hiszpanii. „Lwy Atlasu” wywalczyły tym samym swój pierwszy w historii awans do najlepszej ósemki piłkarskich mistrzostw świata. Gość Radia Wnet, ambasador RP w Maroku, opowiada o atmosferze, jaka zapanowała w tym kraju po historycznym awansie do ćwierćfinału.

To wielki sukces piłkarzy marokańskich i euforia była niesamowita. Praktycznie całe Maroko świętowało – z królem. Król wyjechał z pałacu i cieszył się w stroju narodowym Maroka.

Ja to porównuję z atmosferą, jaką my czuliśmy w 1972 roku, kiedy dosyć daleko zaszliśmy.

Ambasador Krzysztof Karwowski opisuje ulice marokańskich miast, na których piłka nożna jest wszechobecny.

Nawet jak się przejedzie wieczorem po ulicach Rabatu czy innych miast, to widać setki, jeśli nie tysiące, dzieciaków, młodzieży i dorosłych, którzy kopią piłkę. To jest ta sama zabawa i ta sama chęć i wola gry, jaką my mieliśmy w latach 70. I może dzięki temu wówczas mieliśmy taki zespół.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego dodaje:

Dzisiaj ja żałuję, że widzę Marokańczyków bawiących się piłką na ulicy, a Polaków, czy młodych Polaków, bardziej przy smartfonach czy komputerach i też chyba jest to jeden z elementów tego efektu, że my mamy trochę gorszą drużynę niż Marokańczycy.

K.K.

Tanger, Maroko | Raúl Cacho Oses, Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Ortyl: potrzebna jes
Polish FM in Washing