Co ze stopami procentowymi?

Właściwie mogę postawić tezę, że za chwilę puszczone mogą być wodze fantazji Europejskiego Banku Centralnego.

Powód jest prosty i mamy za niewiele miesięcy dwa ważne akty wyborcze, przynajmniej w Irlandii, ale ważniejszy jest ten związany z Europą. Republice na rękę jest natomiast, że nagły spadek inflacji, który napadł Unię Europejską w końcówce ubiegłego roku, a miał na celu wyciszenie nastrojów, zadziałał i podniósł się poziom optymizmu. Ten zaś da możliwość utrzymania władzy samorządowej w rękach koalicji rządzącej, bo przecież społeczeństwu żyje się lepiej, do czego samo się przyznało w ankiecie o stopniu zadowolenia.

Pomińmy jednak ten wyspiarski wątek, bo mamy też cel europejski, więc utrzymanie władzy w unijnych strukturach przez aktualnie większościowy blok liberałów.

Jeżeli eurosceptycy zwiększą swój potencjał w Parlamencie Europejskim, ale nie będą mieli większości, a na to jeszcze się nie zapowiada, to pół biedy, gdyż może i łatwiej rządzić się Unią nie będzie, ale wciąż zachowa się możliwość sterowania całą Europą.

Właśnie tak zbliżyliśmy się do momentu, gdzie trzeba wymusić na wyborcach taki, a nie inny ruch, więc przekonać, że jest dobrze, tak jak jest. Można to zrobić na kilka sposobów, więc albo faktycznie zmienić Unię Europejską, żeby funkcjonowała sprawnie i bez niepotrzebnie rozbuchanej administracji, ale to wymaga chęci i woli zmian, czyli nie jest popularne. Jest też jeszcze jedna droga, która jest prostsza i łatwiejsza, bo można przecież lekko naciągnąć fakty i powiedzieć, że tanieje. Nie ważne co, ale tanieje, chociaż w ogóle nie tanieje, bo drożeje. To uzyskuje się poprzez manipulację słowem i prasa w tym dziele jest nader pomocna politykom, a ci wciskają czarnej masie, że jest lepiej, niż jest faktycznie. Ileż to już razy można było usłyszeć z ust politycznych tuzów, że trend spadkowy cen jest w rozkwicie, ale czy to prawda?

Kolejny raz powiem, że niższa inflacja, także oznacza wzrost, a nie spadek cen. To akurat zjawisko proste i nie trzeba mieć nawet matury, żeby zrozumieć, że wzrost cen o 1 procent jest tak samo wzrostem, jak ten o 6 procent.

Ale nie do końca o to chodzi, bo niższa inflacja z końcówki ubiegłego roku zaczęła już rosnąć, a nie dało się jej nawet na papierze utrzymać, gdyż zaczęła się ruchawka na Morzu Czerwonym. Wówczas inflacja zaczęła rosnąć, bo musiała, a wszystko jest winą armatorów statków, gdyż zaczęli piszczeć, że ich piraci atakują. Wtedy bez oglądania się na nikogo, amerykańska flota jęła ostrzeliwać pirackie jednostki i mamy to, co teraz mamy, czyli wzrost inflacji, bo wydłużyły się drogi dostaw morskich.

Jednak również to można by jakość zamaskować, ale nie, bo trzeba swoich utrzymać przy unijnej władzy, więc na arenę wchodzi Europejski Bank Centralny. Ów natomiast wysyła sygnały, że już w marcu może obniżyć stopy procentowe. Ciekawe? Skoro do tej pory podnosił, bo inflacja zwalniała, ale w trendzie rosnącym, to dlaczego w takiej sytuacji, ale w tym roku zapowiada możliwe obniżki? Jeżeli zrobi to w marcu, zostanie jakieś dwa miesiące do wyborów europejskich, a wówczas da kolejny znak, że jest dobrze i nie ma się kogo obawiać, czyli trzeba głosować na liberałów. Ci natomiast prowadzoną przez siebie polityką opanowali inflację i doprowadzili od obniżek stóp procentowych kredytów.

Sceptyków Unii Europejskiej i narodowców przedstawi się w jeszcze gorszym świetle, powie się, iż chcą robić rewolucję na łonie Starego Kontynentu, ale nie ma takiej potrzeby, bo kierunek Unia ma słuszny i jest coraz lepiej.

Tak? Teoretycznie w końcówce maja Europejski Bank Centralny, czyli na pięć minut przed wyborami do PE, ponownie może zapowiedzieć, że obniży stopy procentowe kredytów, a i utrzymywać się będzie wcześniej inflację na sensownym poziomie, żeby uprawdopodobnić dobrą sytuację ekonomiczną UE.

Kiedy nowy Parlament Europy zostanie wybrany, znikną przeszkody do mówienia prawdy, czyli wyborcy nie będą już potrzebni, a właściwie z tych, którzy mogą wprowadzić nowy ład, staną się znowu podatnikami.

Wówczas zacznie się odrabianie strat i stopy procentowe pójdą w górę, inflacja też może wystrzelić, co da w rachunku końcowym wzrost wpływów podatkowych do budżetów krajowych. O ile te się zwiększą, większa ilość kasy popłynie też do Unii Europejskiej, a i EBC dostanie swoje, gdyż nie będzie musiało przez przynajmniej dwa lata zwracać uwagi na kredytobiorców. Może nie do końca, bo nie będzie Bank Centralny Unii Europejskiej zarzynać kury, która znosi złote jaja, ale wyssie z niej wszystko, co tylko się uda.

Wiem, że to teza do obalenia, a i mogę się mylić, ale nie jest scenariuszem niemożliwym, o czym przekonamy się po połowie tego roku.

Kiedy będę się zastanawiał, na kogo oddać swój głos w wyborach do Parlamentu Europejskiego jednym z głównych zagadnień, nad jakim się pochylę, będzie polityka migracyjna. Jestem otwarty na pomoc tym, którzy tego potrzebują, ale nie na zasadach, jakimi UE kieruje się teraz. Chciałbym więc wprowadzenia programu dać wędkę, a nie rybę.

Bogdan Feręc

Photo by Patrick Robert Doyle on Unsplash

Udostępnij i skomentuj w mediach społecznościowych po przeczytaniu tekstu:
ZNAJDŹ NAS:
Wkrótce cenzura dot
Irlandia nadal może