Uniezależnienie Unii Europejskiej oznacza zwiększanie importu

Unia Europejska niczego nie jest w stanie się nauczyć, a pokazują to kroki, jakie podejmowane są przez Komisję Europejską, ale też Parlament Europejski.

Tak dzieje się w wielu dziedzinach, a na początku uzależniliśmy się od węglowodorów z Rosji, co teraz odbija się nam czkawką. Istotne jest też, że błędna polityka Unii Europejskiej, wpędza nas wszystkich w kryzys ekonomiczny, bo nie jest winą żadnego mieszkańca UE, o ile nie jest politykiem, że mamy teraz galopującą inflację.

Chodzi tu o całkowicie fałszywe podejście Unii do wszystkich prawie zagadnień gospodarczych, a przede wszystkim do kwestii zaopatrzenia w paliwa oraz towary, więc Unia woli importować niż wytwarzać i tym samym stać się dostawcą dla świata. Takich oporów nie miały i nie mają Chiny, więc niezależnie od sytuacji geopolitycznej, wciąż z Państwa Środka do Europy, obu Ameryk i wszędzie indziej płyną statki z towarami różnej maści, czyli jak byli producentami, tak pozostali.

Unia Europejska już dawno mogła być też niezależna albo nie w takim stopniu zależna od węglowodorów, gdyby przeszła na odnawialne pozyskiwanie energii, jednak nie było woli politycznej, żeby łagodnie ten proces wdrażać. Teraz kiedy Federacja Rosyjska zaczęła swoją wojnę energetyczną z Europą, Unia jest w kropce, bo zmuszana uzależnić się od innych dostawców. W konsekwencji, jak była zależna, tak będzie cały czas.

Idąc dalej mamy podnoszoną ostatnio w Irlandii umowę Unia Europejska – Mercosur, czyli tę z organizacją zrzeszającą państwa Ameryki Południowej, które są najsilniejszą strefą wolnego handlu w tym regionie.

Co to jednak oznacza dla Unii Europejskiej? Nic innego jak poprzez import tanich towarów, przede wszystkim mięsa, likwidację producentów naturalnego białka zwierzęcego w Europie, czyli kolejne uzależnienie się od dostaw, ale tym razem z Ameryki Południowej. To z kolei może za jakiś czas oznaczać, gdy na Starym Kontynencie zamknięte zostanie ostatnie gospodarstwo rolne, windowanie cen i zastosowanie rozwiązań, jakimi obecnie posługuje się Rosja.

Jest jeszcze jeden kamyczek do tego unijno-mercosurowego ogródka, bo mówi się, że głód zagląda do niektórych części świata poprzez wojnę na Ukrainie, ale to też teza naciągana, o ile spojrzymy na Amerykę Południową.

Otóż UE chce zwiększenia dostaw do Europy ze Wspólnego Rynku Południa (Mercado Común del Sur) – Mercosur, a ów chętnie rozwinie współpracę, czyli ma możliwości zwiększenia produkcji i dostaw. Nie ma natomiast woli, bo wciąż się mówi, że kraje kupujące niegdyś zboża i inne produkty rolne z Ukrainy, zastąpienia jej dostaw, czyli wykazuje chęć dokręcenia śruby niektórym krajom, co wpędzi je w głód. Można także spojrzeć na kraje Mercosur w jeszcze jeden sposób, czyli skoro mają możliwości zwiększenia dostaw, co przekłada się na większą produkcję, należy zapewnić paszę dla zwierząt, ale też większy areał zbóż i ogólnej produkcji rolnej, a ta może być blokowana poprzez brak odpowiedniej ilości nawozów. Czy aby na pewno? Skoro Wspólny Rynek Południa chce zwiększyć współpracę, z całą pewnością ma takie możliwości, a i ma stały oraz nieograniczony dostęp do nawozów. Wychodzi więc na to, że na świecie, wcale nie jest tak źle, jak się to obecnie przedstawia, a próbuje się nam na siłę wmówić, że sytuacja jest dramatyczna, a będzie jeszcze gorsza.

Ratunkiem dla Unii Europejskiej jest teraz jej likwidacja w obecnej formie, a może bardziej racjonalne podejście mieszkańców UE do zagadnień wyboru swoich unijnych przedstawicieli, ale to się nie stanie, bo przecież obywatelom Unii Europejskiej, musiałoby się chcieć poznać i ocenić kandydatów na europosłów i zapoznać się z ich programami. A się nie chce.

Bogdan Feręc

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Rzekomo darmowa nauk
16 sierpnia ruszamy