UE nieumiejętnie kupuje sobie mniejszą ilość migrantów

Unia Europejska od czasu do czasu chwali się, iż rozszerza wsparcie dla części państw afrykańskich, jednak te informacje powinno się w mojej ocenie odbierać w całkiem inny sposób.

To dla mnie nic innego, jak płacenie tamtejszym rządom za to, by trzymały swoich obywateli w ryzach i nie wypuszczały migracyjnych fal do Europy. Tak dzieje się m.in. obecnie, kiedy szefowa UE Ursula von der Leyen obwieściła, że Komisja Europejska przeznaczy dodatkowe 210 mln € na wsparcie dla Mauretanii.

Środki finansowe przeznaczone mają być na zarządzanie migrantami i zwalczanie handlu ludźmi, a przewodnicząca von der Leyen zadania Mauretanii omówiła z prezydentem tego kraju Mohamedem Ouldem Ghazouanim. Określono również wspólny plan działania na najbliższy okres, co ma okazać się korzystne dla obu stron.

Tak właśnie doszliśmy do moich twierdzeń sprzed wielu lat, kiedy na świecie panował spokój, gaz i ropa z Rosji płynęły do Europy szerokim strumieniem, a rzeka afrykańskich migrantów była podsuszoną stróżką. Fala migracji zaczęła jednak powoli wzbierać, bo to i lokalne konflikty na Czarnym Lądzie, ale i pogarszająca się sytuacja ekonomiczna, której nie można było nazwać nawet dobrą, co nawiasem mówiąc, pomijane było przez polityków, kiedy zajmowali się problematyką afrykańską.

Do tego wszystkiego włączały się też Stany Zjednoczone, które z jednymi pozwalały Europie współpracować, a z innymi nie, więc problem na wielu płaszczyznach narastał.

Działania Waszyngtonu doprowadziły też do całkiem niedawnego zalewu migrantów, jacy ubogacili kulturowo Europę, a tak to tłumaczyła Unia Europejska, bo musiała coś powiedzieć swoim obywatelom, by nie użyć stwierdzenia, że w to bagno to jednak USA nas wpędziły. Mieliśmy więc wędrówkę ludów afrykańskich i tych z Bliskiego Wschodu, co teraz odbija się nam wszystkim czkawką.

Przez wrodzoną empatię do ludzi, nie będę wspominał o Ukrainie, bo i tu cała sytuacja mogłaby wyglądać całkiem inaczej, gdyby nie paluchy Białego Domu, który dogadał się z Niemcami i Francją, co stało się wstępem do exodusu z zaatakowanej przez Rosję Ukrainy. O tym kiedyś…

Istotne jest, że od lat powtarzam, iż tego wszystkiego, co mamy obecnie w Europie, można było uniknąć, a nawet pojawiały się plany, jak uchronić się przed zalewem migrantów. Otóż wymyślono, że trzeba w Afryce i to na dodatek w krajach najbiedniejszych, obalić junty wojskowe, wprowadzić demokratyczne rządy, a te umocować przez Europejskie inwestycje. Pojawiło się więc kilka koncepcji, a mówiły też o pokojowych rozwiązaniach, więc inwestowanie w poszczególne państwa, by te do siebie ściągały ludy afrykańskie, co powstrzyma ich pochód do Europy.

Tak się nie stało, czego możemy obecnie tylko żałować, gdyż straciliśmy szansę, która długo może się przed Unią Europejską nie pojawić.

Co w przypadku inwestycji Europa mogłaby zyskać z Afryki? Przede wszystkim brak migrantów, albowiem wzrost produkcji, wymagałby rąk do pracy, a wiąże się z tym bogacenie społeczeństwa. Odpada więc w takim scenariuszu element migracji ekonomicznej, przynajmniej do Europy. Unia zyskuje jeszcze jedno, bo swój bliski i zainteresowany współpracą rynek produkcyjny, więc może zdywersyfikować dostawy wielu towarów i dóbr, niekoniecznie konsumpcyjnych.

Afryka i część Bliskiego Wschodu mogłyby się więc stać dla Europy fabryką produkującą żywność, ale też artykuły przemysłowe, które teraz płyną do nas z Państwa Środka. Poprzez afrykańskie inwestycje UE kupiłaby sobie również bezpieczeństwo z tej strony i zapewniła na długie lata swoistą samowystarczalność, choć pochodzącą z innego kontynentu.

Unia Europejska mogłaby wówczas skupić się na rozwoju technologicznym, czego bardzo teraz pragnie, a i nie musiała się przejmować, że jej ziemniaków, marchewki i mleka zabraknie. To jednak tylko w przypadku, gdyby nie Wielki Brat zza jeszcze większej wody, który stoi na straży światowego porządku gospodarczego i wydaje pozwolenia, z kim można, a z kim współpracować nie należy.

W konkluzji tego felietonu można więc zawrzeć stwierdzenie, że o ile Unia Europejska, nie odejdzie od polityki, jaką narzuca im Biały Dom, nigdy nie będzie miała w swoich granicach spokoju, nie poradzi sobie z problemem migracyjnym, a nie będzie zabezpieczona w żywność oraz energię.

Bogdan Feręc

Photo by ALEXANDRE LALLEMAND on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Wyspiarskie spojrzen