POLSKA PRZYSZŁOŚĆ. GMINA I RODZINA (2)

Od siły rodziny, jej trwałości i wielkości, zależy sukces Polski. Tylko rodzina, wzmacniana przez państwo, jest w stanie powstrzymać demograficzne załamanie naszego kraju. Dobrze wychowane młode pokolenie to nasz największy aktyw.

Polityka rodzinna nie jest tym samym czym wspieranie demografii, ale się z demografią wiąże. Ma za zadanie umacniać  instytucję rodziny. Chociaż jej  trwałości, opartej  na zaufaniu, odpowiedzialności i miłości nie da się zadekretować.

Wszelkie wysiłki państwa są skazane na niepowodzenie, jeśli będą oderwane od kontekstu wartości. W naszym przypadku są to wartości  cywilizacji   łacińskiej.

Badania socjologiczne przeprowadzone w Polsce wskazują, że występuje negatywna korelacja poziomu wykształcenia i dzietności. Ten trend był swego czasu szeroko komentowany w mediach, jednak bez konkluzji.

Wiąże się to z  chęcią  podejmowania  przemyślanych , odpowiedzialnych  decyzji życiowych przez przedstawicieli polskiej klasy średniej. Choć cenimy wartości rodzinne i chcemy mieć dzieci, to odkładamy decyzję do czasu ustabilizowania swojej sytuacji zawodowej i materialnej.

Jest obecny także  czynnik innych życiowych preferencji niż rodzina i dzieci, ujawniający się w ostatnich 20 latach ze szczególną siłą. To realizowanie hedonistycznego  stylu życia jaki narzucany jest przez media i celebrytów. Nie należy  jednak przeceniać długofalowych skutków narzucanych płytkich mód. Polki mieszkające w Wielkiej Brytanii, mimo stałego kontaktu z lokalnymi mediami, mają średnio 2 dzieci, a w Polsce  zaledwie 1.36.

Choć nie możemy ludzi zmuszać do życia w stałych związkach małżeńskich, to określoną polityką możemy nagradzać tych, którzy pomimo niedogodności, kosztów i ograniczeń decydują się na założenie rodziny.

Wychodząc z głębokiego przekonania ,że źródłem witalności  społeczeństw jest zdrowa  rodzina – jej problemy są dla nas najważniejsze.

Od siły Rodziny, jej trwałości i wielkości, zależy sukces Polski. Tylko silna Rodzina, wzmacniana a nie osłabiana przez państwo, jest w stanie powstrzymać załamanie demograficzne naszego kraju. Młode pokolenie wychowane w duchu cywilizacji łacińskiej i patriotyzmu, to najważniejszy aktyw Polski.

Polecamy:

https://abcniepodleglosc.pl/ustroj-panstwa/polska-przyszlosc-gmina-i-rodzina-1/mariusz-patey/3985/embed#?secret=Lt2ZriTd0q#?secret=FkXrNphWQS

Nie trzeba być ekonomista, aby dostrzec, że bez dzieci żaden model  rozwoju gospodarczego nie będzie funkcjonował. Rodziny  wychowują dzieci, płacą podatki, niewiele mniejsze a często wyższe  niż samotni. To rodzice zapewniają swoim dzieciom godne życie, edukację, dzielą się obowiązkami i przyjmują podział pracy tak, aby dawał optymalne korzyści dzieciom.

Model tradycyjnej rodziny  jest  świadomie wybierany przez wielu Polaków, bo  jak potwierdzają badania statystyczne, ludzie w takich związkach są szczęśliwsi i dłużej żyją, niż osoby  samotne  lub w często zmieniających się  związkach.

Jeśli  zapytamy kobiety z tych tradycyjnych – polskich, katolickich, żydowskich, muzułmańskich, wierzących i niewierzących rodzin – czy chcą zmienić swoje życie na inne, proponowane przez panie i panów tzw. „wyzwolonych”,  to w większości odpowiedzą  „nie”.

Tradycyjna rodzina, mimo swoich wad, to polisa ubezpieczeniowa dla jej członków. Lepsza niż te proponowane przez ZUS i towarzystwa ubezpieczeniowe.

Dlaczego? Bo rodzina  kultywuje odpowiedzialność za swoich członków, szacunek i poświęcenie. Jest odporna na kryzysy ekonomiczne, potrafi przetrwać zabory, wojnę i okupację. Rodzina nadaje sens naszemu życiu. Trzeba podziwiać i wspierać ludzi, którzy trwają w swoich przekonaniach, opierając się trendom  prowadzącym do hedonizmowi i egoizmowi. Skutkujących rozpadem rodziny, porzucaniem dzieci i starych rodziców.

Osoby, które  podważają trwałość rodziny, niszczą  podstawę naszej cywilizacji, chcą jej śmierci.

Co oferują  w zamian? Afirmację postaw egoistycznych, mityczne równouprawnienie, sfrustrowane, oziębłe emocjonalnie dzieci wychowywane przez rozbitków  życiowych, albo państwo. Starzejące się w samotności ofiary nowej ideologii  i coraz więcej porzuconych starych ludzi.

Chore komunistyczne idee  Róży Luksemburg, Lwa Trockiego i innych są co rusz odgrzewane.  Przekonani o słuszności swoich racji, libertyni atakują ludzi chcących żyć zgodnie z tradycyjnymi wartościami. Po to, by łatwiej manipulować ludźmi, stosują socjotechniczne sztuczki już wobec dzieci szkolnych.

Słabym rodzinom łatwiej wyrwać ich dzieci spod ochronnego parasola autorytetu rodziców. Dlatego państwo powinno  je wspierać.

Dzieci to inwestycja, również dla państwa, dlatego:

  1. Rodziny powinny mieć prawo do podstawy opodatkowania  od dochodu przeliczonego na członka rodziny. Jeśli rodzina liczy 4 osoby (mąż, żona +2 dzieci ), to dochód męża i żony powinien być sumowany i dzielony na 4. Jeśli rodzina liczy 5 osób to na 5.
  2. Rodziny o dochodach na członka rodziny  niższych niż minimum socjalne powinny być zwolnione z podatku.
    Dorosłe, samodzielnie radzące sobie w życiu dzieci, których wychowanie wymagało tyle trudu, wysiłku i pieniędzy są nagrodą nie tylko dla rodziców, ale też dla całego narodu. Dlatego państwo ten trud powinno docenić. Ponieważ osoby posiadające dzieci mają mniejsze środki na inwestycje kapitałowe, część składki  z I filara ubezpieczeń emerytalnych (proponujemy 20%), powinno zasilać konta emerytalne rodziców.
  3. Dużo ostatnio się mówi o podatku od wartości aktywów, co w przypadku zdecydowanej większości rodzin sprowadza się do opodatkowania od wartości  nieruchomości (domu czy mieszkania). Tu podstawa  do opodatkowania wynikająca z wartości siedliska, w którym mieszka rodzina, powinna być wyliczona jako iloraz wartości nieruchomości i liczby członków rodziny ją zamieszkujących, wliczając w to rodziców i dziadków.

Jednak same rozwiązania prawno-podatkowe i programy socjalne  nie zadziałają, jeśli nie zmienią się preferencje dla stylu życia. Bez kampanii wspierających wartości rodzinne  w mediach, z udziałem uznanych autorytetów, trudno będzie odwrócić postępująca atomizację społeczeństwa.
Te propozycje nie oznaczają, że chcemy ograniczać programy osłonowe dla rodzin ubogich, rozbitych, doświadczonych alkoholizmem czy chorobą.

Podatnik nie ma jednak obowiązku wspierać tych, co wyłudzanie  wsparcia społecznego  zrobili sposobem na życie. Nie państwo a samorządy powinny prowadzić bardziej skuteczną  politykę ukierunkowaną na potrzeby rodziny. Samorządy są bowiem bliżej ludzi.

Mogłyby ze swoich niezależnych budżetów finansować sieć żłobków, przedszkoli (ale nie zarządzać nimi ). Otworzyć rynek usług opiekuńczych dla podmiotów prywatnych i organizacji pozarządowych.
Pieniądze na opiekę i naukę przedszkolną powinny trafiać do  rodziców i to oni powinni  zdecydować czy wybiorą  opiekę nad dzieckiem w  domu rodzinnym, czy skorzystają z usług podmiotów zewnętrznych.

I tu nasuwa się uwaga, że bon wychowawczy mógłby zastąpić program 500+ z nawiązką.

Inną, bardzo ważną kwestią jest dostępność tanich mieszkań.  Jednak przeszkodą są bariery biurokratyczne oraz państwo i samorządy – najwięksi posiadacze gruntów inwestycyjnych zachowują się jak najbardziej pazerni spekulanci.

Na koniec, jedno jest pewne – bez zdrowych rodzin polski naród nie przetrwa.

MARIUSZ PATEY

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS: