Nowa królowa Irlandii

Jeżeli to wszystko się uda, to nową niekoronowaną królową Irlandii zostanie Mary Lou McDonald, a z pomocą swoich giermków, władać będzie całą wyspą.

To całkiem realny scenariusz, chociaż nie obejdzie się bez dramatycznych zwrotów akcji, bez kłótni i przepychanek słownych, ale Sinn Féin doprowadzi do referendum zjednoczeniowego, by podjąć próbę uczynienia Mary Lou McDonald irlandzką królową.

Kiedy tak się stanie, Pani McDonald, wejdzie na zawsze do annałów historii i jej nazwisko znane będzie na całym świecie, natomiast źródła mówić o niej będą, jak o osobie, która raz na zawsze zerwała więzy irlandzkiej wyspy z Wielką Brytanią.

To jedna strona panowania na wyspie Mary Lou McDonald, bo jest jeszcze ta ciemniejsza, a słowa w przekazie Sinn Féin o tym nie ma, więc nie mówi się o tym, co niekiedy przypominam. Oficjalnie posłowie, senatorowie, przedstawiciele Sinn Féin w północnoirlandzkim parlamencie mają przecież mówić, że zjednoczenie to samo dobro dla wyspy, czyli podtrzymywać przekonanie, że będzie tak dobrze, jak nigdy tutaj nie było.

No tak, ale czy rzeczywiście tak będzie? W mojej ocenie nie, a to tylko dlatego, że Irlandia Północna, bez dotacji z Londynu, padnie pod względem finansowym w pół roku. Skarb Korony śle każdego roku do Irlandii Północnej miliardy funtów, o czym nie słyszy się w przekazie Sinn Féin, czyli wychodzi na to, iż część spraw jest lekko utajona, a przynajmniej nie wysuwa się ich na plan pierwszy.

Co się stanie, gdy Irlandia Północna zadecyduje o odłączeniu od Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i obecnie jeszcze Irlandii Północnej? Właściwie nic poza tym, że po zjednoczeniu, to Dublin obarczony zostanie dotowaniem Północy.

Będzie to trochę tak, jak w przypadku zjednoczenia Niemiec, gdy z Berlina do Bonn transportować trzeba było miliardy ówczesnych marek niemieckich, a budżet zjednoczonych już wtedy Niemiec, odczuwał to bardzo mocno.

Tak samo będzie w przypadku Irlandii, więc to podatnicy z Południa, ponosić będą główny ciężar połączenia, które teraz przedstawia się wyłącznie w jasnych kolorach. Tak dobrze nie będzie, bo wystarczy zobaczyć, co tak naprawdę zyska Republika, nie licząc zysków politycznych i wizerunkowych. Nie będzie to wiele, bo kilka stoczni, większe bezpieczeństwo energetyczne i rozbudowane, acz niewydolne rolnictwo oraz zamierającą gospodarkę rybołówczą.

Aż tyle i tylko tyle, więc może wcześniej, należałoby przygotować realny raport zysków i strat, co pozwoli mieszkańcom wyspy ocenić, czy ta zabawa w zjednoczenie, w ogóle komukolwiek będzie się opłacać?

Nie liczę tu Queen of Ireland Mary Lou I z dynastii McDonaldów, bo jej z pewnością tak.

Bogdan Feręc

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Praca zdalna musi by
Firmy walczą z infl