Nie stać ich na codzienne dojazdy do pracy

Część kierowców z dużą otwartością mówi, że nie stać ich już na codzienne dojazdy własnym samochodem do pracy i również codzienne z niego korzystanie, więc w kraju wytworzył się tzw. carpooling.

Carpooling to nic innego, jak wspólne podróżowanie, czyli wykorzystanie wszystkich dostępnych miejsc w samochodzie, a stosują go najczęściej osoby pracujące w jednym zakładzie pracy. Są też osoby, mieszkańcy jednej ulicy, którzy zbierają się w grupy i na większe zakupy udają się autem jednego z sąsiadów, a na paliwo składają się wspólnie lub każdego tygodnia używają samochodu innej osoby z grupy.

Jak widać to w komentarzach w mediach społecznościowych, zjawisko zaczyna przybierać na sile, a wywołane zostało wysokimi i stale rosnącymi kosztami zakupu paliwa.

Najczęściej jednak stosowane jest wśród osób dojeżdżających do pracy, które nie mają możliwości dotarcia do niej komunikacją publiczną, ale na tym się nie kończy, bo i taką samą metodę zaczęli stosować rodzice uczniów. Właśnie w tej grupie „podwózka” dziecka sąsiadów do szkoły stała się obecnie normą i najbardziej widoczna jest w rejonach podmiejskich, chociaż nie można powiedzieć, by z tego rozwiązania nie korzystano w miastach.

Rząd, co też wynika z internetowych opinii, w ogóle nie przejmuje się tym problemem i nie zaproponował, jak zaznacza wielu rodziców, zwiększenia ilości autobusów szkolnych, nawet na kolejny rok szkolny.

W kraju pokutuje natomiast opinia, a ta lansowana jest przez rząd i ministra transportu Eamona Ryana, iż to konflikt na Ukrainie podnosi ceny paliw, więc gabinet nie może nic z tym zrobić. Minister transportu i środowiska z Zielonych, zamiast czynić starania o obniżenie cen na paliwa pędne, nalegał natomiast, aby podnosić podatek węglowy, co jednocześnie wpłynęło na wzrost cen wszystkich paliw kopalnych w kraju.

Wzrosły więc w maju ceny benzyny, oleju napędowego i oleju opałowego, a jednocześnie podniosły się również koszty związane z utylizacją płynów eksploatacyjnych pojazdów, więc kierowcy to grupa, która bardzo mocno odczuwa obecną inflację.

Ludzie podkreślają również, że zwykła weekendowa wycieczka z rodziną poza miasto, „kosztuje obecnie fortunę”, więc coraz mniej osób korzysta z różnych form wypoczynku. Komentujący mówią też, że minister Ryan, o ile nadal prowadzić będzie swoją „zieloną” politykę, doprowadzi do sytuacji, że niewiele osób będzie miało samochód.

*

Na koniec pewna glossa, bo w dobie kryzysu paliwowego, na popularności zyskują samochody napędzane silnikami elektrycznymi, więc sprzedaje się ich coraz więcej, a nadchodzący sezon, który rozpoczyna się z początkiem lipca, będzie chyba wstępem do odwrócenia trendu sprzedaży aut elektrycznych.

Bogdan Feręc

Źr: The Liberal

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Varadkar: Inflacja m
„Potrzebujemy szyb
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська