Irlandia umie i rozumie – Polska nie

Wielokrotnie zwracałem uwagę, że Irlandia umie odnosić sukcesy, umie podnieść się z poważnych nawet kryzysów, a i wprowadza środki, które włączają do działania cały naród.

Aktualnie podjęła próby wyjścia z kryzysu turystycznego, czego oczekiwało kilka sektorów gospodarki, a i ponownie postawiła na rodowitych Irlandczyków. Senator Fine Gael Aisling Dolan poinformowała, iż powstał właśnie program, którego celem jest przyciąganie na wyspę turystów. To z kolei może zwiększyć ilość gości z zagranicy w hotelach, pensjonatach i restauracjach, a jednocześnie zwiększą się obroty handlu detalicznego oraz hurtowego.

„Global Invitation Program” opiera się na irlandzkiej diasporze na całym świecie, z którą kontaktować się będą tutejsze organizacje turystyczne, a przez ich kontakty w różnych krajach, potencjalnie dotrze się do osób, które mogłyby odwiedzić Irlandię.

W projekcie mówi się również, że Irlandczycy mieszkający poza granicami kraju, znają lokalne uwarunkowania, wiedzą, czego oczekują osoby np. z Kanady, USA oraz innych państw, by podjąć decyzję o spędzeniu wakacji na Szmaragdowej Wyspie. Oznacza to, iż ta wiedza posłuży do zwiększenia ruchu turystycznego. Proste?

W mojej ocenie takie podejście do tematu może być kolejnym kluczem do turystycznego sukcesu Irlandii, z czego nie chcą skorzystać władze w Polsce.

Nie pamiętam już ile razy, a można uznać, że przez ostatnie ponad 5 lat, kiedy związany jestem z Radiem Wnet, kilkaset razy mówiłem na antenie, bo moje propozycje wplatam w wypowiedzi w każdej niemal audycji Studio Dublin, aby Warszawa nas, czyli Polaków w Irlandii wykorzystała na różne sposoby. Setki razy już mówiłem i będę to powtarzał do znudzenia, że mamy na wyspie liczną reprezentację naszych biznesmenów, więc to ich na początku zaprząc można do promowania Polski i jej produktów, by następnie włączyć do tego całą polską diasporę w Irlandii.

Niestety rząd tzw. Prawa i tym bardziej domniemanej Sprawiedliwości, o ile dokładnie zna moją opinię, gdyż wiele razy dzieliłem się nią bezpośrednio z członkami ekipy rządzącej, to nadal nie rozumie, że sposób, jakim obecnie próbuje się zachęcić Irlandię do współpracy z Polską, nie jest odpowiedni.

Nie mogę oczywiście ujawnić szczegółów rozmów, ani też rozwiązań, jakie przedstawiałem, gdyż nasze rozmowy objęte zostały klauzulą poufności, jednak podałem polskim przedstawicielom władzy wszystko na tacy, co zawarte było na kilkudziesięciu stronicach opracowania o współpracy ekonomiczno-gospodarczej Polski z Irlandią.

Teraz natomiast będzie tak, że irlandzki Global Invitation Program odniesie sukces, na Zieloną Wyspę zaczną ściągać turyści z każdego zakątka świata, a Polska będzie się zastanawiać, gdzie znaleźć parę groszy na 500+ i trzynaste oraz czternaste emerytury.

Na marginesie dodam, że jestem przeciwnikiem wypłacania 500+ osobom w trudnej sytuacji materialnej, że użyję tego stwierdzenia, bo ja postąpiłbym całkiem inaczej. Te pieniądze dałbym ludziom, którzy są przyszłością narodów, dają pewnego rodzaju rękojmię, iż będą umieli dobrze wychować i wykształcić swoje potomstwo, a i nie będą się wtedy ograniczać do modelu 2 + 1. Tak, dałbym te 500+ osobom wykształconym, wnoszącym coś do gospodarki i lokalnych społeczności, a nie trwonił państwowych środków na kupowanie głosów i zapychanie portfeli nieświadomych grup społecznych – wyalienowanych z życia publicznego.  

Na koniec jeszcze jedna moja opinia, dlaczego Polska nie skorzystała z moich rad? Bo nie jestem ich, a i często publicznie, bo w radiu mówię, co myślę o PiS oraz podejmowanych przez tę partię inicjatywach, ale i złe opinie o mnie płyną do Polski również z Dublina, bo przecież wielokrotnie krytykowałem naszą placówkę dyplomatyczną, co akurat się tej nie podoba.

Bogdan Feręc

Photo by Sylvia Szekely on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Komitet ds. Zdrowia
Pierwszy polski inst