Porozumienie geopolityczne mogłoby oznaczać marginalizację Rosji

Odnosi się ostatnio wrażenie, że napiętą sytuację międzynarodową w dosyć krótkim czasie da się uspokoić, a chodzi oczywiście o porozumienie dwóch gospodarczych i wojskowych potęg.

Wiadomo natomiast, że rozmowy i pertraktacje nie będą należały do łatwych, a i obie strony powinny wykazać dobrą wolę, ale po ustaleniu wspólnej linii współpracy i działania, pozbędą się wspólnego przeciwnika, o ile nie wroga. Aktualnie stosunki na wielu płaszczyznach, jakie widzimy na linii pomiędzy Chińską Republiką Ludową (ChRL) a Stanami Zjednoczonymi, należą do więcej niż skomplikowanych, a obejmują swoim zasięgiem aspekty polityczne, gospodarcze, bezpieczeństwa i wpływów na światową gospodarkę. W tej ostatniej kwestii ważna jest również Federacja Rosyjska, gdyż jako producent i sprzedawca węglowodorów ma ogromne wpływy na świecie, więc ma też potencjał kształtowania na nim wydarzeń.

Jednak i na to znalazłoby się rozwiązanie, gdyż Rosja mogłaby zostać sprowadzona do roli państwa marginalnego, a nie jest wykluczone, że w scenariuszu, który przedstawię, dochodzi do jej rozpadu lub głębokiego podziału.

Wyjaśnić jednak należy, co obecnie dzieli Chiny i USA, więc jest to konkurencja w dziedzinach związanych z technologiami, innowacyjnymi metodami produkcji, wyraźna konkurencja handlowa, które tworzą sieć skomplikowanych zależności i jednocześnie problemów. Jednak w przypadku osiągnięcia porozumienia, więc ustalenia wpływów ekonomicznych, a także poniekąd powrotu do czasów sprzed prezydentury Donalda Trumpa, cała sytuacja ekonomiczna świata mogłaby wrócić na poprzednie lub podobne tory i stać się znośną dla zwykłych mieszkańców globu.

Łącząc dwie potęgi gospodarcze, ustalając ramy współpracy międzynarodowej, zyskują w takim przypadku Chiny, ale też Stany Zjednoczone, bo to te dwa państwa zaczynają rozdawać karty i mają szerokie wpływy o zasięgu globalnym. Znika też osiągająca szczyty konkurencja, wytworzony zostaje monopol na większość światowej produkcji, więc to Chiny i USA dyktują warunki.  

Niestety w tym wszystkim istnieje jeszcze jedna poważna rozbieżność, bo oba kraje mają całkiem różne interesy i ciągoty w sprawach obronności oraz bezpieczeństwa, a na dodatek niechęć Chin względem obecności wojskowej USA w krajach Azji i Pacyfiku, staje się wyraźną przeszkodą do osiągnięcia jednomyślności lub zbliżenia stanowisk. Właśnie sprawy związane z obronnością zaczęły stwarzać swoisty wyścig zbrojeń, a obie strony poszły również wobec siebie na wojnę cybernetyczną.

USA zarzucają też Chinom, jakby same były bez winy, że brakuje w Chinach wielu swobód obywatelskich, łamie się w istotny sposób prawa człowieka, a i daleko im do demokratyzacji kraju. Tu zrobię drobny przytyk do Stanów Zjednoczonych, gdyż zapomniały, że Chiny to wciąż Chińska Republika Ludowa, więc kraj komunistyczny, a ten rządzi się, nawet w przypadku rozsądnych gabinetów, całkiem innymi zasadami. Nie bronię żadnej ze stron, a i nie będę potępiał za podejmowane w ich państwach działania, a przedstawiam wyłącznie różnice między państwem komunistycznym a tzw. demokratycznym, w którym np. media i nie tylko one chodzą na pasku władzy.

Wiele problemów na styku interesów USA i Chin zaobserwujemy też w sprawach dotyczących klimatu, ale nie będzie to pozbawione podstaw, jeżeli powiem, że w tym zakresie, jak i w kwestiach dotyczących terroryzmu światowego i zdrowia w kontekście globalnym, współpraca obu krajów układa się doskonale. Oczywiście występują różnice uzależnione od priorytetów Chin i USA, a i wielokrotnie można zauważyć różniące się od siebie strategie działań, ale to nie jest przeszkodą w tej kooperacji.

Tak doszliśmy do jednej z najtrudniejszych kwestii, więc handlu i technologii, a wydaje się, iż to istotny aspekt współpracy lub problemu w zacieśnieniu stosunków. Stany Zjednoczone wielokrotnie oskarżały ChRL o handel, który z uczciwymi praktykami niewiele ma wspólnego, a i niezliczoną ilość razy mówiło się w Waszyngtonie, że Chińczycy łamią lub naruszają ustalenia dla produktów objętych subsydiami, kradną własność intelektualną, ale też czerpią całymi garściami z transferu technologicznego i samych technologii.

Nie będzie także przesadą, jeżeli powiem, że oba mocarstwa posuwają się często do ataków werbalnych, używana przez nich wobec siebie retoryka wypowiedzi zaliczona może być do ostrych, a i czynią to bardzo chętnie na forum międzynarodowym, co dodatkowo schładza wzajemne stosunki, osłabiając tym samym zaufanie. Mieliśmy już w przeszłości, a nawet w tej niedalekiej byliśmy świadkami tarć dyplomatycznych, które następnie zmieniały się w kroki, jakie bezpośrednio uderzały w chińskie i amerykańskie przedsiębiorstwa, więc w ekonomię tych państw. Gdyby jednak odrzucić te animozje, a nawet dojść w tych sprawach do porozumienia, dynamika zdarzeń mogłaby wyglądać całkiem inaczej, więc zmiany w polityce wewnętrznej, mogą wówczas doprowadzić do metamorfozy na polu międzynarodowym, zacząć wpływać (pozytywnie) na wydarzenia o skali globalnej i zmienić trendy gospodarcze na świecie.

Następnie ważne stanie się, aby nowy układ geopolityczny został utrzymany, więc zachowana również możliwość wpływania obu gospodarek na kluczowe aspekty równowagi światowej i rozwijanie zawiązanej ponownie współpracy. Chiny i USA zyskają coś jeszcze, a będzie to możliwość utrzymywania państw pretendujących do miana mocarstw w ryzach i niekiedy nawet sprowadzania ich do roli statystów.

Dobrze będzie też zadać sobie pytanie, czy takie porozumienie i współpraca są w ogóle możliwe?

Tak i można to stwierdzić z dużą odpowiedzialnością, gdyż widać to po niektórych wcześniejszych, a i obecnych zachowaniach Chin oraz USA. Wiadomo natomiast, że będzie to cały proces, wymagający szeregu spotkań, setek godzin rozmów, a i jeszcze większej ilości dobrej woli. Nie bez znaczenia jest również zbudowanie dobrych relacji opartych na zaufaniu, a tego chyba obecnie najbardziej brakuje.

Nie jest tajemnicą, że oba państwa mają na całym świecie pewne interesy i są one w wielu dziedzinach zbieżne, co z kolei można wykorzystać na wstępie do zawiązywania głębszego porozumienia. Tu jednak należy wspomnieć też o konkurencyjności obu państw, więc i do przywrócenia dobrych relacji w stosunkach Chiny – USA trzeba będzie wykorzystać wiele środków, zarówno dyplomatycznych, jak i ekonomicznych. Dynamika relacji obu krajów jest na wysokim poziomie, jednak nie ma obecnie podstaw, by powiedzieć, że idzie w dobrym kierunku, aczkolwiek są jakieś jaskółki, które nie czyniąc wiosny, tę jakby zapowiadały.

Pamiętać musimy też, iż w przeszłości USA i Chiny potrafiły ze sobą doskonale współpracować, a wrócę tu do prezydenta Trumpa, którego od dawna upatruję, jako osobę, która zmieniła na gorsze cały świat. Odszedł od współpracy z Państwem Środka, wprowadził też nieciekawą politykę dotyczącą relacji handlowych z Unią Europejską, co w finale dało to, co mamy w kwestiach geopolitycznych obecnie.

Wiadomo, że i po stronie Chin leży wina, bo przecież sprawy dotykające zagadnień bezpieczeństwa cybernetycznego, rozwijania sieci 5G, a te poważnie taktują wszystkie państwa, są przeszkodą na miarę Chińskiego Muru, więc wydają się teraz barierą nie do pokonania. Jest też daleko posunięta rywalizacja w zakresie technologii i dążenia do dominacji w tej dziedzinie, którą wykazuje wiele państw, jednak to Chiny i USA są tu chyba największymi rywalami i dzieli je praktycznie wszystko.

Obawy występują jednocześnie w zakresie działań militarnych Chin, rosnącej liczebności armii tego kraju, ale chodzi również dozbrajanie chińskiego wojska. Dodatkowym punktem zapalnym jest Tajwan, więc i narastający problem z USA.

Niekiedy pokutuje we mnie przeświadczenie, że problem praw człowieka w Chinach, stałby się jednym z ostatnich punktów rozmów o współpracy i nawet kwestie Tybetu, Xinjiangu i Hongkongu zeszłyby na dalszy plan, gdyby tylko udało się ustabilizować sprawy ekonomiczne i polityczne ChRL z USA.

Jest jednak w tej całej sytuacji iskierka nadziei, bo przecież Chiny, ale też USA, muszą zdawać sobie sprawę, że nie są samowystarczalne. O ile nie skupią się we współpracy na ochronie swoich potencjałów energetycznych, może dojść do pełnej katastrofy, więc jedni i drudzy będą mieli problem z węglowodorami, choć każde z tych państw z innego kierunku. Łącząc siły, zyskają niemożliwy do pokonania potencjał, a i zabezpieczą się przed działaniami państw, które mogłyby chcieć na arenie międzynarodowej podjąć z nimi walkę dostarczanymi paliwami.

Bogdan Feręc

Graf. CC BY 3.0 Iecs

Udostępnij i skomentuj w mediach społecznościowych po przeczytaniu tekstu:
ZNAJDŹ NAS: