EBC zabije rynek kredytowy?

W kołach zbliżonych do Europejskiego Banku Centralnego pojawiają się informacje, że należy przedyskutować propozycję wysokiej podwyżki stóp procentowych.

Niektórzy twierdzą, że EBC zastanawia się nad możliwością podniesienia stóp oprocentowania nawet o 0,75 punktu bazowego, więc więcej, niż miało to miejsce za pierwszym razem. Podwyżka może być wprowadzona już we wrześniu tego roku, a przynajmniej zapadnie taka lub podobna decyzja. Ma to związek z perspektywami inflacyjnymi w Europie, a ma być zabezpieczeniem przed możliwą głęboką recesją.

Ekonomiści z Europy są zdania, że do unijnej recesji jest obecnie bardzo blisko, jednak nie wszyscy są przekonani, iż trzeba podnosić stopy procentowe kredytów, a uważają, iż lepszym posunięciem będą inne środki, jakie wspierać będą ekonomię Unii Europejskiej.

O zbliżającej się recesji poinformowała Agencja Reuters, która dotarła do pięciu niezależnych źródeł, a wszystkie one potwierdzają, że inflacja wkrótce wejdzie w okres szybkich wzrostów, co w konsekwencji doprowadzić może do recesji.

Wracając jednak do stóp procentowych, to w ubiegłym miesiącu EBC podniósł już bazową stopę depozytową o 50 punktów do zera, a jak się ocenia, podobne lub wyższa podwyżka może nastąpić po posiedzeniu 8 września. Wiele głosów eksperckich idzie w kierunku, iż stopy oprocentowania, jakie zaproponuje Europejski Bank Centralny, iść będą w stronę powyżej 50 punktów bazowych, a część analityków spodziewa się, że będzie to właśnie 0,75 punktu.

Rynek bankowy w Europie ocenia natomiast, że podwyżka stóp procentowych będzie w kwocie 50 punktów bazowych, więc pół procent.

*

Takie postępowanie EBC spowodowane będzie danymi, jakie pojawiły się kilka dni temu, a mówiły, że EBC nie trafiło ze swoimi ocenami stanu europejskiej gospodarki, więc inflacja była znacznie wyższa od prognozowanej. Na tej podstawie członkowie Rady Prezesów EBC mogą stwierdzić, iż potrzebna jest głębsza ingerencja w stopy procentowe, by zniechęcić inwestorów do zaciągania kredytów, co może wyhamować wzrosty inflacyjne. To teraz tak po ludzku, czyli co to oznacza dla nas. Otóż wyższe oprocentowanie kredytów zablokuje możliwość ich zaciągania, a to przełoży się na zmniejszenie inwestycji na poziomie krajowym, czyli gospodarka dowolnego kraju europejskiego będzie wyraźnie hamować, czyli przejdzie do stagnacji, o ile nie stagflacji. Oznacza to też, że właściciele firm, nie będą ich rozwijać, nie będą zatrudniać nowych pracowników, gdyż zmniejszy się sprzedaż dóbr, a w perspektywie doczekamy się fali zwolnień. Dla kredytobiorców indywidualnych będzie to też powód do bólu głowy, bo zdrożeją zaciągnięte już wcześniej kredyty o zmiennej stopie oprocentowania, natomiast nowych kredytobiorców będzie jak na lekarstwo, bo nie będzie ich stać na podpisanie umowy kredytowej o wysokiej stopie oprocentowania. W przypadku osób, które już zaciągnęły kredyty, nie jest wykluczone, że poprzez zwiększenie stopy procentowej, utracą oni płynność finansową, więc nie będą w stanie spłacać zaciągniętych wcześniej pożyczek. To z kolei doprowadzi do upadłości konsumenckich i utraty np. domów lub innych dóbr kupowanych za pieniądze banków.

Bogdan Feręc

Źr: Independent/Reuters

Udostępnij i skomentuj w mediach społecznościowych po przeczytaniu tekstu:
ZNAJDŹ NAS: