Opozycja nie ma złotego środka

Od dawna przyglądam się propozycjom, jakie w kwestii mieszkaniowej i wielu innych pojawiają się ze strony irlandzkiej opozycji, a ich pomysły spokojnie nazwać mogę nacechowanymi brakiem pomysłu.

Cóż się proponuje w zakresie rozwiązania problemu bezdomności i braku mieszkań socjalnych? Otóż na plan pierwszy wysuwa się żądania zawłaszczenia prywatnej własności, więc odebranie prawa do samodzielnego i nieskrępowanego podejmowania decyzji o przeznaczeniu nieruchomości mieszkalnej. Mówi się też o budowie większej ilości domów, ale tak prawdę mówiąc, to o ile byłyby takie możliwości, to rząd raczej by je wykorzystał, przynajmniej teraz w dobie głębokiego kryzysu mieszkaniowego.

Już sam pomysł zwiększenia ilości budowanych mieszkań socjalnych zakrawa na kpinę, bo po pierwsze potrzebne są na to ogromne pieniądze i czas, a opozycja trochę zaspała, gdyż dopiero po ujawnieniu się kryzysu na dużą skalę, zaczęto głośno mówić i jak mantrę powtarzać, że gabinet musi coś z tym zrobić.

Otóż co? Nagle zabierze właścicielom ich domy i zakwateruje tam bezdomnych? Czy tak dziać się ma w majestacie prawa, czy to będzie dostosowywane prawa do sytuacji? To nic innego, o ile tak się stanie, a jak proponuje opozycja, jak dyktatura i wywłaszczenie, a w kraju demokratycznym, za jaki uważa się Republika Irlandii, raczej nie powinno mieć miejsca.

Są też partie opozycyjne, które obiecują, następnie obiecują i mamią, że jak one dorwą się do władzy, to będzie całkiem inaczej i domów wszelakich będzie pod dostatkiem. Tak? A w jaki sposób? Nagle się pojawią? Budowlańcy nagle zaczną szybciej budować? Nagle przestanie brakować rąk do pracy na budowach i materiałów budowlanych, dodajmy tanich, będzie w bród?

Szanowna opozycjo, kłamstwa wyborcze, nawet wyborcze, powinny zawierać w sobie, bodaj ziarno realizmu, żeby elektorat to kupił. Chociaż patrząc na obecnych uprawnionych do głosowania, stwierdzam, że nie są na tyle zaznajomieni z zagadnieniami polityczno-ekonomicznymi, że łykają wszystko, co tylko wyjdzie z opozycyjnych gardeł, a i nie zastanawiają się nad tymi słowami w ogóle, z uznaniem kiwając przytakująco głowami.

Ja nie twierdzę, że rząd postępuje prawidłowo, ale chcę zobaczyć aktualną opozycję u władzy i to nie dlatego, iż jej kibicuję, ale chcę widzieć, jak realizują swoje kłamstwa wyborcze.

Na koniec literalnie o Sinn Féin, bo ta partia ustawiła się już całkiem dobrze, a wcale jej nie zależy na wcześniejszych wyborach. O ile wybory powszechne w Irlandii odbędą się terminowo, Sinn Féin przez okres kryzysu zbierze odpowiednią ilość głosów i wybrana zostanie partią rządzącą, może nawet samodzielnie. Jednak nie można zapominać, iż będzie to w 2025 roku, czyli prawdopodobnie już po ekonomicznej zawierusze, czyli nie będzie musiała zmagać się z problemami, jakie ma obecne zdewaluowana ekipa rządząca. Tym samym, nie trzeba będzie sprzątać po poprzednikach, a odcinać kupony od ich pracy, którą wykonywali w czasach zapaści ekonomicznej.

Na politykę trzeba patrzeć realnie, trzeba też oceniać, a nie tylko wykrzykiwać pod adresem rządzących, że to złodzieje, którzy chcą się nachapać publicznych pieniędzy. W takim przypadku oni dobrze wiedzą, że mogą pozwolić sobie na dużo, bo nikt z nich nie zwraca uwagi na krytykę pozbawioną argumentów.

Opozycja koła nie wymyśli, nie da też ludziom nowego ognia, bo to wszystko już jest i trzeba z tych zdobyczy korzystać w sposób, jakiego nie proponuje opozycja.

Ja poszedłbym na układ ze społeczeństwem i to z nim się porozumiał, więc przedstawił program naprawczy dla budownictwa i lecznictwa, ale realny i powiedział od razu, że w dwa lub trzy lata, nic wielkiego się nie stanie. Następnie ten realny program, dostosowany do potrzeb i możliwości państwa realizował, a jednocześnie informował na bieżąco, jakie są postępy obietnic. Wtedy mamy załatwioną kwestię krzykaczy politycznych, mieszkańcy kraju widzą, że coś się dzieje, a opozycja ponownie siedzi cicho w swoich parlamentarnych ławach, bo pomysłu i to kolejny raz, na odebranie władzy nie ma. Ale to tak tylko na marginesie, bo nic takiego się nie stanie, gdyż pretendujący do utrzymania stanowiska wicepremier, koncentruje się na czymś całkiem innym, więc musi gasić pożary w Fine Gael. Leo Varadkar wybrał też drogę konfrontacji z opozycją, a tę sam zaproponował już kilka lat wcześniej, więc ma czego chciał i teraz ciężko będzie zmienić mu front działania, bo może go ktoś oskarżyć o uległość polityczną, a tego raczej nie chce usłyszeć.

Bogdan Feręc

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Rząd musi działać
Do 2027 r. liczba pr