Moskwa odpowiada Dublinowi. Rosja rozszerza czarną listę irlandzkich polityków
Relacje Irlandii z Rosją ponownie znalazły się na ostrym kursie kolizyjnym. Rosyjski ambasador w Dublinie Jurij Fiłatow poinformował o rozszerzeniu listy irlandzkich polityków objętych zakazem wjazdu do Federacji Rosyjskiej. Moskwa nie ujawniła jednak dotąd pełnego wykazu nowych nazwisk. Wiadomo natomiast, że na wcześniejszej liście znajdowały się 52 osoby, w tym najważniejsi przedstawiciele irlandzkiego życia politycznego.
Sprawa nie może więc zostać zaliczona do zwykłych działań dyplomatycznych, w których ambasadorowie składają noty protestacyjne, a ministrowie odpowiadają ostrożnie dobranymi słowami. W ostatnich dniach między Dublinem a Moskwą pojawiła się wyraźnie większa temperatura. Rosyjski ambasador Jurij Fiłatow coraz ostrzej komentuje politykę prowadzoną przez Republikę Irlandii, natomiast tutejszy rząd odpowiada równie zdecydowanie. Natomiast w tle znajduje się wojna na Ukrainie, europejskie sankcje oraz kwestia rosyjskiej tzw. floty cieni.
Kolejne nazwiska na rosyjskiej liście
Rosja już w listopadzie 2022 roku objęła zakazem wjazdu do kraju 52 irlandzkich polityków. Była to odpowiedź Moskwy na stanowisko irlandzkiego rządu wobec wojny na Ukrainie, poparcie dla sankcji Unii Europejskiej oraz politykę Dublina wobec Federacji Rosyjskiej.
Teraz lista ma zostać teraz rozszerzona o kolejne osoby.
W tym miejscu konieczne jest jednak jedno zastrzeżenie. Nie ma obecnie podstaw, aby publikować jako potwierdzone konkretne nowe nazwiska, jeżeli nie zostały one oficjalnie wskazane przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych lub ambasadę Rosji. Sama informacja o rozszerzeniu listy pojawia się w kontekście najnowszych wypowiedzi ambasadora Fiłatowa i gwałtownego pogorszenia relacji między oboma państwami. To istotne rozróżnienie, szczególnie w przypadku informacji dotyczących sankcji i ograniczeń wizowych. W polityce międzynarodowej jedno nazwisko dopisane bez potwierdzenia może później kosztować więcej niż cały akapit sprostowania.
Pierwsza lista obejmowała natomiast premiera Micheála Martina, Leo Varadkara, Simona Coveneya, Paschala Donohoe, Helen McEntee oraz niektórych irlandzkich parlamentarzystów i przedstawicieli władz.
Dublin wezwał rosyjskiego ambasadora
Najnowsza eskalacja rozpoczęła się wraz z reakcją Irlandii na wydarzenia w Niemczech. 2 września irlandzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało rosyjskiego ambasadora Yurija Fiłatowa w związku z próbą ataku dronowego na lotnisko Leipzig/Halle. Niemcy przypisały odpowiedzialność za operację Rosji. Dublin wyraził wtedy solidarność z Niemcami i innymi państwami europejskimi, które – zdaniem irlandzkiego rządu – stały się celem rosyjskich działań o charakterze hybrydowym.
Minister spraw zagranicznych Helen McEntee mówiła o rosnącej skali i lekkomyślności rosyjskiej aktywności hybrydowej.
Nie był to przy tym przypadkowy moment. W tym samym czasie w Wicklow odbywało się nieformalne spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej. Rozmowy dotyczyły m.in. dalszego zwiększania presji na Rosję oraz przygotowania kolejnych sankcji. Wysoka przedstawicielka UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kaja Kallas zapowiedziała dalsze działania wobec Moskwy. Wśród rozważanych środków znalazły się sankcje obejmujące kolejne osoby i podmioty związane z Rosją. Irlandia znalazła się więc w samym środku europejskiej debaty dotyczącej dalszej polityki wobec Kremla.
Fiłatow odpowiada coraz ostrzej
Rosyjski ambasador nie zamierzał pozostawić irlandzkiego stanowiska bez odpowiedzi. W rozmowie z News Talk Jego Ekscelencja Jurij Fiłatow odrzucił oskarżenia dotyczące rosyjskiego udziału w wydarzeniach w Niemczech i stwierdził, że Moskwa nie uważa niemieckiego śledztwa za wiarygodne.
Jednocześnie ambasador zaatakował politykę irlandzkiego rządu wobec Rosji i Ukrainy.
Micheál Martin: ambasador nie jest w pozycji, aby pouczać Irlandię
Na wypowiedzi ambasadora Fiłatowa zareagował premier Micheál Martin, a jego odpowiedź była krótka i jednoznaczna. Taoiseach Martin stwierdził, że rosyjski ambasador „naprawdę nie jest na pozycji, aby kogokolwiek pouczać”. Irlandzki premier przypomniał jednocześnie, że Rosja ponosi odpowiedzialność za wojnę na Ukrainie, a Irlandia będzie nadal współpracować ze swoimi europejskimi partnerami w zakresie wsparcia dla Ukrainy.
To ważny sygnał wysłany Federacji Rosyjskiej. Dublin nie próbuje obecnie budować polityki opartej na dyplomatycznym balansowaniu pomiędzy Moskwą a Kijowem. Irlandia pozostaje związana ze wspólnym stanowiskiem Unii Europejskiej, choć jej status państwa neutralnego wojskowo nadaje tej polityce pewien specyficzny charakter.
52 nazwiska były dopiero początkiem
Obecna sytuacja przypomina, że rosyjska lista irlandzkich polityków nie jest nowym narzędziem rosyjskiego wywierania nacisku. W 2022 roku Moskwa ogłosiła, że zakazem wjazdu obejmuje 52 irlandzkich polityków. Rosjanie przedstawiali to jako odpowiedź na „antyrosyjski kurs” irlandzkich władz. Na liście znaleźli się przedstawiciele najważniejszych partii politycznych oraz osoby zajmujące kluczowe stanowiska państwowe. Charakter tych restrykcji jest jednak istotny. Nie należy ich automatycznie utożsamiać z sankcjami gospodarczymi polegającymi na zamrożeniu aktywów czy zakazie przeprowadzania określonych transakcji.
W przypadku irlandzkich polityków chodzi przede wszystkim o zakaz wjazdu do Rosji. Jest to więc przede wszystkim instrument polityczny i dyplomatyczny.
Irlandia coraz mocniej angażuje się w europejską politykę wobec Rosji
Sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że Irlandia w drugiej połowie 2026 roku sprawuje prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Dublin nie jest zatem jedynie kolejną europejską stolicą komentującą wydarzenia na Wschodzie. Irlandia znajduje się teraz w miejscu, gdzie spotykają się interesy wszystkich państw członkowskich, a to zwiększa polityczną widoczność irlandzkiego rządu, ale sprawia również, że stanowisko wobec Rosji jest znacznie dokładniej obserwowane przez Moskwę.
Rosja doskonale zdaje sobie z tego sprawę, więc rozszerzenie listy zakazu wjazdu, jeżeli zostanie oficjalnie potwierdzone, można będzie odczytywać jako element szerszej odpowiedzi Moskwy na europejską politykę sankcji wobec Federacji.
Moskwa i Dublin mówią dziś zupełnie różnymi językami
Obecne ostrzejsze działania dyplomatyczne pokazują coś więcej niż tylko kolejną wymianę politycznych ciosów pomiędzy dwoma krajami. Rosja uważa, że Irlandia uczestniczy w prowadzonej przez Zachód polityce nacisku na Moskwę. Irlandia natomiast jest zdania, że rosyjska polityka bezpieczeństwa jest jednym z głównych zagrożeń dla europejskiego porządku.
Te dwa stanowiska trudno ze sobą pogodzić i dlatego lista zakazu wjazdu może być nie tyle końcem jakiejś konkretnej historii, ile kolejnym rozdziałem długiej konfrontacji. Jeżeli Moskwa rzeczywiście dopisała następne nazwiska, należy się spodziewać, że nie będą one przypadkowe. Najprawdopodobniej znajdą się na niej osoby związane z polityką zagraniczną, bezpieczeństwem, sankcjami lub bezpośrednim wsparciem dla Ukrainy.
Na razie jednak najważniejsze pozostaje to, czego nie wiemy. Nie ma jeszcze wystarczająco mocnego, publicznego potwierdzenia zestawu nowych nazwisk, czyli albo ta pojawi się niebawem, albo ambasador Jurij Fiłatow, strzelił na oślep. To jednak w dyplomacji jest mało prawdopodobne, więc możemy przyjąć, że lista już jest gotowa. Jest jeszcze jedna ewentualność, czyli Departament Spraw Zagranicznych Republiki Irlandii ma już ten dokument, ale jeszcze go nie opublikował.
Wojna dyplomatyczna trwa
Rosja i Irlandia nie znajdują się oczywiście w stanie wojny. Ich stosunki dyplomatyczne nadal istnieją, chociaż wielu posłów i senatorów chciało ich zawieszenia po inwazji na Ukrainę. Ambasada Rosji działa w Dublinie, a kontakty dyplomatyczne nie zostały zerwane, ale trudno nie zauważyć, że przestrzeń dla normalnych relacji politycznych dramatycznie się kurczy.
Najpierw były więc sankcje. Później listy zakazu wjazdu. Następnie kolejne oskarżenia i wzajemne wezwania ambasadorów. Teraz dochodzą kwestie rosyjskiej floty cieni, działania hybrydowe i potencjalnego rozszerzenia personalnych restrykcji. To już nie jest chłodna dyplomacja, a polityczna wojna na słowa i demonstracja siły. A ponieważ Irlandia przewodniczy obecnie pracom Rady UE, każde kolejne starcie Dublina z Moskwą będzie miało znaczenie wykraczające poza relacje dwustronne.
Jeżeli Rosja oficjalnie opublikuje nowe nazwiska, będzie to można uznać za kolejny sygnał, że Kreml nie zamierza pozostawić europejskiej presji bez odpowiedzi. Dublin natomiast daje do zrozumienia, że nie zamierza zmieniać kursu. W tej sytuacji jedna rzecz wydaje się pewna: rosyjsko-irlandzkie relacje nie zmierzają obecnie w stronę ocieplenia. Wręcz przeciwnie – polityczny termometr spada coraz niżej, choć język używany przez obie strony staje się coraz bardziej gorący.
Bogdan Feręc
Źr. Independent/Mid/Euronews/The Guardian/The Irish Times
Photo by Zaid Ahmed on Unsplash
