Lot do Brazylii. Nowy most handlowy czy szybka kontrola tego, co przyjedzie z Mercosur?
Dublin i Brazylia prowadzą rozmowy o uruchomieniu bezpośrednich połączeń lotniczych między oboma krajami. Formalne negocjacje dotyczą umowy o usługach lotniczych (ASA), która miałaby stworzyć ramy prawne dla regularnych lotów. Dla Irlandii byłby to ruch symboliczny i po raz pierwszy pojawiłaby się bezpośrednia trasa z wyspy do Ameryki Południowej.
Minister transportu Darragh O’Brien po spotkaniu z brazylijskim ministrem portów i lotnisk Silvio Costa Filho mówił o „znaczących korzyściach dla turystyki i handlu” oraz o rosnących relacjach między oboma państwami. Według niego dwustronna umowa wysłałaby do branży lotniczej jasny sygnał, że rządy chcą ułatwiać bezpośrednie połączenia i rozwijać nowe kierunki. Z kolei strona brazylijska podkreśla, że negocjacje są szansą na ożywienie ruchu turystycznego między Ameryką Łacińską a Europą oraz na otwieranie nowych rynków.
Na razie decyzja o uruchomieniu lotów pozostaje sprawą czysto komercyjną, jednak Departament Transportu zaznacza, że wszystko zależy od zainteresowania linii lotniczych, choć dane wskazują na rosnący popyt na bezpośrednie podróże między Irlandią a Brazylią. Niektóre linie, jak przyznają urzędnicy, nieoficjalnie już przyglądają się tej trasie.
Trudno jednak nie zauważyć, że moment, w którym pojawia się pomysł takiego połączenia, jest wyjątkowo wygodny politycznie. Unia Europejska przymusiła kraje członkowskie do wdrażania porozumienia handlowego z krajami Mercosur, a obejmujące m.in. Brazylię, natomiast sama umowa otworzyć ma europejskie rynki na większy napływ produktów rolnych z Ameryki Południowej. W praktyce oznacza to jedno, znacznie więcej towarów z drugiego końca świata na półkach europejskich sklepów.
Z tej perspektywy bezpośrednie loty mogą mieć całkiem pragmatyczne zastosowanie, bo jeśli strumień towarów z Brazylii rzeczywiście zacznie płynąć szerzej, szybkie połączenie lotnicze okaże się bardzo wygodne dla wszystkich, którzy będą chcieli sprawdzić u źródła, co właściwie trafia do europejskich magazynów i supermarketów. Globalizacja lubi szybkie samoloty, zwłaszcza wtedy, gdy trzeba sprawdzić jakość tego, co przyjeżdża z odległych plantacji i hodowli.
W Irlandii temat ma jeszcze jeden wymiar, ponieważ rząd w Dublinie regularnie zapewnia, że stoi po stronie krajowych rolników i że ich interesy będą chronione w negocjacjach handlowych. Wystarczy jednak rzut oka na dotychczasową praktykę polityczną, by zauważyć, że gdy Bruksela wyznacza kierunek, irlandzkie władze zwykle nie mają szczególnego problemu z jego zaakceptowaniem. Oficjalne deklaracje troski o rolnictwo brzmią dobrze na konferencjach prasowych, ale gdy przychodzi do wdrażania europejskich wytycznych, opór bywa zadziwiająco krótki i często kończy się, zanim zdąży na dobre się zacząć.
Dlatego pomysł bezpośrednich lotów do Brazylii można odczytać dwojako. Z jednej strony to naturalny krok w rozwijającym się świecie globalnego transportu i handlu. Z drugiej zaś, bardzo praktyczne przygotowanie do rzeczywistości, w której umowa z Mercosur stanie się faktem, a irlandzki rząd, zgodnie z dobrze znaną tradycją dyscypliny wobec Brukseli, przyjmie jej postanowienia bez większych wahań.
Wtedy samoloty do Brazylii rzeczywiście okażą się przydatne. Nie tylko dla turystów spragnionych brazylijskiego słońca i karnawału w Rio, ale także dla tych, którzy będą chcieli zobaczyć z bliska, skąd dokładnie pochodzi nowa fala towarów zmierzających na europejskie stoły. W globalnej gospodarce dystans przestaje mieć znaczenie, szczególnie gdy rachunek za polityczne decyzje i tak trafia do zwykłego konsumenta.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by gustavo nacht on Unsplash
