Imperium Mięczaka kontratakuje. Jak dwumilimetrowy ślimak stał się dyktatorem irlandzkiej gospodarki – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Imperium Mięczaka kontratakuje. Jak dwumilimetrowy ślimak stał się dyktatorem irlandzkiej gospodarki

W hierarchii bytów zamieszkujących Zieloną Wyspę nastąpiła gwałtowna i absurdalna roszada, czyli zapomnijmy o inwestorach, o wpływach z turystyki, o miejscach pracy czy o świętej krowie irlandzkich finansów, więc korporacyjnym podatku dochodowym. Dzisiejszym absolutnym suwerenem, przed którym drżą Rady Hrabstw, a potężne korporacje padają na kolana, jest Vertigo Angustior.

Ten mierzący dwa milimetry ślimak okółkowy, stworzenie o ambicjach odwrotnie proporcjonalnych do rozmiaru, stał się ostatecznym arbitrem irlandzkiego prawa planistycznego. Okazuje się bowiem, że w nowoczesnej Irlandii łatwiej jest wybudować elektrownię atomową na środku O’Connell Street, niż postawić salę balową tam, gdzie ślimak postanowił odbyć swoją powolną, egzystencjalną podróż przez nadmorskie łąki hrabstwa Clare.

Sytuacja wokół luksusowego ośrodka Trump Doonbeg to kwintesencja tego, jak prawo budowlane w Irlandii przestało być narzędziem rozwoju, a stało się drogą przez mękę, usianą biurokratycznymi kolcami i absurdalnymi żądaniami.

Urzędnicy z Rady Hrabstwa Clare wykazując się niemalże religijnym zapałem, dali zielone światło na budowę sali balowej, ale pod jednym, drobnym warunkiem, bo inwestor musi „przywrócić korzystny status ochrony” wspomnianego ślimaka. Brzmi to jak zadanie z gatunku fantasy, ponieważ, jak zauważają konsultanci z CSR Land Planning and Design, ślimak ten wymiera z przyczyn naturalnych, takich jak erozja morska.

Innymi słowy, irlandzkie państwo żąda od prywatnego przedsiębiorcy, aby ten powstrzymał ocean, cofnął zmiany klimatyczne i osobiście przekonał populację mięczaków do intensywniejszej prokreacji, byle tylko spełnić unijne wytyczne.

To czyste szyderstwo z logiki ekonomicznej, przynajmniej w kraju, który rzekomo potrzebuje inwestycji, proces planistyczny stał się formą wyrafinowanego sadyzmu. Każdy, kto chce stworzyć miejsca pracy czy dołożyć się do budżetu państwa, musi liczyć się z tym, że jego los spocznie w rękach An Coimisúin Pleanála (ACP) oraz armii aktywistów, dla których dobrostan jednego wymierającego z przyczyn naturalnych gatunku ślimaka przewyższa dobrostan tysięcy rodzin żyjących z turystyki.

Prawo przestało być na wyspie przyjazne, co można powiedzieć otwarcie, a stało się dżunglą paragrafów, w której nawet zmiana dwóch słów w pozwoleniu, z „przywrócić” na „wspierać”, wymaga batalii godnej traktatów międzynarodowych. Inwestorzy, zamiast skupiać się na projektowaniu nowoczesnej infrastruktury, muszą zatrudniać sztaby biologów, którzy od 2020 roku liczą ślimaki w próbkach morskich, sprawdzając, czy populacja osiągnęła magiczną liczbę dwudziestu sztuk na metr kwadratowy.

Irlandzka biurokracja stworzyła więc system, w którym „nie da się” jest ustawieniem domyślnym. Dowody wskazują, że populacja Vertigo Angustior spada z powodów, na które człowiek nie ma specjalnego wpływu, ale urzędnik i tak wpisuje w dokumenty warunek niemożliwy do spełnienia. To sygnał wysłany w świat, iż „Drogi inwestorze, twoje pieniądze są nam miłe, ale jeśli na twojej działce znajdziemy rzadki rodzaj mchu lub depresyjnego mięczaka, ugrzęźniesz w sądach na dekady”. To sprawia, że Irlandia staje się dziś skansenem absurdalnych regulacji, gdzie gospodarka państwa jest zakładnikiem stworzeń, które nawet nie wiedzą o swoim „korzystnym statusie ochrony”.

W lipcu ACP podejmie decyzję, która pokaże, czy w Irlandii wciąż tli się resztka zdrowego rozsądku, czy też ostatecznie uznamy, że ślimak jest ważniejszy niż wpływy podatkowe. Jeśli „nonsens”, o którym wspomina jeden z wnoszących sprzeciw, zwycięży, możemy spodziewać się, że następnym krokiem będzie wstrzymanie budowy mieszkań, bo na placu budowy zauważono dżdżownicę z prawem do spokojnego wypoczynku.

W krainie, gdzie mały ślimak blokuje wielkie inwestycje, jedyną rzeczą, która porusza się wolniej niż ten mięczak, jest irlandzki wymiar sprawiedliwości i proces wydawania pozwoleń na budowę. To niestety smutna satyra na państwo, które w pogoni za ekologiczną czystością zapomniało, że bez prężnej gospodarki nie będzie stać nas nawet na ochronę tych wszystkich ślimaków, którymi tak bardzo próbuje się nas szantażować.

Bogdan Feręc

Źr. Breaking News

Fot. Public Domian

Spread the love
ZNAJDŹ NAS:
Czy koalicja się ro
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.