Irlandzki taniec z portfelem. Jak wygasić pożar, dolewając do niego darmowego Guinnessa
Stało się. Po dwóch dniach morderczych obrad w gmachu na Kildare Street, które zapewne kosztowały podatników więcej niż roczny zapas kawy dla całego hrabstwa Cork, irlandzki parlament (Oireachtas) wyprodukował biały dym. W dniach 24–25 marca 2026 roku nasi dzielni legislatorzy, ocierając pot z czoła i luzując krawaty, ogłosili światu radosną nowinę: program Accommodation Recognition Payment (ARP) zostaje z nami na kolejny rok.
Kurtyna w górę, brawa i konfetti z banknotów.
Strategia „wygaszania przez dolewanie”
Trzeba przyznać, że irlandzki rząd opanował do perfekcji sztukę politycznej schizofrenii, która zawstydziłaby niejednego twórcę patologiczno-psychologicznych thrillerów. Z jednej strony, od kilku tygodni karmieni jesteśmy pompatycznymi deklaracjami o „stopniowym wygaszaniu programów pomocowych”. Ministrowie z groźnymi minami mówią o „normalizacji sytuacji”, o „odpowiedzialności budżetowej” i o tym, że czas zacząć zwijać ten czerwony dywan, który przed uchodźcami rozłożono tak szeroko, że zajął wszystkie ścieżki rowerowe w Dublinie.
Przekaz płynący z góry jest jasny: „Słuchajcie, powoli kończymy tę imprezę, światło już miga, barman wyciera szklanki, czas iść do domu”. I co robi ten sam rząd w przypływie tej nieskazitelnej logiki? Przedłuża program ARP do marca 2027 roku i to w niezmienionej formie. To tak, jakbyś uroczyście ogłaszał wszystkim gościom na weselu, że bar jest już zamknięty, a następnie osobiście podjeżdżał pod każdy stolik z darmową beczką najlepszej whisky, szepcząc: „ale pijcie szybko, bo właśnie kończymy”.
Wniosek dla obserwatora
Jeśli liczyliście na konsekwencję w działaniach irlandzkiego rządu, to gratuluję optymizmu, a może nadal wierzycie, że na końcu tęczy w hrabstwie Kerry naprawdę czeka na was Leprechaun z garnkiem złota. Na razie musi Wam wystarczyć 600 euro dla tzw. uchodźców wojennych i kojąca świadomość, że w Irlandii termin „wygaszanie” oznacza po prostu „robimy to samo, tylko udajemy przed kamerami, że nas to boli”.
P.S. Zaznaczcie w kalendarzach marzec 2027. Już teraz czuję w moich starawych kościach, że usłyszymy wtedy o „ostatecznym, definitywnym, bezprecedensowym i absolutnie, przysięgam na św. Patryka, ostatnim” przedłużeniu. Szczęść Boże irlandzkim podatnikom, macie najhojniejszych „wygaszaczy” na świecie!
Bogdan Feręc
Photo by Eric Prouzet on Unsplash
