Irlandia powinna wprowadzić ceny regulowane

Kolejny pomysł rodem z państw dawnego bloku komunistycznego powstał w Irlandii, chociaż wielu osobom może się spodobać, jednak nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem.

Obecnie zaproponowano, aby ceny podstawowych produktów spożywczych, do których zaliczono m.in. mleko i chleb, doczekały się ograniczenia wzrostu cen. Z taką propozycją wystąpiła niewielka grupa członków People Before Profit, która wzywa, aby to państwo ograniczyło wzrost cen na podstawowe produkty spożywcze.

PBP dodaje, że inflacja jest obecnie dużo niższa, niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu, jednak duża grupa gospodarstw domowych wciąż ma problemy z zakupem żywności.

Tu mój komentarz, bo People Before Profit wprowadza mieszkańców Irlandii w błąd, twierdząc, że inflacja, nawet ta na poziomie 1,9%, wciąż wpływa na koszty życia. To nie jest tak do końca, bo największy wpływ miały poprzednie wzrosty, które podnosiły ceny o 7, 8 i 10 procent, a następnie nie zostały obniżone, gdyż wyłącznie wzrost inflacji wyhamował. To z kolei oznacza, że ceny stale rosną i nie wróciły nawet na chwilę do stanu sprzed fali wznoszącej. Używanie więc tego porównania oraz konstrukcji słownych zaburza prawdziwy obraz sytuacji oraz wzrostów cen, ale też oddziaływania inflacji na gospodarstwa domowe.

Zwolennicy cen ustalanych przez państwo, a należący do People Before Profit nie ustają jednak w wysiłkach, aby w kraju wprowadzić takie ceny, bo tego faktycznie dotyczy propozycja, czyli miałyby one zostać producentom i sprzedawcom narzucone odgórnie. PBP wskazuje, że dyrektor generalny Tesco zarobił 427-krotność średniej pensji pracownika tej sieci, co ma w jakiś sposób uwiarygodnić dążenie do zablokowania wzrostów cen, chociaż związku trudno się tu dopatrzyć.

To typowe działanie polityczne, obliczone na wywołanie złych skojarzeń wśród osób, które nie mogą powiedzieć, że zarabiają dużo.

Istotne jest jednak, że tylko niektórzy członkowie People Before Profit są zdania, iż należy wprowadzić ceny regulowane, gdyż inni przedstawiciele ugrupowania prezentują poglądy rynkowe, więc zachowania ingerencji samego rynku i dowolności wyboru przez konsumentów.

Cała sprawa ma jednak całkiem inny wymiar, a chodzi wyłącznie o zdobycie większej popularności wśród wyborców, którzy 7 czerwca stawią się przy urnach w wyborach lokalnych, by jednocześnie oddać również głos na kandydatów do Parlamentu Europejskiego, a te wybory odbywać się będą w dniach od 6 do 9 czerwca.

Bogdan Feręc

Źr. Newstalk

Photo by Kenny Eliason on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
W proch się obróci
Szybkie wdrożenie N