Atrakcyjna Dolores

Pojęcie atrakcyjności to my jednak z Dolores mamy całkiem inne, ale zacznę od początku, chociaż to historia, która co jakiś czas się powtarza.

Minął już ponad rok, kiedy zmieniłem umowę u mojego wieloletniego operatora telekomunikacyjnego, co uznane zostało za odpowiedni czas, aby zacząć mnie nagabywać na kolejne zmiany, a tych unikam.

Sytuacja miała miejsce wczoraj, gdy rozbrzmiał dźwięk dzwonka w telefonie, a po odebraniu okazało się, że dzwoni do mnie przedstawicielka jednej z największych w Irlandii sieci telefonii komórkowej. Przedstawiała się, była to właśnie „Doljores”, która jakże poprawną i pozbawioną obcych akcentów irlandzką angielszczyzną oznajmiła, że ma dla mnie szalenie atrakcyjną ofertę.

Wsłuchałem się w słowa przedstawicielki handlowej, która jęła wymieniać korzyści, jakie płynąć będą z nowej umowy, o ile nie stracę szansy na jej podpisanie. Otóż rzeczona już „Doljores” stwierdziła, że dostanę dowolną ilość rozmów na terenie Irlandii, darmowe SMS-y i 30 minut, całkiem za darmo rozmów ze wszystkimi krajami Unii Europejskiej. Wybitnie profesjonalnym głosem przedstawicielka firmy telefonicznej dodała, że mogę stać się szczęśliwym posiadaczem pakietu z nieograniczonym internetem 4Ge już za jedyne 49,99 €.

Kiedy przerwała potok słów, jakie wylewały się ze słuchawki telefonu, zapytałem, na czym polega atrakcyjność oferty? „Doljores” lekko zmieszana powiedziała, że może mi wszystko od początku powtórzyć, w domyśle, bom „tempy”, ale uprzedziłem ją, dla porównania szastając słownie moim obecnym pakietem – u tego samego operatora. Powiedziałem, że mam już nieograniczoną ilość połączeń na terenie Republiki Irlandii, SMS-ów mogę wypisywać, ile dusza zapragnie, wydzwaniać po całej Europie bez oporów, a internet w telefonie, nielimitowany, to ja mam jednak 5Ge.

Zmieszało się dziewczę na chwilę, ale nie z nią takie numery, więc stwierdziła, iż może mi coś dołożyć do proponowanego przez nią pakietu, jeśli zgodzę się na nową umowę.

Brnąłem dalej i ponownie zapytałem, w czym atrakcyjniejsza jest jej propozycja, nawet z opcjami extra, bo przecież nadal chce dziewczynina wyłudzić ode mnie prawie 50 € miesięcznie, a ja płacę dokładnie 29,99 €.

Poddała się i był koniec naszej rozmowy, choć zakończony pozostawieniem sobie otwartych do kolejnych rozmów drzwi, więc przedstawicielka „Doljores” rzuciła, że o ile się zdecyduję, to mogę wpaść do dowolnego punktu sprzedaży ich sieci, a ona zadzwoni do mnie za jakiś czas, gdybym „wypadkiem” zmienił zdanie.

Cóż, przeszła mi koło nosa super okazja, żeby za mniej płacić więcej, a może nie zauważyłem atrakcyjności propozycji… Któż to może wiedzieć?

Bogdan Feręc

Photo by Gilles Lambert on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Rządowi nie udało
Możliwe są nowe do