Straszą czym się da

Zauważyłem ostatnio pewną zależność, a z tej wynika, że pewne wydarzenia pogodowe można wykorzystać do swoich celów, jak robi to, choć nie jest wyjątkiem, minister środowiska Republiki Irlandii Eamon Ryan.

Ów od chwili objęcia swojego stanowiska przekonywał, że zmiany klimatyczne powodować będą susze, a już w porze letniej, kiedy w ostatnich latach zdarzały się na wyspie temperatury powyżej 25 stopni Celsjusza i występował przez kilkanaście lub kilkadziesiąt dni brak opadów, było to wodą na ekologiczny młyn ministra Ryana.

Teraz za punkt honoru postawił sobie Pan minister udowodnić nam, że susza i ciepłe lato w Irlandii to jednak nic takiego, bo zaleje nas woda opadowa, a dzieła dokończą wezbrane rzeki.

W to wszystko minister zaprzągł właśnie ostatnią powódź w hrabstwie Cork i stwierdził, że zmiany klimatyczne sprowadzą na wyspę deszcze „jakich nigdy wcześnie nie widzieliśmy”. Szef Zielonych dodaje, co można odebrać jako próbę zastraszania, choć twierdzi, iż tylko ostrzega, że władze lokalne powinny być przygotowane na częstszą możliwość zalań, gdyż stosunkowo wilgotne lato zwiększyło poziom wód. Oznaczać to ma, że jesienią i zimą brodzić będziemy w wodzie, a powodzie mogą być na porządku dziennym. Przypomnę tylko, że mówi to minister rządu, od którego powinniśmy oczekiwać ochrony przed złem, nawet tym klimatycznym.  

Tu kolejny przytyk do Pana ministra, bo o ile pamiętam, to Met Éireann informowało w pewnym momencie minionego lata, że pojawiają się trudności z dostawami wody, a i była ona ograniczana w godzinach nocnych w niektórych częściach wyspy. Minister Ryan dawał też do zrozumienia, że wodę należy oszczędzać, bo jest jej mało.

To teraz zadajmy sobie pytanie, czy lato było mokre, czy może przeciwnie?

Idąc dalej, można zapytać, czy wcześniej rząd, który reprezentuje minister Ryan, zadbał o odpowiednie przygotowanie rzek i zbiorników retencyjnych, by przeciwdziałać możliwości wystąpienia powodzi? Czy wybudował wały chroniące przed występowaniem rzek z ich koryt? Czy powstała inna infrastruktura przeciwpowodziowa?

Wiele lat obiecuje się przekazanie większej ilości pieniędzy na te właśnie zadania, ale jak pokazują ostanie wydarzenia, jak i wcześniejsze niezrealizowane projekty hydrologiczne, to raczej nie deszcz sam w sobie jest problemem, a brak odpowiednich zabezpieczeń.

Minister środowiska działa jednak jak rasowy polityk i przeciwności losu próbuje pokazać w takim świetle, by wszystkim się wydawało, że to on jest jedynym sprawiedliwym, a klimat próbuje się na nas wszystkich zemścić. Dlaczego? Bo chcemy mieć ciepłe domy, bo chcemy mieć w nich prąd, chcemy jeść mięso, a i chcemy jeździć samochodami. Nie chcemy natomiast w palącym słońcu lub deszczu, czy przy jakiejś wichurze poruszać się rowerami, do czego namawia członek gabinetu i wyczekiwać na przystankach na transport publiczny, który opóźnienia ma już chyba przypisane do swojej natury.

Niestety, nie można stale podejmować prób podciągania wszystkich wydarzeń klimatycznych, nawet tych powodujących traumę dla mieszkańców kraju do swoich przekonań i wmawiać całemu społeczeństwu, że upał, wiar i słota dzieje się z naszej winy i powinniśmy żyć w ciemnych oraz zimnych domach, bo to będzie lepsze dla środowiska.

To już tak na koniec, a wnioskuję ze słów ministra środowiska, klimatu, transportu i czegoś tam jeszcze, że jeżeli słońce nas nie ususzy, to woda zaleje i taki będzie nasz marny koniec żywota na tej wyspie.

Bogdan Feręc

Photo by Niklas Weiss on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Coraz mniej domów d
Konflikty i kryzysy