Putin o wojnie z Ukrainą i Europie. „Polityczna schizofrenia” i zapowiedź realizacji rosyjskich celów – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Putin o wojnie z Ukrainą i Europie. „Polityczna schizofrenia” i zapowiedź realizacji rosyjskich celów

Władimir Putin zapewnia, że Rosja nie przygotowuje się do wojny z Europą, a europejskie ostrzeżenia przed rosyjskim zagrożeniem określa mianem „politycznej schizofrenii”. Jednocześnie podtrzymuje stanowisko, że Moskwa zrealizuje wszystkie cele swojej operacji wojskowej na Ukrainie, a terytoria zajęte i anektowane przez Rosję nie powinny być traktowane jako ukraińskie straty.

Rosyjski prezydent deklaruje również gotowość do wznowienia rozmów z udziałem Rosji, Stanów Zjednoczonych i Ukrainy. W jego wypowiedziach nie brakuje jednak warunków, historycznych uzasadnień rosyjskich roszczeń i przekonania, że Zachód ostatecznie będzie musiał zaakceptować stanowisko Kremla.

Europa nie chce wojny? Putin przedstawia własną interpretację sytuacji

Władimir Putin zapewnia, że Moskwa nie przygotowuje się do wojny z państwami europejskimi. W rozmowie z dziennikarzem telewizji „Wiesti” Pawłem Zarubinem rosyjski prezydent przekonywał, że społeczeństwa Europy nie są zainteresowane bezpośrednim konfliktem z Rosją, a ostrzeżenia europejskich przywódców przed możliwością rosyjskiej agresji uważa za przejaw politycznej nieracjonalności.

– Jeśli przyjrzymy się procesom politycznym zachodzącym w Europie, zobaczymy, że narody Europy nie chcą walczyć z Rosją. Chciałbym, żeby nas usłyszano: my też nie chcemy [walczyć z Europą] – powiedział Putin.

Jeszcze ostrzej odniósł się do europejskich ostrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa i przygotowań obronnych. Określił je mianem „politycznej schizofrenii”, twierdząc, że rosyjskie działania i sytuacja wokół Ukrainy stały się pretekstem do prowadzenia szerokiej antyrosyjskiej kampanii.

– Teraz ciągle mówi się też o zagrożeniu ze strony Rosji i rozpoczęciu przygotowań do wojny z Rosją, co moim zdaniem jest rodzajem politycznej schizofrenii – stwierdził rosyjski przywódca.

Na koniec dodał: „To również minie”.

Wypowiedź prezydenta Putina należy jednak rozpatrywać w kontekście trwającej wojny. Deklaracja, że Rosja nie zamierza walczyć z Europą, nie jest równoznaczna z zapewnieniem, że rosyjska polityka nie stanowi zagrożenia dla europejskiego bezpieczeństwa. Państwa europejskie, zwiększając wydatki obronne i wzmacniając swoje zdolności wojskowe, wskazują przede wszystkim na doświadczenia wynikające z rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz potrzebę przygotowania się na różne scenariusze.

Władimir Putin przedstawia tymczasem europejskie działania jako niepotrzebną eskalację i próbę utrzymywania antyrosyjskich nastrojów. To wygodna dla Kremla interpretacja, ponieważ przenosi punkt ciężkości z rosyjskich działań wojennych na reakcje państw, które obawiają się ich konsekwencji.

Wojna na Ukrainie. Putin ponownie przedstawia rosyjską wersję wydarzeń

Rosyjski prezydent wrócił również do początków ukraińskiego konfliktu, wskazując na wydarzenia z 2014 roku, Porozumienia Mińskie oraz spór dotyczący przyszłości Donbasu. Według jego relacji Rosja od początku opowiadała się za pokojowym rozwiązaniem konfliktu, natomiast władze w Kijowie, odrzucać miały możliwość porozumienia i wybierać rozwiązania siłowe. – Zawsze staraliśmy się zapewnić im możliwość osiągnięcia porozumienia z tą częścią Ukrainy, która nie akceptuje zamachu stanu. Jednak oni odmawiali – powiedział Putin, odnosząc się do prób porozumienia w sprawie Donbasu.

Jest to interpretacja przedstawiana przez rosyjskiego przywódcę, nie zaś bezstronny opis przebiegu konfliktu i choć nie jest do końca prawdziwy, to jednak wiele elementów zawiera szczegóły wydarzeń. W szczególności nie można pomijać faktu, że w lutym 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, przekraczając jej międzynarodowo uznane granice. Wcześniej, w 2014 roku, zajęła i anektowała Krym, a następnie wspierała separatystyczne struktury zbrojne w Donbasie.

Prezydent Putin konsekwentnie przedstawia jednak działania Moskwy jako odpowiedź na wydarzenia na Ukrainie oraz na politykę Zachodu. W jego narracji rosyjskie bezpieczeństwo pozostaje nadrzędnym argumentem uzasadniającym podejmowane w tej kwestii decyzje. Nie oznacza to jednak, że rosyjskie obawy dotyczące bezpieczeństwa dają Moskwie prawo do naruszania suwerenności sąsiedniego państwa. Rosyjski prezydent nie pozostawił przy tym wątpliwości, że możliwość negocjacji nie oznacza rezygnacji z celów wojskowych. – Rosja pozostaje gotowa do zawierania porozumień i poszukiwania rozwiązań sytuacji wokół Ukrainy – przekonywał, dodając jednocześnie, że jeśli Kijów wybierze inne rozwiązanie, Moskwa będzie kontynuować działania wojenne.

Przywódca Federacji zapewnił, że Rosja osiągnie wszystkie cele swojej „specjalnej operacji wojskowej”. To sformułowanie ma istotne znaczenie, bo nawet gdy rosyjski przywódca mówi o pokoju, nie przedstawia go jako bezwarunkowego zakończenia wojny, lecz jako rozwiązanie, które musi uwzględniać rosyjskie żądania.

Rozmowy trójstronne z udziałem USA i Ukrainy. Bezpieczeństwo po zawarciu pokoju

Jednym z najważniejszych elementów wypowiedzi Władimira Putina była deklaracja gotowości do wznowienia rozmów rosyjsko-amerykańsko-ukraińskich. Według rosyjskiego prezydenta Moskwa porozumiała się z Waszyngtonem w sprawie możliwości powrotu do negocjacji, które miałyby koncentrować się na zapewnieniu bezpieczeństwa obu państwom po zakończeniu wojny. Rosyjski prezydent odniósł się także do rozmowy ze specjalnym wysłannikiem prezydenta Stanów Zjednoczonych Steve’em Witkoffem, który podczas spotkania 21 października miał zwrócić uwagę na konieczność uwzględnienia szerszej europejskiej architektury bezpieczeństwa.

– Zasadniczo się z tym zgadzam – powiedział Putin.

To deklaracja, która może mieć znaczenie dla przyszłych negocjacji. Rosja od dawna dąży do rozmów obejmujących nie tylko Ukrainę, lecz także szerszy układ bezpieczeństwa w Europie, w tym relacje Moskwy z państwami NATO i rolę Stanów Zjednoczonych. Problem polega jednak na tym, że pojęcie bezpieczeństwa jest przez strony konfliktu rozumiane odmiennie. Dla Ukrainy podstawowe znaczenie ma zagwarantowanie jej niepodległości, integralności terytorialnej i możliwości samodzielnego decydowania o własnej polityce zagranicznej. Rosja oczekuje z kolei rozwiązań, które uwzględnią jej strategiczne postulaty, a także ograniczą możliwość dalszego zbliżenia Ukrainy z zachodnimi strukturami bezpieczeństwa.

Nie wiadomo jeszcze, czy deklarowana gotowość do rozmów przełoży się na konkretne ustalenia. Władimir Putin zapowiedział, że przed planowanymi na listopad rozmowami Moskwa będzie obserwować rozwój sytuacji w najbliższych dniach.

„Pokonanie Rosji jest niemożliwe”. Kreml nie zamierza ustępować

Prezydent Putin odniósł się również do koncepcji strategicznego osłabienia Rosji poprzez wsparcie militarne Ukrainy. Jego zdaniem zwycięstwo nad rosyjską armią na polu bitwy jest niemożliwe, a osiągnięcie strategicznej klęski Moskwy pozostaje mało prawdopodobne. – Myślę, że ludzie, którzy dążyli do strategicznej klęski Rosji – a niestety tacy ludzie nadal istnieją – pogodzą się z rzeczywistością i zrozumieją, że lepiej żyć w przyjaźni z Rosją. To leży w interesie ich narodów – powiedział.

W ten sposób rosyjski prezydent połączył przekaz wojskowy z politycznym. Z jednej strony zapewnia, że Rosja nie szuka konfliktu z Europą, z drugiej zaś przekonuje, że państwa próbujące osłabić Moskwę powinny zaakceptować jej pozycję i zmienić swoje podejście. Takie stanowisko pozostawia niewiele miejsca na interpretację, że Kreml zamierza zakończyć wojnę za cenę rezygnacji ze swoich najważniejszych postulatów. Władimir Putin nie przedstawia bowiem rosyjskiego kompromisu jako ustępstwa, lecz jako rozwiązanie, które powinno zostać przyjęte przez przeciwników po uznaniu, że dalsza walka nie przyniesie im zwycięstwa.

Pół miliona dezerterów? Putin uderza w morale ukraińskiej armii

Znaczną część wypowiedzi rosyjskiego prezydenta poświęcono kondycji ukraińskich sił zbrojnych. Wówczas stwierdzi, że motywacja ukraińskich żołnierzy spada, a przymusowa mobilizacja prowadzi do pogłębiania problemów kadrowych. – Owszem, wciąż istnieją formacje złożone ze zmotywowanych nacjonalistów. Są tacy. Ale nie zawsze walczą na froncie. Ci, którzy zostali siłą złapani i są rzucani na front – powiedział.

Rosyjski przywódca zarzucił również władzom w Kijowie, że traktują własnych obywateli przedmiotowo. Krytykował przy tym zachodnich sojuszników Ukrainy, przypisując im gotowość do prowadzenia wojny aż do wyczerpania ukraińskich zasobów ludzkich.

Najmocniej wybrzmiała jednak jego wypowiedź dotycząca skali dezercji. – Cóż, liczby są niemal oficjalne: [jest] pół miliona dezerterów. Oficjalnie wszczęto ponad 300 000 spraw karnych, ale w rzeczywistości – i mówi się o tym już niemal publicznie – jest to 500 000, pół miliona – stwierdził Putin.

Te liczby wymagają ostrożności. W wypowiedzi Władimira Putina nie wskazano niezależnego źródła, które potwierdzałoby, że rzeczywista liczba dezerterów w ukraińskiej armii wynosi pół miliona. Należy też rozróżnić liczbę wszczętych postępowań karnych od liczby osób, które faktycznie zdezerterowały. Nie są to automatycznie te same wielkości. Jednak same problemy z mobilizacją, absencją i dezercją mogą stanowić poważne wyzwanie dla Ukrainy, szczególnie w warunkach długotrwałej wojny. Nie oznacza to jednak, że każdą liczbę podawaną przez stronę rosyjską można uznać za wiarygodną bez dodatkowej weryfikacji.

Wojna informacyjna jest bowiem częścią współczesnego konfliktu. Informacje o niskim morale przeciwnika mogą służyć nie tylko opisowi sytuacji na froncie, lecz także osłabianiu jego woli walki i przekonywaniu opinii publicznej, że dalszy opór nie ma sensu.

Terytoria Ukrainy. Putin odrzuca określenie „straty”

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów stanowiska rosyjskiego prezydenta pozostaje kwestia terytoriów zajętych przez Rosję i objętych przez nią aneksją. Władimir Putin uważa, że Kijów nie powinien mówić o stratach terytorialnych, ponieważ mieszkańcy Donbasu oraz obszarów określanych przez Moskwę jako Noworosja, mieli opowiedzieć się za przyłączeniem do Federacji Rosyjskiej. – Mieszkańcy tego kraju głosowali po pierwsze za niepodległością, a po drugie – chciałbym to podkreślić – za zjednoczeniem z Rosją – oświadczył.

Następnie dodał: – Dlatego uważam, że mówienie o jakichkolwiek stratach terytorialnych jest niewłaściwe. Mimo to jest to kwestia dyskusyjna, a dyskusje mogą trwać w nieskończoność.

Stanowisko to odzwierciedla zasadniczy spór, który będzie jednym z najtrudniejszych do rozwiązania podczas ewentualnych negocjacji pokojowych. Dla Moskwy przyłączenie okupowanych terytoriów stanowi element rosyjskich roszczeń. Dla Ukrainy oznacza utratę części własnego terytorium w następstwie agresji. Rosyjskie władze powołują się przy tym na przeprowadzone referenda, jednak głosowania te odbywały się na terenach objętych rosyjską kontrolą wojskową i nie zostały uznane przez większość społeczności międzynarodowej za legalną podstawę do zmiany granic. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego aneksja terytorium innego państwa nie staje się legalna wyłącznie dlatego, że państwo okupujące ogłasza wyniki głosowania uzasadniające jego roszczenia.

Wypowiedź rosyjskiego prezydenta pokazuje, że Moskwa nie zamierza traktować kwestii terytorialnej jako zwykłego przedmiotu negocjacji, w którym obie strony rozpoczynają rozmowy bez przesądzania o wyniku. Rosyjski prezydent przedstawia bowiem rosyjskie roszczenia jako konsekwencję historycznych i politycznych decyzji mieszkańców tych ziem.

„Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród”. Historyczna argumentacja Kremla

Władimir Putin ponownie poruszył temat tożsamości narodowej Rosjan i Ukraińców. Według niego oba społeczeństwa są nie tylko historycznie i kulturowo bliskie, lecz także stanowią genetycznie jeden naród. – Ktoś ma inne zdanie, w porządku – powiedział, zaznaczając jednocześnie, że szanuje historyczne ukształtowanie obecnego podziału politycznego. Dodał równocześnie, że: „wszystko podlega negocjacjom”.

Ta argumentacja wpisuje się w wieloletnią narrację Kremla, według której Rosjanie i Ukraińcy mają wspólne korzenie historyczne, a ich obecny podział polityczny nie powinien być traktowany jako przeszkoda nie do pokonania. Wspólna historia, podobieństwa językowe i wielowiekowe związki między społeczeństwami nie są jednak równoznaczne z istnieniem jednego narodu w sensie politycznym. Ukraińcy posiadają własną tożsamość narodową, państwowość i prawo do samodzielnego określania swojej przyszłości. To, jak postrzegają własną narodowość, nie może być rozstrzygane przez przywódcę innego państwa.

Właśnie w tym miejscu historyczna argumentacja prezydent Putina nabiera współczesnego, politycznego znaczenia. Jeżeli Rosja uznaje, że oba narody są w istocie jednym organizmem, może przedstawiać niezależność Ukrainy i jej zachodnie aspiracje, jako rezultat sztucznego podziału. Dla ukraińskich władz i znacznej części społeczeństwa takie podejście oznacza natomiast kwestionowanie prawa Ukrainy do samodzielnego istnienia.

Pokój w deklaracjach, rosyjskie cele w praktyce

Wypowiedzi Władimira Putina pokazują dwie strony rosyjskiego przekazu. Pierwsza uspokajać ma europejską opinię publiczną, więc Rosja nie chce wojny z Europą, jest gotowa rozmawiać ze Stanami Zjednoczonymi i Ukrainą, a bezpieczeństwo po zakończeniu konfliktu powinno zostać zagwarantowane wszystkim zainteresowanym stronom. Druga strona pozostaje znacznie twardsza. Putin nie wycofuje rosyjskich roszczeń terytorialnych, podważa możliwość militarnego pokonania Rosji i zapowiada kontynuowanie działań wojennych, jeśli Ukraina nie zaakceptuje rozwiązania odpowiadającego oczekiwaniom Moskwy.

Nie ma zatem podstaw, aby samą deklarację gotowości do negocjacji utożsamiać z bliską perspektywą zawieszenia broni. Rozmowy mogą stać się drogą do zakończenia konfliktu, ale równie dobrze mogą służyć przedstawianiu warunków, których druga strona nie będzie w stanie zaakceptować.

Kluczowe pozostaje więc pytanie, czy Rosja jest gotowa do kompromisu, który uwzględni suwerenność Ukrainy, czy też oczekuje przede wszystkim uznania rezultatów własnej agresji. Bez odpowiedzi na to pytanie, trudno jest ocenić, czy zapowiadane rozmowy przyniosą rzeczywisty przełom. Władimir Putin przekonuje, że Europa powinna porzucić obawy przed Rosją i wrócić do polityki dobrosąsiedzkich relacji. Jednocześnie jego własne wypowiedzi wskazują, że pokój rozumie jako porozumienie uwzględniające rosyjskie interesy strategiczne, roszczenia terytorialne i szczególne miejsce Moskwy w europejskim układzie bezpieczeństwa.

Ostatecznie nie o deklaracjach, lecz o warunkach i czynach będzie można ocenić, czy Kreml rzeczywiście zmierza do zakończenia wojny. Dopóki rosyjski prezydent jednocześnie mówi o pokoju i zapowiada osiągnięcie wszystkich celów militarnych, pozostaje otwarte pytanie, ile miejsca w jego wizji porozumienia pozostaje dla suwerennej Ukrainy i bezpieczeństwa pozostałych państw Europy.

Bogdan Feręc

Źr. TASS

Fot. Kremlin.ru

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Ostatnie „Wichrowe
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.