Odwieczny parlamentarny spektakl. Jak reforma abonamentu telewizyjnego stała się najdłuższą irlandzkim operą mydlaną – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Odwieczny parlamentarny spektakl. Jak reforma abonamentu telewizyjnego stała się najdłuższą irlandzkim operą mydlaną

Debata nad przyszłością finansowania mediów publicznych na Zielonej Wyspie od lat przypomina nużący serial telewizyjny, w którym scenarzyści dawno stracili pomysł na logiczny finał, ale z uporem produkują kolejne, nic niewnoszące odcinki. Kolejne rządy, komisje i grupy robocze dyskutują, analizują i przerzucają się odpowiedzialnością, podczas gdy system opłat abonamentowych rozpada się na oczach opinii publicznej. Najnowsze odsłony tego kryzysu, w tym spory o miliony euro dopłat z kieszeni podatników oraz brak politycznego konsensusu, obnażają głęboki paraliż decyzyjny wokół problemu, którego rozwiązanie powinno być czystą formalnością.

O tym, że dotychczasowy system oparty na tradycyjnej licencji telewizyjnej jest archaicznym reliktem przeszłości, nikogo nie trzeba już przekonywać. Potwierdzają to najnowsze, alarmujące dane, na które powołuje się minister wydatków publicznych Jack Chambers. W ciągu ostatnich czterech lat liczba osób regularnie opłacających abonament skurczyła się o blisko jedną piątą (19%), a co piąte gospodarstwo domowe w kraju w ogóle nie posiada w domu telewizora, korzystając z alternatywnych platform cyfrowych. Minister Chambers wprost przyznaje, że obecny model wymaga pilnego zastąpienia „bardziej zrównoważonym mechanizmem”. Zamiast jednak twardych decyzji ustawodawczych, rząd po raz kolejny czeka na raport – tym razem od Technicznej Grupy Roboczej ds. reformy opłat za licencję telewizyjną, która ma przedstawić nowe propozycje polityki i zalecenia dotyczące gromadzenia środków.

Podczas gdy trwają biurokratyczne analizy, finanse publiczne krwawią. Dziennik The Irish Independent ujawnił, że z powodu trwającego, 5-procentowego spadku przychodów z tradycyjnych opłat licencyjnych w tym roku, stacja RTÉ szacuje konieczność otrzymania aż 54,79 miliona euro bezpośredniej dopłaty z budżetu państwa. To drastyczny wzrost luki finansowej – aż o 32% w porównaniu do ubiegłorocznego deficytu na poziomie 41,3 miliona euro, który rząd również musiał pokryć z pieniędzy podatników.

Co ciekawe, ujawnienie tych szacunków wywołało nerwową reakcję wewnątrz samej stacji. Dyrektor generalny RTÉ Kevin Bakhurst w specjalnym e-mailu do pracowników stanowczo odciął się od narracji o „wyciąganiu ręki po więcej”. Stwierdził on, że władze stacji „kategorycznie odrzucają wszelkie sugestie, jakoby RTÉ starało się o jakiekolwiek dodatkowe” finansowanie publiczne ponad ustalony wcześniej wieloletni budżet rządowy w wysokości 725 milionów euro (rozłożony na 225 milionów w 2025 roku, 240 milionów w 2026 roku i 260 milionów w 2027 roku). Bakhurst upiera się, że planowane zwiększenie nakładów to po prostu realizacja „etapowego zobowiązania podjętego przez rząd”, a nie nadzwyczajna pomoc ratunkowa. Prawda jest jednak taka, że bez względu na semantykę, to podatnik ponosi rosnący koszt utrzymania medialnego giganta.

Minister Chambers, choć deklaruje realizację trzyletniego porozumienia do 2027 roku, wysyła w stronę RTÉ jasny komunikat: rząd nie zamierza bezrefleksyjnie zwiększać limitów finansowych. W jego ocenie kluczem do przetrwania stacji jest wewnętrzna dyscyplina budżetowa, ograniczenie kosztów i głęboka restrukturyzacja struktur zarządzania. Oliwy do ognia dolewają doniesienia z ław parlamentarnych. Poseł Fine Gael Joe Neville publicznie zażądał jasności w kwestii wydatków kryzysowych stacji, wytykając publicznemu nadawcy, że ten wydał prawie 57 000 euro na wysłanie aż 41 pracowników do Pragi na jeden mecz kwalifikacyjny do Mistrzostw Świata. Takie marnotrawstwo w czasie finansowego krwotoku budzi zrozumiałe oburzenie.

Głównym problemem pozostaje jednak polityczny pat w samym parlamencie Oireachtas. Pytany o ewentualne wprowadzenie powszechnej opłaty od urządzeń nadawczych, która obciążałaby wszystkie gospodarstwa domowe niezależnie od posiadania odbiornika TV, minister Chambers zasłania się koniecznością przeczytania kolejnego raportu. Z kolei premier Michael Martin otwarcie przyznaje, że w Izbie Reprezentantów brakuje jakiegokolwiek konsensusu, a posłowie są głęboko podzieleni. Część komisji postulowała powszechny podatek obejmujący smartfony i tablety, jednak premier zauważa wprost: „Ludzie nie są gotowi poprzeć powszechnego podatku, dlatego nie ma w tej sprawie konsensusu w Izbie, a to oznacza, że mamy tu problem”. Obecny plan awaryjny ma obowiązywać do czerwca przyszłego roku, kiedy to organ regulacyjny Coimisiún na Meán przedstawi kolejne rekomendacje. Wygląda więc na to, że widzów czeka kolejny sezon tego samego, nudnego widowiska.

***

Opisana wyżej, wieloletnia i bezskuteczna telenowela wokół reformy abonamentu telewizyjnego wystawia fatalne świadectwo dojrzałości całej tutejszej klasie politycznej. Pokazuje ona bowiem, że bezradność i nieudolność decyzyjna na szczytach władzy osiągnęły zatrważająco wysoki poziom. Ustawa abonamentowa nie jest przecież dokumentem o skomplikowanej strukturze prawnej, ani kwestią o znaczeniu egzystencjalnym dla przetrwania państwa. Mówimy o technicznym mechanizmie fiskalnym, który w dobie cyfryzacji wymagał po prostu sprawnego i odważnego dostosowania do realiów XXI wieku.

Skoro więc politycy z wyspy, dysponujący sztabami doradców i eksperckimi grupami roboczymi, od lat potykają się o własne nogi przy próbie znowelizowania prostej opłaty medialnej, to w jaki sposób ta sama elita władzy ma zamiar rozwiązać realne, kryzysy dotykające społeczeństwo? Jak mieszkańcy Irlandii mają wierzyć w uzdrowienie chronicznie niewydolnego systemu ochrony zdrowia czy w rozwiązanie katastrofalnego kryzysu mieszkaniowego, jeśli ich reprezentanci kapitulują przed problemem telewizyjnych licencji? Brak odwagi do wypracowania politycznego konsensusu i ciągłe zasłanianie się kolejnymi technicznymi raportami udowadnia, że doraźny strach przed gniewem wyborców paraliżuje jakiekolwiek strategiczne myślenie o państwie. To nie jest kwestia braku rozwiązań – to kryzys elementarnej skuteczności rządzenia.

Rozwiązanie jest proste. Jeżeli coraz więcej osób rezygnuje z telewizora, a jednak ogląda firmy i wiadomości na innych urządzeniach, należy wprowadzić opłatę audiowizualną, o której mówi część posłów. Opłata obowiązywałaby każdą osobę, która posiada urządzenie do odbioru transmisji radiowych i telewizyjnych. Tym samym każdy właściciel telefonu, tabletu, iPhone’a, laptopa, komputera czy telewizora, zobowiązany zostaje do uiszczenia opłaty. Koniec – kropka i zacytuję tu Agnieszkę Litwin-Sobańską z kabaretu Jurki – „przecież to jest ku*wa proste”.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Kevin Woblick on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Młodość w chmurze
Wirtualne tory za mi
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.