Obywatelu, śpij spokojnie! Premier osobiście czuwa. Teraz nad słownictwem szefa Ryanair – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Obywatelu, śpij spokojnie! Premier osobiście czuwa. Teraz nad słownictwem szefa Ryanair

Gdyby ktoś zapytał przeciętnego mieszkańca Zielonej Wyspy o największe wyzwania, z jakimi mierzy się obecnie kraj, lista zapewne otworzyłaby się kryzysem mieszkaniowym, paraliżem służby zdrowia czy nieuchronnie rosnącymi kosztami życia. Na szczęście najwyższe władze państwowe mają o wiele ostrzejszy wzrok i potrafią bezbłędnie zidentyfikować prawdziwe źródło zagrożenia dla stabilności Republiki.

Okazuje się nim jedno słowo, rzucone bez większego zastanowienia przez szefa najpopularniejszych tanich linii lotniczych na świecie. Micheál Martin najwyraźniej musi się wybitnie nudzić w swoim gabinecie, skoro w natłoku obowiązków znalazł czas, by wcielić się w rolę krajowego soecjalistry od języka i osobiście rozliczać biznesmena z użytych metafor.

Całe zamieszanie wywołał jak zwykle sam Michael O’Leary. Miliarder znany jest z tego, że ma wyczucie smaku porównywalne z komfortem na pokładzie własnych samolotów, a postanowił przed corocznym walnym zgromadzeniem akcjonariuszy po raz kolejny przypomnieć światu o swoim istnieniu. Opisując konkurencję, nazwał ich wygórowane ceny biletów „rozbojem i gwałtem” na kieszeniach pasażerów. Zapytany przez dziennikarzy, czy użycie tak drastycznego sformułowania było właściwe, bez mrugnięcia oka wypalił, że „zdecydowanie tak”.

O’Leary od lat buduje swoją markę na skandalach, ostrych porównaniach i absolutnym braku poprawności politycznej, więc jego wypowiedź dla nikogo nie powinna być zaskoczeniem. Zaskakiwać może natomiast reakcja na najwyższych szczeblach władzy.

Zamiast sprawę zbyć milczeniem lub, co najwyżej uśmiechem politowania, premier Micheál Martin postanowił pochylić się nad problemem na antenie RTÉ Radio One. Z przejęciem godnym męża stanu apelował do szefa Ryanair, by ten „zatrzymał się, zastanowił i wsłuchał w głos kobiet”. Lider Fianna Fáil szczerze wyznał, że jest „rozczarowany” postawą miliardera i dodał głęboką refleksję o tym, iż mężczyźni generalnie powinni „przyznać się do tego, jak używają języka”. Wywód szefa rządu przypominał wykład z teorii komunikacji społecznej, w którym z wielką powagą tłumaczono, że gwałt to straszna zbrodnia naruszająca godność ludzką, a nie kolejne wydarzenie z dnia codziennego.

Trudno odmówić premierowi racji w kwestii samego ciężaru gatunkowego zbrodni, jednak skala zaangażowania szefa rządu w filologiczne analizy budzi uśmiech pobłażania. Czyżby w Irlandii rozwiązano już wszystkie problemy strukturalne, a budżet dopinał się sam, skoro najważniejszy polityk w państwie ma przestrzeń na udzielanie rad w kwestii doboru słownictwa dla krewkiego biznesmena?

Co ciekawe, ta państwowa pedagogika zatrzymała się dokładnie w pół drogi. Gdy dziennikarka zapytała Martina, czy O’Leary powinien po prostu przeprosić za swoje słowa, zwłaszcza że do przeprosin wzywały już grupy wsparcia dla ofiar przemocy, premier nagle stracił wcześniejszą bojowość. Dyplomatycznie uznał, że „pozostawiłbym mu decyzję, aby poradził sobie z tą sprawą w najlepszy możliwy sposób”.

*

Wyłania się z tego komiczny obraz współczesnej polityki. Z jednej strony mamy szefa rządu, który z ambon radiowych wygłasza kazania o odpowiedzialności za słowo i przestrzega przed nieskoordynowaną mową, z drugiej zaś wycofuje się rakiem, gdy przychodzi do zażądania prostego „przepraszam” od wpływowego miliardera. O’Leary tymczasem robi to, co potrafi najlepiej, kręci szum wokół własnej marki, odrzuca zarzuty o bagatelizowanie zbrodni i wprost śmieje się z krytyki ze strony polityków z Dublina i Londynu. Zna ten mechanizm od podszewki i dopóki premier z przejęciem debatuje o jego semantyce na antenie narodowego radia, darmowa reklama linii lotniczych kręci się w najlepsze.

Obywatele mogą jednak odetchnąć z ulgą. Niezależnie od tego, jak wysokie będą raty kredytów hipotecznych i jak długo trzeba będzie czekać na szpitalnym oddziale ratunkowym, najwyższe władze państwowe stoją na straży. Jeśli na horyzoncie pojawi się jakiekolwiek nieodpowiednie słowo, premier z pewnością znajdzie wolny kwadrans między spotkaniami, by wyłapać je z przestrzeni publicznej i wyrazić swoje głębokie rozczarowanie.

Panie premierze, czasami należy używać ostrych stwierdzeń, jak i wyrazistych metafor. Inaczej rośnie nam, co widać już teraz, społeczeństwo pizdusi, które obrażają się na dźwięk coraz większej ilości słów.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Fot. CC MAXWELLS

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Mokry scenariusz na
Szczątkowy realizm
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.