Nie śmieciarki, lecz ulice. Irlandzki korek zaczyna się w asfalcie, nie w koszu
W Irlandii znów znaleźliśmy winnego korków, a tym razem padło na śmieciarki i poseł Barry Ward z Dún Laoghaire apeluje, by opóźnić poranny odbiór odpadów, bo wyborcy spóźniają się do pracy, tkwiąc za masywnymi ciężarówkami. Problem ma być „na tyle poważny”, że trafił na polityczne biurko i do porannego pasma radiowego. Brzmi rozsądnie? Na pierwszy rzut oka może nawet tak, ale tylko na pierwszy.
Ward przekonuje, że między ósmą a dziewiątą rano drogi pękają w szwach, bo to i dzieci zdążają do szkoły, rowerzyści walczą o przetrwanie, piesi lawirują między zderzakami, a tu jeszcze duże, nieporęczne i, bądźmy szczerzy, niebezpieczne pojazdy. Rozwiązanie? Przesunąć odbiór śmieci na późniejszą porę, najlepiej okolice południa. Tak robią Paryż i Rzym, więc czemu nie np. Dublin?
Tyle że porównywanie irlandzkich ulic do szerokich bulwarów Paryża jest jak porównywanie roweru do bolidu Formuły 1, oba mają koła, ale na tym podobieństwa się kończą. Dane i doświadczenie mieszkańców pokazują coś innego, iż to nie śmieciarki są głównym problemem, lecz infrastruktura, która nie nadąża za rzeczywistością. Ulice są wąskie, projektowane dekady temu, gdy samochód był luksusem, a nie przedłużeniem osobowości. Tymczasem liczba aut rośnie, osiedla gęstnieją, a przestrzeń drogowa pozostaje ta sama, jakby czas się dla niej zatrzymał.
Śmieciarki pojawiają się w tej historii jako łatwy kozioł ofiarny, ponieważ są duże, widoczne i łatwo na nie narzekać, gdy stoimy w korku z kawą stygnącą w uchwycie, ale one nie wzięły się znikąd. Ktoś musi odebrać odpady. Ktoś musi zrobić to regularnie, sprawnie i bezpiecznie. Pracownicy firm odbierających śmieci wykonują robotę, dzięki której nasze podwórka nie zamieniają się w małe wysypiska, a miasta nie zaczynają pachnieć jak średniowiecze w upalny dzień.
Poseł Ward uspokaja, że zmiany nie powinny podnieść opłat i że nie chodzi o nocne kursy. Firmy mają „po prostu się temu przyjrzeć”. Tylko że przesuwanie problemu w czasie nie jest jego rozwiązaniem. Jeśli nie o ósmej, to o dwunastej. Jeśli nie na jednej ulicy, to na drugiej. Korek pozostanie, bo jego źródłem jest system, a nie harmonogram wywozu śmieci.
*
Sprzeciwiam się narracji, w której śmieciarki i ich kierowcy stają się winnymi irlandzkich korków. To intelektualne lenistwo ze strony posłów, senatorów, czy radnych, jeżeli powstają w ich głowach takie pomysły. Prawdziwym problemem jest infrastruktura drogowa, czyli zbyt wąskie ulice, brak sensownej segregacji ruchu, niedostosowanie miast do rosnącej liczby samochodów. Śmieciarki nie tworzą korków z kaprysu, one wykonują pracę, której wszyscy oczekujemy, ale której nikt nie chce widzieć.
Zamiast przesuwać godziny odbioru odpadów, warto wreszcie porozmawiać o inwestycjach, w tym o przebudowie ulic, lepszym planowaniu osiedli, realnej polityce transportowej. Łatwo jest wskazać palcem ciężarówkę. Trudniej przyznać, że problem leży głębiej, więc w betonie, asfalcie i latach zaniedbań. Śmieciarki nie są przeszkodą, a są dowodem, że mimo chaosu ktoś jeszcze ogarnia codzienność.
Bogdan Feręc
Źr. News Talk
Photo CC BY-SA 2.0 ad acta