Małomiasteczkowa Irlandia umiera

Na całej wyspie znajdzie się obszary, które powoli się wyludniają, a można też użyć stwierdzenia, że umierają lub już umarły.

Najgorzej sytuacja przedstawia się w małych irlandzkich miasteczkach, a te pustoszeją, natomiast opuszczający je mieszkańcy pozostawiają po sobie puste domy. To wszystko dzieje się w czasie kryzysu mieszkaniowego, jednak nie ma obecnie dobrego rozwiązania, aby przywrócić te miejsca do stanu sprzed lat.

Mogłoby się wydawać, że nic prostszego, jak wykupić puste dom od ich właścicieli, dokończyć budowę osiedli widm, a kwestia bezdomności w Irlandii zostanie rozwiązana.

Tak się nie stanie, chociaż w całej Irlandii jest obecnie ponad 80 000 pustostanów, a do tych zaliczyć można zarówno te mieszkalne, jak i nieruchomości komercyjne. Tu jednak pojawia się problem, bo jedne i drugie usytuowane są w miejscach, gdzie nie ma przemysłu, więc nie ma również pracy, a do najbliższej miejscowości z możliwościami zatrudnienia jest kilkadziesiąt kilometrów.

Mieszkańcy w tych umierających miasteczkach mówią, że „to wstyd”, że ogarnia ich rozpacz, jak obserwują opustoszałe i niedokończone domy, a sklepy jeden po drugim są zamykane. Od kilku lat zauważa się też, że ulice małych miasteczek są opustoszałe, a wieczorami całkowicie się wyludniają, więc o życiu w miasteczku przypominają z rzadka przejeżdżające samochody.

Lokalni działacze próbują naprawić całą sytuację, podjęli walkę z wieloletnimi zaniedbaniami i starają się zainteresować władze, aby zaczęły przywracać umierającą Irlandię do życia. Jedno z większych osiedli, jakie od lat stoi niedokończone, znajduje się w Limerick, ale to tylko przykład, bo takie osiedla duchów można znaleźć w wielu rejonach.

Z nawałą niedokończonych budynków walkę podjął już rząd Endy Kenny’ego, jednak pracy nie wykonał do końca, a i zaczęły powstawać nowe osiedla widma, które teraz niszczeją na deszczu i wietrze.

Mieszkańcy zapadających się w siebie miasteczek mówią, że kiedyś były tętniącymi życiem, ludzie pracowali, spotykali się ze znajomymi, organizowane były cykliczne imprezy, jednak ten obraz małomiasteczkowej Irlandii odszedł już w niebyt i niewiele osób ma nadzieję, że cokolwiek się zmieni. Część mieszkańców małych miasteczek dodaje, że ich miejscowości umrą razem z nimi, pozostawiając po sobie rozsypujące się budynki.

W tych miasteczkach ich upadek widać w każdej dziedzinie, bo i kluby sportowe z roku na rok mają większe problemy ze znalezieniem chętnych do uprawniania różnych dyscyplin sportowych, nawet tak popularnych w Irlandii, jak piłka nożna, rugby i hurling.

Nie wydaje się, aby obecnie ktokolwiek miał pomysł i zaczął rewitalizować te miejscowości, a słychać to w wypowiedziach władz lokalnych, które tłumaczą się albo brakiem pieniędzy, albo stanem własności gruntów oraz budynków.

*

Cała sytuacja może więc wydawać się kuriozalną, ale bez wsparcia rządu ani nie przywróci się małych miasteczek do ich poprzedniej świetności, ani nie uratuje innych, które czekać może dokładnie taki sam los. Inaczej sytuacja wygląda w dużych aglomeracjach miejskich, albowiem tam mieszkańców stale przybywa, więc wytwarzane są dodatkowe problemy z zakwaterowaniem, ale też z poruszaniem się po dużych miastach.

Należy też zadać pytanie, czy jest jakieś proste rozwiązanie w tej sytuacji? A może wzorem wielu niewielkich, a także umierających miasteczek w Hiszpanii i Portugalii, sprzedawać lokale nowym właścicielom za symboliczne 1 €, a pod warunkiem, że doprowadzą je do stanu użyteczności. Można też, co również wymyślił gabinet Endy Kenny’ego i przyznam, że wówczas byłem przeciwnikiem takiego rozwiązania, aby tworzyć osiedla dla seniorów. Teraz jednak stosunkowo niskim kosztem, bo domy są, istnieje też infrastruktura towarzysząca, można po wyremontowaniu, a za odpowiednią opłatą zaproponować przeniesienie się emerytom do niewielkich miejscowości. Znajdą tam spokój, na jaki zasługują, a i wypełnią gwarem rozmów miejscowe kawiarnie i puby. To rząd mógłby zrobić, chociaż powinien odpowiednio w taki pomysł zainwestować. Pamiętać też należy, że wszyscy chętni, którzy przeprowadzą się do małych miejscowości, uwolnić mogą tak potrzebne miastom domy i mieszkania, a to będzie już wartość dla władz.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo CC BY-SA 2.0 Eric Jones

Udostępnij i skomentuj w mediach społecznościowych po przeczytaniu tekstu:
ZNAJDŹ NAS:
Konsumpcjonizm
Pomorska infrastrukt