Ludzkość. Następne vel ostatnie pokolenie

Ileż to już razy mówiłem, że dewaluacja ludzkości postępuje, wyzbywanie się człowieczeństwa jest na coraz wyższym poziomie, a o zachowaniu tradycyjnych wartości, nie ma już nawet co mówić.

Akurat tak się złożyło, że święta zmuszony byłem spędzić w bardzo ograniczonym gronie, acz miłym, więc mogłem też poświęcić czas na pewne drobne badania w terenie, czyli na TikToku. Tam właśnie w święta młodzi tiktokowcy i niezbyt leciwe tiktorzyce dawały upust swoim świątecznym rozrywkom, czyli lansowano się w bożonarodzeniowej scenerii.

Z tymi tiktorzycami to jest ciekawostka, bo zamiast błyszczeć intelektem, a tego im wyraźnie brakuje, świeciły choinkowo przystrojone wypchanymi silikonem biustami i nastrzykniętymi jadem kiełbasianym ustami, co miało podkreślać ich przynależność do stadła gotowości rozrodczej, a natura obeszła się z nimi po macoszemu, nie dając wielu walorów, w tym dużych cycków, pełnych warg i rozumu. Tego ostatniego nie udało się implantować, co też wyraźnie widać na filmach, bo i wypowiedzi nie należą do trącących znajomością zasad gramatycznego słownictwa, o niosących istotną treść już nawet nie wspominając. Jak na dłoni u tiktorzyc widać, że zainteresowane są wyłącznie jednym, więc lans ma być posunięty do granic dobrego smaku, obyczaju i absurdu, którym już się staje. Natomiast niczego nieświadomi rodzice myślą, że ich córeczki są grzeczne, miłe i poukładane, bo mówią „dzień dobry” sąsiadom, ale wystarczy przejrzeć ich nieoficjalne TikTokowe profile i okaże się, że to rasowe wampirzyce, szukające każdego wieczora świeżej krwi, że użyję tego eufemizmu. Co też ciekawe, bardzo często mówią z dużą szczerością, że nie interesują się rówieśnikami, a preferują „rozmowy” z doświadczonymi mężczyznami.

Dla wyjaśnienia dodam, że jad kiełbasiany, używany jest jako składnik czynny w metodzie powiększania ust od bardzo dawna, a nazywa się popularnie wstrzykiwaniem botoksu, który czasowo paraliżuje mięśnie, co daje wrażenie wypełnienia np. ust, które nie mogą się naturalnie marszczyć. Tak prawdę mówiąc, to wszystko można sobie botoksowo sparaliżować, ale nie polecam, bo efekt utrzymuje się od 3 do 6 miesięcy, więc w niektórych przypadkach, może to dziwnie wyglądać.

Młodzi tiktocy to też interesująca grupa, bo polują, więc próbują wyrwać tiktorzyce na atawizmy, chociaż większość z nich raczej nawet nie będzie wiedzieć, co akurat mam na myśli, a chodzi przecież o zwykłą regresję ewolucyjną, czyli prościej mówiąc, powrót do zapomnianych przez lata i wieki zachowań, które ukryte są głęboko w naszej jaźni i nie są dominującą jej cechą, aktywując się bez naszej świadomości. Powiedzmy, że to jest to zew natury i w swojej proweniencji odnosi się bezpośrednio do naszych przodków z epoki kamienia łupanego i żeby uprościć sprawę do maksimum, mamy tych atawizmów wiele, w tym np. dziwne reakcje całego ciała, kiedy zostaniemy przestraszeni. W części atawistycznych postaw i całej jej prostocie chodzi o to, iż należy zaprezentować się w przypadku facetów, jako samiec alfa i kusić samicę sześciopakiem na brzuchu oraz bujną grzywą, która zakrywa ziejącą pod czerepem czaszki pustkę. Sama grzywa w kolorach oraz długościach wszelakich, nachalnie niekiedy utapirowana lub użelowana, podkreślać ma natomiast atrakcyjność genetyczną, która dawać może gwarancję odpowiednich połączeń, pobranych z dwóch odmiennych wielkocząsteczkowych związków organicznych, czyli z kwasu deoksyrybonukleinowego w skrócie nazywanego DNA, a z kolei ta mieszanka, w przyszłości będzie odpowiedzią na akt, który składa się m.in. z wymiany płynów ustrojowych i to też mówię w dużym uproszczeniu. To jednakowoż wskazuje, że tiktoki i tiktorzyce dobierają się w pary, żeby ich dzieci były ładne, a nie żeby były mądre.

Słownictwo również nie należy do nazbyt rozbudowanych, bo i tiktorzyce i tiktocy, posługują się prostymi zwrotami, a i podkreślają ważkość wypowiedzi typowymi „przecinkami” – odpowiednimi do używanego języka, które wplatają wszędzie tam, gdzie mózg z wyartykułowaniem myśli przestaje sobie radzić. Są też specjaliści, dodam wysokiej rangi od komplementowania tiktorzyc, ale i tu pomyli się ten, któremu przyjdzie mu na myśl, że czymś oralnie wybitnym. Podkreślają walory „pci” przeciwnej, a nierzadko wydawać się może, iż bardziej wysoką sprawność rąk chirurga plastycznego, zwracając się słownie z uwielbieniem w stronę gruczołów mlecznych tiktorzyc lub ich mięśni pośladkowych. Te są wtedy w dużej mierze ukontentowane, więc rozwija się rozmowa, ale można też powiedzieć, że potencjalny związek nie zostanie posunięty, o ile nie uda się tiktokom i tiktorzycom nadać rozmowie tonu sugestii posunięcia, czy też wyraźnej zachęty do wspólnej konsumpcji zawartej znajomości.

Na tym właśnie medium, czyli TikToku, o sprawach seksualności mówi się wśród młodzieży całkiem otwarcie, niekiedy można dowiedzieć się, jakie obie strony w dziele przedłużania gatunku mają doświadczenia, a i jakim dysponują sprzętem do produkcji kolejnych TikTokowych pokoleń. Takie mamy czasy, więc kult ciała, jak niegdyś jednostki wyrósł w mediach społecznościowych ponad wszystko. 

Przeglądnąłem prawie setkę TikTokowych młodych profili i trafiłem też na te grzeczne, czyli nadzieję ludzkości, która chciała zachęcić do siebie czymś więcej, niż wyłącznie młodą, sprężystą jeszcze i opaloną w solarium skórą, bo kilka z nich podjęło się trudnego zadania, czyli kuszenia wiedzą oraz intelektem. Były więc tiktokerki i tiktokerzy, którym literatura nie była obca, a i język jakby bardziej giętki i raczej mówił to, co pomyślała głowa, więc próbowali zaistnieć w sieci. Próbowali to nad wyraz dobre określenie, bo nawet pobieżna kontrola ilości obserwujących dała informację, że nie są oni w głównym nurcie TikTokowych profili, gdyż czołówkę stanowią te półnagie, ziejące w wielu miejscach plastycznością silikony, nierzadko dwudziestoparoletnie monstra, rzeczonych już płci obojga, bo i tiktoki poprawiają sobie to i owo, z czym się nie kryją, a o poprawkach stomatologicznych tutaj nie mówię.

Przyczynkiem do przeglądu TikToka stały się dwa wydarzenia z mojego życia, więc chodzi tu o powstającą właśnie książkę o zachowaniach młodych kobiet na tym medium społecznościowym, której fragmenty odczytano mi podczas ostatniej wizyty w Dublinie. Na marginesie dodam, że po jej ukończeniu i wydaniu, z całą pewnością przeczytam, bo już same wycinki bardzo mnie zainteresowały. Kolejnym impulsem stała się krótka rozmowa z pewną kobietą, komentującą wpis na Facebooku, a dotyczącym mojego miasta rodzinnego. Otóż właśnie mieszkanka Łodzi stwierdziła, choć odnosiła się do jednego tytułu prasowego, że wydawany jest całkowicie niepotrzebnie i jest stronniczy. Może i jest, bo przecież wydawany/finansowany przez Urząd Miasta Łodzi, ale w takim przypadku sponsor, ma prawo ingerować w treść.

Ważne jest jednak, na co zwróciłem uwagę, że każdy tytuł w formie papierowej, znikający z rynku, staje się przecież dramatem dla ludzi, albowiem przestają się oni uczyć obcowania ze słowem drukowanym, natomiast kolejnym krokiem będzie całkowity upadek czytelnictwa książkowego, co będzie dobre dla władzy, a ta nie potrzebuje oczytanego i dobrze wykształconego społeczeństwa, by jemu – rządowi, ono – społeczeństwo bruździło.

Popatrzmy na czas, w którym przyszło nam żyć. Rządy chwalą się, że mają dobrze wykształcone kadry, specjalistów i ekspertów z wielu dziedzin, ale w tym jest właśnie problem, jaki dotyka nas w chwilach zapaści gospodarek. Niegdyś tracąc pracę, człowiek znajdował nową, a po chwili wiedział, co z tym wszystkim zrobić, więc radził sobie w nowych warunkach – atawizm przystosowania. Teraz natomiast, trzeba tracących pracę szkolić, zapędzać na kursy przekwalifikowujące, bo nie umieją nic poza tym, co przez lata nauki im wpojono, czyli jak ich jednofazowo zaprogramowano.

Mają więc władcy świata pełną i rosnącą kontrolę nad ludźmi, których lepią sobie w procesie tzw. edukacji szkolnej, a przestała ona już uczyć samodzielnego myślenia, przestała też wymagać wiedzy i umiejętności znajdowania informacji, gdyż naucza czytania i pisania, by prosty i nieskomplikowany przekaz trafił do odbiorcy, a ów się ściśle do niego zastosował.

Reasumując, mamy już w większości miejsc na świecie to, czego władzy potrzeba, czyli ukierunkowanych na konsumpcję, zmanipulowanych młodych ludzi, którzy za jedyną prawdę przyjmują to, co znajdą na TikToku, Facebooku, Instagramie, a najdalej w wybiórczo prezentującym świat Google. Przykre, bo to już nie oni są przyszłością narodów i to niezależnie od tego, w jakim kraju mieszkają, gdyż manipulacja młodych pokoleń przybrała takie rozmiary, na tyle pochłonęła młode generacje, że nie umieją już żyć inaczej.

Już jakieś 20 lat temu postawiłem tezę, wtedy wyśmiewaną, jak większość moich tez, że dotrzemy kiedyś do punktu bez powrotu, swoistego horyzontu zdarzeń, jak ma to miejsce w czarnych dziurach, więc odbierając młodemu człowiekowi nowoczesną technologię, zabijemy tego w kilka dni i to bez brudzenia sobie rąk. Ci ludzie, młodzi ludzie, bo tak się ich nazywa, gdyż należą do tego samego gatunku, co ja, nie umieją korzystać z analogowego zegarka, nie umieją odczytać wartości na termometrze rtęciowym, nie umieją pozyskiwać informacji w inny sposób, niż obrazkowy, nie umieją przecież zbudować szałasu, nie rozpalą ognia bez zapalniczki lub wychodzącego z mody przeżytku, jakim są zapałki, nie zdobędą w lesie jedzenia, nie umieją się ochronić przed zimnem i często nawet nie mają umiejętności pełnej komunikacji, a to właśnie sprowadza się do tego, że jako ludzie, albo wrócili do czasów pierwotnych, czyli homo erectus, albo są już pod wieloma aspektami człowieczeństwa martwi, więc stają się stopniowo maszynami.

Umieją natomiast wielokrotnie lepiej korzystać ze zdobyczy technologicznych, co mnie zaczyna chwilami sprawiać trudność, ale różnimy się tym, że ja wciąż będę umiał przetrwać na zgliszczach świata bez internetu, TikToka oraz wysokich technologii, którą wykorzystuję teraz, by ułatwiała mi życie, a oni nie – wyznając zasadę „Sex, Drugs & Rock & Roll”.

*

W tekście użyłem wielu paraleli, które niekiedy odnoszą się do wcześniejszych akapitów, stając się uzupełnieniem i dokończeniem wątku.

Bogdan Feręc

Photo by Igor Starkov on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Sektor turystyczny n
<strong>Rażące nar