Koniec pewnych tras. Bus Éireann tnie połączenia, a pasażerowie zostają na rozdrożu
W irlandzkiej komunikacji znów zgrzyta, choć tym razem nie jest to dźwięk hamulców, lecz decyzji, które zasuwają bolesną kreskę przez trzy ekspresowe linie Bus Éireann. Od niedzieli 24 maja przestaną istnieć trasa 4 łącząca Waterford z Dublinem i lotniskiem, odcinek trasy 40 między Rosslare/Wexford a Waterford oraz połączenie Ballina–Galway oznaczone numerem 52. Trzy drogi, które dla wielu były codziennością, nagle znikną z mapy.
Operator twierdzi, że powodem są „znaczne” straty finansowe, które ciążyły na tych połączeniach. Sprawa trafiła już do Krajowego Urzędu Transportu, choć trudno się spodziewać, by jego reakcja cofnęła zapowiedziane cięcia, szczególnie że mowa o usługach Expressway, działających na zasadach czysto komercyjnych, bez ani jednego centa dotacji państwowych. Najbardziej symboliczny wydaje się upadek linii 4. Jeszcze niedawno Bus Éireann nazywał ją „kluczową” dla południowo-wschodniej Irlandii. Obsługiwała nie tylko Waterford i Dublin, lecz także część Carlow i Kilkenny. Dwanaście kursów dziennie, czyli rytm, do którego wielu przywykło.
Rzecznik przewoźnika tłumaczy to chłodno, ale realistycznie, iż usługa komercyjna musi na siebie zarabiać, a te trasy, cóż, najwyraźniej przestały się bronić. Firma podkreśla, że decyzja o konsolidacji sieci jest próbą ratowania większej całości, nie rozpadem systemu. W praktyce oznacza to odcięcie tego, co przynosi straty, by utrzymać to, co jeszcze ma sens.
Trudno jednak nie czuć goryczy, bo za każdą linią stoi ktoś, kto dzięki niej dojeżdżał do pracy, odwiedzał rodzinę, wracał późnym wieczorem z lotniska. Teraz zostaje z niepewnością i koniecznością szukania alternatyw, których w wielu regionach po prostu brakuje. Przewoźnik zapewnia, że żadną pracą nikt nie zapłaci za te decyzje, bo aktualne potrzeby rekrutacyjne mają wchłonąć zmiany kadrowe. Klienci z biletami na odchodzące trasy dostaną pełny zwrot, ale przecież nie o pieniądze tu chodzi, lecz o lukę, jaka powstanie na mapie irlandzkich połączeń.
Cięcia w Expressway to nie tylko decyzja biznesowa, a sygnał, że w transporcie publicznym coraz trudniej utrzymać równowagę między ekonomią a dostępnością. Choć Bus Éireann mówi o „ochronie sieci”, to dla wielu mieszkańców południa i zachodu kraju termin „ochrona” zacznie brzmieć podejrzanie, gdy będą stali na przystanku, na który autobus już nie przyjedzie.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. CC BY-SA 2.0 Kenneth Allen
