Irlandia otwiera drzwi dla kontrowersyjnych unijnych „ośrodków powrotów”
Europejska polityka migracyjna przechodzi fundamentalny zwrot, którego celem jest przeniesienie procedur deportacyjnych poza granice wspólnoty. Minister sprawiedliwości Jim O’Callaghan jednoznacznie potwierdził, że Irlandia zamierza przyjąć nowe, zatwierdzone niedawno przez Parlament Europejski rozporządzenie unijne w sprawie powrotów.
Przepisy te umożliwiają państwom członkowskim relokację osób, których wnioski o azyl zostały prawomocnie odrzucone, do specjalnych centrów repatriacyjnych zlokalizowanych w państwach trzecich, zanim trafią one do swoich krajów pochodzenia. Choć minister zastrzegł, że proces legislacyjny i wdrożeniowy zajmie trochę czasu, deklaracja ta jasno plasuje Dublin w obozie zwolenników zaostrzenia kursu migracyjnego.
Koncepcja tworzenia zamorskich węzłów powrotnych budzi ogromne emocje na arenie międzynarodowej i polaryzuje scenę polityczną. Wśród państw, które są obecnie brane pod uwagę jako potencjalne lokalizacje dla tego typu obozów, wymienia się kraje o zróżnicowanej sytuacji geopolitycznej i standardach demokratycznych, takie jak Rwanda, Uganda, Uzbekistan, Tunezja, Libia, Egipt, Etiopia, Mauretania oraz Kazachstan. Pomysłem tym, oprócz Irlandii, żywo interesuje się szereg innych europejskich stolic, w tym Berlin, Wiedeń, Kopenhaga oraz Haga, co wskazuje na tworzenie się szerokiego frontu państw szukających nowych narzędzi kontroli migracji.
Plany te spotykają się jednak z miażdżącą krytyką ze strony obrońców praw człowieka oraz części środowisk politycznych, które alarmują, że Unia Europejska próbuje zrzucić z siebie odpowiedzialność za ochronę fundamentalnych wolności jednostki. Organizacja Human Rights Watch otwarcie wezwała Brukselę do porzucenia tych zamierzeń, wskazując na gigantyczny brak transparentności oraz ryzyko naruszeń.
Krytycy podnoszą fundamentalne pytania: jak długo i na jakich zasadach ludzie będą tam przetrzymywani, czy nie grozi im bezprawna deportacja do krajów pochodzenia wprost w ręce prześladowców oraz jakie szanse na budowę przyszłości mają mieć w państwach, z którymi nie łączą ich żadne więzi kulturowe ani rodzinne.
Odnosząc się do tych obaw minister O’Callaghan podkreślił, że ostateczna decyzja o operacyjnym zaangażowaniu Irlandii w ten system będzie wymagała dogłębnej analizy. Rząd deklaruje chęć zbadania, czy możliwe jest stworzenie sprawnego i przede wszystkim uczciwego węzła powrotnego, który w pełni respektowałby międzynarodową zasadę non-refoulement, kategorycznie zakazującą odsyłania kogokolwiek do miejsc, gdzie groziłyby mu tortury, prześladowania lub utrata życia. Szef resortu sprawiedliwości zaznaczył, że na obecnym etapie struktury te nie zostały jeszcze formalnie zdefiniowane przez UE, a Irlandia nie zaakceptuje żadnych rozwiązań godzących w prawa człowieka, na co zresztą nie pozwoliłyby również Komisja Europejska ani Parlament Europejski. Na ten moment Dublin woli jednak zachować otwarte opcje i bacznie przyglądać się indywidualnym krokom podejmowanym m.in. przez Francję i Niemcy.
Jednocześnie minister twardo bronił dotychczasowej polityki deportacyjnej, określając ją jako absolutnie kluczowy i nienaruszalny filar każdego spójnego systemu azylowego. W jego opinii brak realnego egzekwowania decyzji odmownych podważałby sens istnienia całej procedury, wysyłając sygnał, że negatywne rozpatrzenie wniosku nie niesie za sobą żadnych konsekwencji, co mogłoby doprowadzić system do paraliżu. Skuteczność tych działań mają potwierdzać statystyki i w tym roku z Irlandii zawrócono już ponad 1100 osób, wliczając w to zarówno procedury dobrowolnego powrotu, jak i deportacje przymusowe.
Równie stanowcze stanowisko rząd prezentuje w kwestii narastającego kryzysu mieszkaniowego i bezdomności wśród migrantów. Minister O’Callaghan kategorycznie uciął dyskusję o rozszerzaniu wsparcia kwaterunkowego dla osób opuszczających system ochrony międzynarodowej, w którym obecnie schronienie znajduje 33 tysiące osób – w tym Ukraińców. Państwowe zakwaterowanie jest z założenia dedykowane wyłącznie osobom w trakcie procedury weryfikacyjnej i nie przysługuje ani tym, którzy status uchodźcy już otrzymali, ani tym, których wnioski odrzucono, ani tym, którzy przebywają tu z innych powodów. Zdaniem ministra, próby objęcia opieką mieszkaniową osób po zakończonej procedurze byłyby logistycznie niemożliwe i wymagałyby masowego otwierania kolejnych dedykowanych ośrodków w całym kraju, na co państwo nie może sobie pozwolić.
Bogdan Feręc
Źr. PA Media
Photo by Carl Campbell on Unsplash
