Irlandia ma coraz więcej bezdomnych. Czy rząd wreszcie potraktuje kryzys poważnie?
Kryzys bezdomności w Irlandii nie tylko nie wygasa, ale z miesiąca na miesiąc przybiera na sile. Najnowsze dane pokazują, że w lipcu w zakwaterowaniu tymczasowym przebywało już ponad 17 500 osób, w tym 5659 dzieci. Organizacje zajmujące się bezdomnością ostrzegają, że państwo nie może w nieskończoność udawać, że problem rozwiąże samo zapewnianie kolejnych miejsc w schroniskach. Pytanie jest więc coraz bardziej zasadnicze: czy rząd zamierza w końcu zająć się przyczynami kryzysu, zamiast jedynie zarządzać jego skutkami?
Najnowsze statystyki opublikowane w piątek powinny być dla rządu poważnym sygnałem ostrzegawczym. W lipcu w tymczasowych miejscach zakwaterowania znajdowało się ponad 17 500 osób. W tej grupie było 5659 dzieci oraz 11 868 dorosłych. To nie jest już pojedynczy problem określonych grup społecznych ani zjawisko ograniczone do największych miast. Skala kryzysu sprawia, że bezdomność staje się jednym z najpoważniejszych problemów społecznych współczesnej Irlandii.
Jeszcze bardziej niepokojące jest tempo wzrostu. Według Simon Communities of Ireland w ciągu zaledwie 12 miesięcy, od lipca 2025 roku do lipca 2026 roku, liczba osób korzystających z tymczasowego zakwaterowania wzrosła o 1469 osób, czyli o 9,1 proc. To oznacza, że w ciągu roku do systemu weszło niemal półtora tysiąca kolejnych osób, które nie znalazły dla siebie stabilnego miejsca do życia.
„Brakowało pilności”
Dyrektor wykonawcza Simon Communities of Ireland Ber Grogan zwróciła uwagę na szczególnie wymowną sprzeczność w działaniach politycznych. W piątek Dáil został wezwany z letniej przerwy z powodu problemów związanych z cenami paliw. Grogan uważa jednak, że podobnej determinacji nie widać w odniesieniu do bezdomności. „Jeśli posłowie mogą wrócić do Dáil podczas letnich wakacji, gdy uznają, że jakaś sprawa wymaga natychmiastowej uwagi, to z pewnością tysiące ludzi żyjących bez stałego miejsca zamieszkania zasługują na taką samą pilną polityczną uwagę”.
To mocny argument. Jeżeli państwo potrafi uznać określone problemy za wystarczająco pilne, aby parlamentarzyści przerwali wakacyjną przerwę, trudno zrozumieć, dlaczego 17 500 osób pozostających bez własnego domu nie jest traktowanych jako sytuacja wymagająca podobnej mobilizacji politycznej. Grogan zaznaczyła, że organizacja popiera działania mające pomóc gospodarstwom domowym dotkniętym wzrostem kosztów paliwa.
„Chociaż z zadowoleniem przyjmujemy działania mające na celu wsparcie gospodarstw domowych borykających się ze wzrostem kosztów paliwa, musimy wykazać się tą samą pilną potrzebą w przypadku osób bezdomnych”. Problem polega jednak na tym, że bezdomność nie jest kryzysem, który można rozwiązać jednym programem pomocowym.
Kryzys trwa od lat
Irlandia w ostatniej dekadzie wielokrotnie podejmowała próby ograniczenia bezdomności. Powstawały kolejne programy, strategie i plany mieszkaniowe. Państwo zwiększało liczbę miejsc tymczasowych, a samorządy i organizacje społeczne wykonywały ogromną pracę. Jednak wskaźniki bezdomności nadal rosną.
Simon Communities of Ireland uważa, że potrzebne jest przede wszystkim polityczne przywództwo odpowiadające skali problemu. „Potrzebujemy przywództwa politycznego odpowiadającego skali kryzysu”. Organizacja wskazuje trzy podstawowe kierunki działań: zapobieganie utracie mieszkań, zwiększenie podaży mieszkań socjalnych i tych przystępnych cenowo oraz stworzenie rzeczywistych dróg wyjścia z zakwaterowania tymczasowego.
To ostatnie jest szczególnie istotne. Schronisko może być ratunkiem w sytuacji kryzysowej. Nie może jednak stać się substytutem normalnego mieszkania na miesiące czy lata. Jak podkreśla Simon Communities: „Bezdomność to kryzys. Nie zniknie i nie rozwiąże go samo zapewnienie zakwaterowania tymczasowego”. To zdanie właściwie streszcza największą słabość obecnego systemu. Można zwiększać liczbę łóżek, kontenerów, pokoi i innych form tymczasowego zakwaterowania, ale jeżeli człowiek nie ma realnej możliwości przejścia do stałego mieszkania, państwo jedynie przesuwa problem w czasie.
Ponad 5000 dzieci bez własnego domu
Jeszcze dramatyczniej wygląda sytuacja dzieci. Dyrektor naczelny Focus Ireland Pat Dennigan określił najnowsze dane jako „głęboko niepokojące”. „Aby zobrazować skalę tego kryzysu humanitarnego, warto wspomnieć, że obecnie ponad 5000 dzieci nie ma dachu nad głową, co odpowiada liczbie uczniów w 220 klasach szkoły podstawowej”. To porównanie robi wrażenie właśnie dlatego, że pozwala zobaczyć statystykę jako rzeczywistą społeczność.
Za liczbą 5659 dzieci stoją konkretne osoby. Dzieci, które chodzą do szkoły, próbują odrabiać lekcje, funkcjonować wśród rówieśników i normalnie dorastać, jednocześnie nie mając stabilnego miejsca, które mogłyby nazwać własnym domem. Dennigan zwrócił uwagę również na problem jakości danych. „Rządowe dane nadal nie obejmują informacji o wieku dzieci ani o tym, jak długo pozostają bezdomne”. To istotna luka. Sama liczba osób przebywających w tymczasowym zakwaterowaniu nie pokazuje pełnego obrazu kryzysu. Dwie rodziny mogą znajdować się w systemie przez zupełnie różny czas, a konsekwencje długotrwałej bezdomności są zdecydowanie poważniejsze niż krótkotrwałego kryzysu mieszkaniowego.
Dane dotyczące Dublina pokazują skalę tego problemu. Według Dennigana sześć na dziesięć rodzin jest bezdomnych od ponad roku, a 30 proc. od ponad dwóch lat. „Szkody wyrządzane przez to są niepoliczalne” – i trudno się z tym nie zgodzić.
Potrzebne działania, a nie kolejne deklaracje
Focus Ireland wzywa rząd do pilnego działania zarówno w zakresie zapobiegania bezdomności, jak i znalezienia stałych mieszkań dla osób już przebywających w tymczasowych schronieniach. Dennigan wskazał konkretne rozwiązania: „Jeśli rząd naprawdę chce odwrócić te rosnące statystyki, musi pilnie rozpocząć prace nad Planem Działań na rzecz Walki z Bezdomnością Dzieci i Rodzin, Krajowymi Ramami Zapobiegania oraz dokonać przeglądu programu HAP”. Jego zdaniem państwo nie wykazuje wystarczającego poczucia pilności. „Rząd zupełnie nie wykazuje poczucia pilności w związku z krzywdą wyrządzaną tym dzieciom”.
To właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie o politykę mieszkaniową państwa. Czy rząd chce jedynie ograniczać widoczność bezdomności, czy rzeczywiście zamierza ją zmniejszyć? To dwie zupełnie różne rzeczy.
„Nowy, żenujący rekord”
Jeszcze ostrzej sytuację ocenia rzecznik Socjaldemokratów ds. mieszkalnictwa Rory Hearne, a najnowsze dane określił jako: „nowy, żenujący rekord”. Hearne uważa, że za kryzysem stoi brak politycznej woli rozwiązania problemu. „Niestety, po prostu nie ma woli politycznej, by zająć się tym problemem. Ten rząd stale próbuje ukryć fakt, że to jego własna, wadliwa polityka doprowadziła do kryzysu bezdomności”. Polityk krytykuje między innymi brak zakazu eksmisji bez orzekania o winie. „Rząd wielokrotnie odmawia wprowadzenia zakazu eksmisji bez orzekania o winie, pomimo skandalicznego poziomu bezdomności, jednocześnie stawiając na pierwszym miejscu interesy funduszy inwestycyjnych”.
Hearne uważa, że konsekwencją polityki mieszkaniowej jest coraz mniejsza dostępność mieszkań. „Ich głęboko wadliwa polityka sprawia, że mieszkania stają się coraz mniej dostępne cenowo i coraz więcej rodzin i osób musi szukać schronienia w nieodpowiednich lokalach tymczasowych”. Jego ocena jest jednoznaczna: „To sytuacja nie do zniesienia, z którą żadna rodzina nie powinna się mierzyć w tak bogatym kraju jak nasz. Nigdy nie możemy pozwolić, by stała się ona normą”.
Irlandia stoi przed wyborem
Dane dotyczące lipca są kolejnym dowodem na to, że irlandzki kryzys mieszkaniowy nie jest już problemem przejściowym. Stał się elementem rzeczywistości społecznej. 17 500 osób w tymczasowym zakwaterowaniu. 5659 dzieci. Wzrost o 1469 osób w ciągu roku. Za każdą z tych liczb znajduje się osobna historia: rodzina, która nie znalazła mieszkania; osoba, która straciła możliwość opłacania czynszu; dziecko, które dorasta w warunkach pozbawionych stabilności; człowiek, dla którego „tymczasowe” zakwaterowanie przestało być tymczasowe.
Rząd może oczywiście tłumaczyć sytuację wysokimi kosztami mieszkań, niedoborem lokali, presją migracyjną, kosztami budowy, problemami planistycznymi czy zmianami gospodarczymi. Wszystkie te czynniki mogą mieć znaczenie. Jednak po latach kryzysu tłumaczenie przyczyn nie może zastępować rezultatów.
Państwo z pewnością mierzy się z problemem, który można oceniać bardzo konkretnie: ile osób pozostaje bez własnego domu i ilu z nich udało się znaleźć trwałe rozwiązanie? Jeżeli liczba osób w zakwaterowaniu tymczasowym nadal rośnie, oznacza to, że obecny system nie działa wystarczająco skutecznie. Nie chodzi przy tym o prowadzenie politycznej wojny pomiędzy rządem a organizacjami społecznymi. Chodzi o podstawową funkcję państwa: zapewnienie obywatelom bezpieczeństwa i warunków pozwalających na normalne życie.
Dom nie powinien być luksusem dostępnym wyłącznie dla tych, których stać na coraz wyższe czynsze lub zakup nieruchomości.
Jeżeli Dáil może zostać zwołany w środku letniej przerwy z powodu problemu uznanego za pilny, argument Ber Grogan jest trudny do zignorowania: ponad 17 500 osób bez stałego zakwaterowania, również rosnącą bezdomność powinno się potraktować, jako sytuacja nadzwyczajna.
Irlandia nie potrzebuje kolejnej obietnicy, że problem zostanie rozwiązany „w przyszłości”. Potrzebuje mieszkań, które można wynająć lub kupić za realne pieniądze, skutecznego zapobiegania eksmisjom, większej liczby mieszkań socjalnych i mechanizmu, który pozwoli ludziom rzeczywiście wyjść z tymczasowego zakwaterowania, zamiast spędzać w nim kolejne miesiące i lata. Bo jeżeli dziecko dorasta bez własnego domu, a rodzina przez dwa lata pozostaje w systemie tymczasowym, nie mamy już do czynienia z przejściowym kryzysem lokalowym. Mamy do czynienia z porażką systemu. I właśnie teraz rząd powinien odpowiedzieć, czy zamierza tę porażkę naprawić.
Bogdan Feręc
Źr. Breaking News
