Cud mniemany, czyli krakowiacy i górale, a konkretnie chałwa
Naszła mnie ochota na chałwę. Rzecz rzadka, niemal świąteczna, bo nawet stróże mojego zdrowia, ci sami, co to zawsze wiedzą lepiej, kręcą głową, mówiąc, że cukier, że tłuszcz, że „panie, to nie te lata”. Ale umówmy się uczciwie, że zakazy istnieją głównie po to, żeby człowiek mógł czasem poczuć dreszcz obywatelskiego nieposłuszeństwa. Bez tego życie
