Iluzja szyn na obrzeżach. Czy Galway rzeczywiście potrzebuje tramwaju?
W debacie publicznej nad przyszłością infrastruktury transportowej w Galway po raz kolejny z wielką siłą powraca temat tramwaju. Aktywiści z grupy Galway Light Rail (GLUAS) pod przewodnictwem Brendana Hollanda, od lat alarmują, że miasto ryzykuje cywilizacyjne zacofanie, jeśli lokalne władze nie poprą natychmiastowych studiów nad przebiegiem potencjalnych tras.
Zwolennicy tego rozwiązania, powołując się na raporty o dramatycznym stopniu zakorkowania miasta, dążą do wpisania kolei miejskiej do oficjalnych strategii rozwoju regionalnego i transportowego (RSES oraz GMATS). Choć intencje walki z paraliżem komunikacyjnym są bezdyskusyjnie słuszne, to zderzenie idealistycznej wizji z surową, urbanistyczną rzeczywistością Galway rodzi zasadnicze wątpliwości co do funkcjonalności takiego systemu.
Miasto bez miejsca – urbanistyczny węzeł gordyjski
Największym, a zarazem rzadko artykułowanym problemem projektu GLUAS nie jest brak woli politycznej czy funduszy, lecz sama fizyczna tkanka Galway. Specyficzny, niezwykle ciasny i historycznie uwarunkowany układ urbanistyczny sprawia, że w centrum miasta oraz wzdłuż kluczowych arterii łączących wschód z zachodem po prostu nie ma miejsca na wydzielone torowisko tramwajowe. Wprowadzenie nowoczesnego systemu szynowego wymaga szerokich korytarzy transportowych, których Galway, wciśnięte między rzekę Corrib, jezioro a ocean, nie posiada.
Aby ominąć tę barierę przestrzenną, naturalną tendencją projektową staje się wypychanie linii tramwajowej poza ścisłe centrum. I to właśnie tutaj propozycja zaczyna tracić swój pierwotny sens. Planowany korytarz, mający biec w dużej mierze obrzeżami aglomeracji, w żaden zauważalny sposób nie wpłynie na odciążenie zakorkowanego serca miasta, a nawet głównych arterii komunikacyjnych. Trasa poprowadzona peryferiami ominie punkty generujące największy ruch docelowy. Dla zdecydowanej większości mieszkańców, którzy codziennie stoją w korkach i taka linia będzie bezużyteczna. Trudno oczekiwać, by kierowca porzucił komfort własnego samochodu na rzecz tramwaju, do którego najpierw musiałby dojechać, a który ostatecznie i tak nie dowiezie go bezpośrednio do pracy czy szkoły w centrum, bo jedynie w jego pobliże.
Spór o priorytety: Obwodnica kontra szyny
Zwolennicy GLUAS mocno krytykują koncentrację władz na projekcie obwodnicy Galway (N6 GCRR), nazywając inwestycję drogową „szaleństwem” i „młotem na małego orzecha”, który rzekomo rozwiązuje zaledwie ułamek problemu. Brendan Holland twierdzi wręcz, że obecne podejście urzędników skazuje młode pokolenie na życie w komunikacyjnej nędzy, podczas gdy kolej lekka mogłaby teoretycznie przynieść większość rozwiązań.
Jednak twarde dane analityczne Inrix, plasujące Galway na wysokim, 71. miejscu wśród najbardziej zakorkowanych miast świata (gdzie kierowcy tracą średnio 62 godziny rocznie), pokazują coś zgoła innego. Kluczowym powodem paraliżu jest brak jakiejkolwiek alternatywnej drogi tranzytowej, która pozwoliłaby ominąć miasto bez konieczności wjeżdżania do jego ciasnego wnętrza. W tym kontekście obwodnica nie jest kaprysem, ale absolutnym fundamentem, bez którego niemożliwe staje się nawet sprawne zorganizowanie nowoczesnej komunikacji autobusowej czy ścieżek rowerowych.
Administracyjna dyplomacja
Przedstawiciele Rad Miasta i Hrabstwa, choć deklarują otwartość i „zadowolenie z postępów prac” nad nowymi strategiami, zachowują daleko idącą powściągliwość. O ile Burmistrz Helen Ogbu czy dyrektor Leonard Cleary dostrzegają potencjał w korytarzu wschód-zachód, to ich wypowiedzi wyraźnie wskazują, że tramwaj traktowany jest jako pieśń dalekiej i niepewnej przyszłości. Słusznie zauważają, że wszelkie propozycje tras mają charakter wyłącznie wstępny i wymagają głębokich analiz w ramach szerszego pakietu działań, obejmującego transport autobusowy i zarządzanie popytem na ruch.
Galway bez wątpienia potrzebuje rewolucji transportowej, ale rewolucji skrojonej na miarę jego unikalnej geografii. Budowanie kosztownego systemu tramwajowego na obrzeżach, tylko po to, by dumnie ogłosić posiadanie kolei miejskiej, grozi powstaniem infrastrukturalnego pomnika, który nie rozwiąże problemów komunikacyjnych ani jednego mieszkańca stojącego w porannym korku.
Bogdan Feręc
Źr. Connacht Tribune
Photo by Daniel Zbroja on Unsplash
