Kryzys zaufania do kranówki. Co naprawdę płynie z naszych kranów?
Pytanie o jakość i bezpieczeństwo wody pitnej w naszych domach powraca z ze dwojoną siłą za sprawą druzgocących wyników kontroli przeprowadzonej przez Agencję Ochrony Środowiska (EPA). Raport z audytu zakładu uzdatniania wody w Dunshaughlin w hrabstwie Meath, zarządzanego przez państwową spółkę Uisce Éireann, rzuca cień na system nadzoru nad infrastrukturą krytyczną.
Okazało się podczas kontroli, że kluczowe procedury bezpieczeństwa zawiodły, a odbiorcy przez miesiące mogli być narażeni na kontakt z wodą pozbawioną odpowiedniego oczyszczenia.
Zakład w Dunshaughlin odpowiada za dostarczanie wody pitnej do niemal 9 tysięcy mieszkańców. Kontrola przeprowadzona przez urzędników EPA w maju bieżącego roku ujawniła uchybienia, które trudno wytłumaczyć zwykłą technologiczną rutyną. Alarmy bezpieczeństwa oraz automatyczne wyłączniki, których zadaniem jest natychmiastowe odcięcie dopływu nieprawidłowo uzdatnionej wody do sieci, pozostawały wyłączone od końca stycznia 2026 roku. Co więcej, w tym samym okresie całkowicie zaprzestano dozowania chloru. W konsekwencji do kranów lokalnej społeczności trafiała woda pozbawiona podstawowego bariery dezynfekcyjnej.
Ustalenia inspektorów wskazują również na brak wiarygodności urządzeń monitorujących. Aparatura nie odzwierciedlała rzeczywistych parametrów surowca, a w zakładzie odnotowano szereg incydentów związanych z przekroczeniem norm zawartości żelaza i barwy.
- Wyłączone zabezpieczenia: Od końca stycznia do maja czujniki i automatyka odcinająca dopływ skażonej wody nie funkcjonowały.
- Przerwy w chlorowaniu: Wytłumienie systemu dozowania chloru pozbawiło wodę ochrony mikrobiologicznej.
- Przekroczenia poziomu żelaza: W okresie od stycznia do czerwca odnotowano 28 przypadków przekroczenia norm, z rekordowym wynikiem 993 µg/l (przy limicie 200 µg/l).
- Skoki mętności: Awaria zasilania w kwietniu doprowadziła do pięciokrotnego przekroczenia wskaźników mętności przez około 18 godzin.
- Awaria zasilania linii próbkującej: 30-metrowy przewód zasilający monitor mętności był zapchany osadem, co zafałszowało odczyty.
Uisce Éireann próbuje tłumaczyć część incydentów stanem technicznym infrastruktury dystrybucyjnej. Przyczyn skoków stężenia pierwiastków upatruje się w obecności starych żeliwnych rur, wysokim nasyceniu żelazem w odmach wodnych oraz osadach gromadzących się w magistrali. Jednocześnie kontrola wykazała, że zebrana wskaźnikowo grupa skarg mieszkańców dotycząca zabarwienia wody nie doczekała się we właściwym czasie rzetelnego dochodzenia ze strony operatora.
Dodatkowe kontrowersje budzi kwestia przepływu informacji pomiędzy instytucjami. Podczas kwietniowej awarii zasilania i gwałtownego wzrostu mętności wody, sprawa nie została od razu zgłoszona ani wewnętrznemu zespołowi ds. zgodności Uisce Éireann. O zagrożeniu powiadomiono HSE dopiero w maju, kiedy to parametry mętności wciąż niepokojąco odbiegały od normy. Co więcej, w samym dniu inspekcji EPA doszło do kolejnego incydentu i przez sześć godzin w trakcie zmiany technologii, do sieci dostawała się nieoczyszczona woda.
Mimo tak poważnych uchybień proceduralnych i technologicznych, konsultacje przeprowadzone ostatecznie między Uisce Éireann a HSE doprowadziły do wniosku, że nie doszło do bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia mieszkańców. Z tego powodu nie zdecydowano się na wprowadzenie formalnego zakazu spożycia wody ani nakazu jej gotowania.
Sytuacja ta ujawnia jednak głębszy problem. Agencja EPA powiązała zaistniałe zaniedbania z dużą rotacją kadr na stanowiskach wykonawczych i kierowniczych w zakładzie. W odpowiedzi na nakazy pokontrolne, Uisce Éireann powołało specjalną grupę zadaniową, wprowadziło codzienne kontrole, intensywne badania laboratoryjne oraz zadeklarowało wdrożenie 12 zaleceń naprawczych.
Przypadek Dunshaughlin pozostaje natomiast wymownym ostrzeżeniem i pokazuje, jak niewiele trzeba, aby infrastruktura gwarantująca bezpieczną kranówkę przestała pełnić swoje podstawowe funkcje.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Bluewater Sweden on Unsplash
