Drogi Tomku,
z całego serca chcę Ci dziś powiedzieć, jak ogromnie Cię cenię i nie tylko jako wybitnego dziennikarza, który potrafi zobaczyć więcej, zrozumieć głębiej i opisać świat tak, że inni nagle zaczynają go naprawdę dostrzegać. Cenię Cię też jako człowieka, bo poza talentem, wiedzą i niesamowitym wyczuciem muzyki, jesteś po prostu zwyczajny – taki autentycznie dobry w gestach, w słowach, w tym, jaki jesteś dla ludzi.
Na muzyce znasz się tak, jak niewielu, potrafisz słyszeć nie tylko dźwięki, ale emocje między nimi, a to rzadki dar. Taki, którego nie da się nauczyć z książek ani podcastów. To, jak i poezję, ma się we własnym wnętrzu.
A 54 lata? To naprawdę nic strasznego. Przed nami jeszcze ogrom czasu na kolejne rozmowy do rana, na nowe pomysły, na podróże, na projekty, które dopiero czekają, żeby się wydarzyć. Jeśli zrealizujemy wszystkie nasze plany, to mam poczucie, że nasze już teraz fantastyczne życie tak naprawdę dopiero się zacznie. I będzie jeszcze ciekawsze, jeszcze pełniejsze, jeszcze bardziej nasze, nie wspominając nawet, że jeszcze bardziej szalone, bo wesołe ma być życie staruszka…
Życzę Ci zdrowia, spokoju w sercu, niesłabnącej ciekawości świata i tej Twojej wewnętrznej iskry, która sprawia, że wszystko wokół staje się trochę bardziej prawdziwe i trochę bardziej żywe.
A jeśli kiedyś spojrzysz na ludzkie życie jak na symfonię, to zobaczysz, że większość najciekawszych motywów pojawia się dopiero po pierwszych „częściach”, natomiast doświadczenie to trochę jak mastering nagrania – mniej szumu, a więcej sensu.
Dobrze, że jesteś.
Wszystkiego najlepszego!
Bogdan
Sorry za grafikę, ale AI jeszcze sobie z Tobą nie radzi. 😉
