Druk czy przeznaczenie? O tym, jak felietonista przypadkiem potyka się o własną książkę
Są w życiu momenty, które przychodzą zupełnie nagle i niepostrzeżenie. Człowiek siedzi w domu, coś tam od czasu do czasu napisze, wrzuci w przestrzeń internetu, a potem nagle się okazuje, że ktoś to czyta. I to nie tylko z obowiązku, nie tylko przez przypadek, ale dlatego, że chce. W gruncie rzeczy to chyba największa nagroda
