PiS szuka pomysłu. Jesienią zacznie się walka o nowy układ sił
Prezydent Karol Nawrocki może odegrać kluczową rolę w budowaniu przyszłego porozumienia ugrupowań prawicowych – ocenia Ludwik Pęzioł. Zdaniem publicysty znacznie mniej prawdopodobny jest scenariusz przedterminowych wyborów.

W tym artykule:
- Karol Nawrocki może połączyć prawicę
- Kto mógłby wejść do wspólnego obozu?
- Radykalni wyborcy problemem dla Tuska
https://share.transistor.fm/e/b0cb8f0f#?secret=BqBW26HOGE
Spekulacje o wcześniejszych wyborach parlamentarnych regularnie wracają do politycznej debaty. Ludwik Pęzioł podchodzi jednak do takiego scenariusza sceptycznie.
– Sytuacja w postaci przyspieszonych wyborów, kiedy mimo wszystko koalicja jest w miarę stabilna, jest bardzo mało prawdopodobna – ocenił publicysta „Tygodnika Solidarność”.
Jego zdaniem jesienią wzrośnie natomiast polityczna mobilizacja wszystkich najważniejszych ugrupowań. Prawo i Sprawiedliwość próbuje odnaleźć się w nowym układzie sił, Koalicja Obywatelska musi walczyć o utrzymanie poparcia, a środowisko Rozwoju Plus chce udowodnić, że jest zdolne do samodzielnego zagospodarowania części elektoratu.
– PiS jest troszkę zdezorientowany, troszkę nie wie, co robić, trochę strzela w różne strony. Tu organizuje jakąś konferencję, tutaj ogłasza jakiś fragment programu, ale to wszystko jeszcze jest nieskoordynowane i takie chaotyczne – mówił Pęzioł.
Karol Nawrocki może połączyć prawicę
Rosnąca pozycja prezydenta może mieć znaczenie dla przyszłego układu sił po prawej stronie sceny politycznej. Pęzioł uważa, że Karol Nawrocki wysyła już sygnały wskazujące na próbę stworzenia wokół Pałacu Prezydenckiego szerszego środowiska.
– Karol Nawrocki już dał kilka jasnych sygnałów mówiących o tym, że będzie próbował budować takie centrum, ale nie centrum w sensie ideowym. Takie centrum, wokół którego być może zgrupują się różne siły polityczne – wskazał.
Podstawą porozumienia mogłyby być kwestie suwerenności Polski, sprzeciw wobec masowej migracji czy koncepcja Europy Ojczyzn. Największą przeszkodą pozostaje stosunek poszczególnych ugrupowań do Rosji.
Pęzioł zwrócił uwagę, że zdecydowanie antyrosyjskie stanowisko prezydenta praktycznie wyklucza możliwość politycznego zbliżenia z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
Kto mógłby wejść do wspólnego obozu?
Bardziej realne jest porozumienie PiS z innymi środowiskami prawicy. Publicysta wskazał m.in. na Rozwój Plus oraz Ruch Narodowy.
– Można sobie wyobrazić Ruch Narodowy wchodzący pod parasol prezydenta, gdzie on zaprasza do stworzenia takiego rządu patriotycznego. Też mówił o tym Jarosław Kaczyński – zauważył.
Pęzioł zwrócił uwagę na zmianę języka prezesa PiS. Jarosław Kaczyński mówi obecnie o potrzebie stworzenia „rządu patriotycznego”, a nie wyłącznie o samodzielnym odzyskaniu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość.
Znacznie więcej niewiadomych dotyczy Sławomira Mentzena. Przeszkodą mogą być przede wszystkim głębokie różnice gospodarcze.
– Dużo zależy od Mentzena, czy on będzie tak bardzo sztywno, dogmatycznie trzymał się tego podejścia do gospodarki. To uniemożliwia mu wejście w jakąkolwiek koalicję de facto, bo nikt aż tak dogmatycznie nie będzie się tego trzymał – ocenił Pęzioł.
Radykalni wyborcy problemem dla Tuska
Donald Tusk ma z kolei problem z najbardziej radykalną częścią własnego zaplecza. Pęzioł wskazał na środowiska, które po wyborach prezydenckich kwestionowały zwycięstwo Karola Nawrockiego i domagały się ponownego przeliczenia głosów.
Publicysta ocenia, że nie są to wyborcy bezwarunkowo lojalni wobec premiera. Ich poparcie zależy w dużej mierze od tego, czy rząd wystarczająco zdecydowanie rozlicza Prawo i Sprawiedliwość.
– Oni będą oddani Tuskowi do momentu, w którym będą przekonani, że on brutalnie, jak to się mówi, rozlicza Prawo i Sprawiedliwość. Każde zawahanie, każdy objaw miękkości, koncyliacyjności jest interpretowany przez tę grupę jako sprzyjanie wrogowi – mówił.
Zdaniem Pęzioła grupa ta może mieć realne znaczenie wyborcze. Jej polityczne usamodzielnienie i odebranie Koalicji Obywatelskiej nawet kilku punktów procentowych mogłoby skomplikować sytuację całego obozu rządzącego.
– W sytuacji wyborczej nawet takie 2–3 proc. może mieć duże znaczenie. Oczywiście jest to bardzo kłopotliwa grupa dla Tuska – podkreślił.
Autorzy:

