Od dziś koniec z tanimi zakupami w sieci
Nadszedł moment, który fundamentalnie zmieni nawyki zakupowe milionów Europejczyków regularnie zamawiających towary z zagranicznych portali. Dziś weszła w życie kluczowa modyfikacja unijnego prawa celnego. Likwidacji ulega obowiązujące od wielu lat zwolnienie z opłat dla przesyłek, których wartość nie przekraczała 150 euro.
Ta z pozoru drobna korekta techniczna oznacza w praktyce drastyczny wzrost kosztów dla każdego, kto decyduje się na zakupy w krajach takich jak Wielka Brytania, Chiny czy Stany Zjednoczone. Od dzisiaj prywatni odbiorcy oraz firmy będą musieli liczyć się z koniecznością opłacenia należności celnych, podatku VAT, a niejednokrotnie także wysokich opłat manipulacyjnych pobieranych przez operatorów logistycznych.
Głównym założeniem nowych przepisów jest całkowite zniesienie dotychczasowych ułatwień dla paczek o niskiej wartości. Do tej pory drobne upominki, elektronika czy odzież mogły bez przeszkód przekraczać unijne granice bez dodatkowych obciążeń. Nowa rzeczywistość wprowadza stałą opłatę celną w wysokości 3 euro, która będzie naliczana do każdego pojedynczego przedmiotu znajdującego się w przesyłce spoza Wspólnoty. Unijni urzędnicy oraz lokalni przedsiębiorcy argumentują, że dotychczasowe zasady dawały zagranicznym podmiotom nieuczciwą przewagę konkurencyjną. Dawniej skala tego procederu była marginalna, jednak eksplozja popularności azjatyckich platform zakupowych, takich jak Temu czy Shein, sprawiła, że na rynek europejski zaczęły napływać gigantyczne ilości pojedynczych, tanich paczek, omijających tradycyjne hurtowe kanały dystrybucji.
To z kolei kuło w oczy tutejszych producentów i sprzedawców, którym Bruksela, przez swoje chore ambicje, narzuciła potężne koszty walki z klimatem.
Nowe regulacje będą bezwzględnie egzekwowane wobec towarów z państw trzecich, ale z pewnymi wyjątkami geograficznymi i logistycznymi wynikającymi z umów międzynarodowych. Towary wysyłane bezpośrednio z Irlandii lub jakiegokolwiek innego kraju członkowskiego Unii pozostają całkowicie wolne od tych opłat, bez względu na to, gdzie dany przedmiot został pierwotnie wyprodukowany.
Dodatkowo, w oparciu o porozumienie Rama Windsor po Brexicie, handel między Irlandią, Irlandią Północną a Unią Europejską nie wymaga deklaracji celnych ani dodatkowych kontroli, co oznacza, że w tym konkretnym kanale opłata 3 euro nie będzie pobierana. Sytuacja komplikuje się jednak w przypadku towarów wwożonych na Północ z Wielkiej Brytanii. Nie podlegają one cłu, o ile tam pozostaną, ale jeśli ich ostatecznym przeznaczeniem okaże się Republika Irlandii lub inny kraj unijny, zostaną potraktowane jako standardowy import międzynarodowy i zostaną obciążone pełną opłatą karną.
Największym zaskoczeniem dla konsumentów może okazać się dosłowne interpretowanie zasady naliczania podatku za sztukę. Nowa opłata dotyczy bowiem konkretnego elementu zamówienia, a nie zbiorczego opakowania. Przykładowo, klient zamawiający w jednej paczce długopis, notes oraz brelok zapłaci 9 euro samego cła, zanim jeszcze do rachunku dopisany zostanie podatek VAT. Pewnym ustępstwem jest sytuacja, w której kupujemy przedmioty identyczne. Dwa dokładnie takie same długopisy w jednym zamówieniu zostaną zakwalifikowane jako jedna pozycja, co ograniczy opłatę celną do bazowych 3 euro.
Sposób pobierania nowych należności będzie zależał od strategii wybranego sprzedawcy. Część dużych platform internetowych zintegruje opłaty z własnym systemem i doliczy cło oraz VAT bezpośrednio przy kasie podczas finalizowania transakcji online. W takich przypadkach paczka dotrze do odbiorcy bez dodatkowych formalności. Jeśli jednak sprzedawca nie pobierze opłat z góry, obowiązek ten spadnie na firmę kurierską lub pocztę po tym, jak przesyłka dotrze do Irlandii. Wiąże się to z ogromnym ryzykiem finansowym, ponieważ operatorzy logistyczni naliczą własne koszty administracyjne. Krajowy operator An Post zapowiedział już, że w przypadku konieczności samodzielnego pobrania niezapłaconego cła, doliczy do rachunku klienta opłatę manipulacyjną w kwocie 6,95 euro.
Ignorowanie wezwań do zapłaty uniemożliwi odebranie zamówionych rzeczy. An Post planuje przetrzymywać nieopłacone przesyłki standardowo przez okres do 14 dni. Po bezskutecznym upływie tego terminu paczki będą odsyłane z powrotem do nadawcy. Kupujący muszą tym samym zachować szczególną czujność przy weryfikacji sklepów internetowych. Sam fakt, że witryna posługuje się lokalną domeną z końcówką „.ie”, prezentuje ceny w walucie euro i kieruje swoje reklamy do mieszkańców Irlandii, nie gwarantuje, że magazyn wysyłkowy znajduje się na terytorium Unii Europejskiej. Kluczowe staje się więc dokładne studiowanie regulaminów oraz zakładek informujących o warunkach dostawy.
Co niezwykle istotne dla osób planujących zakupy na przełomie miesięcy, decydującym kryterium nie jest moment kliknięcia przycisku „kup teraz” ani opłacenia zamówienia, lecz fizyczna data wprowadzenia towaru na terytorium Irlandii. Wszystkie paczki, które przekroczyły granicę po północy, objęte są restrykcyjnymi przepisami, nawet jeśli transakcja została zawarta wiele tygodni wcześniej. Nowe unijne prawo uderzy również w procedurę zwrotów. Raz zapłacone cło za odesłany towar zasadniczo nie będzie podlegało zwrotowi, z wyjątkiem sytuacji, gdy rzecz okaże się fabrycznie wadliwa. Kwestia ewentualnego odzyskania podatku VAT zostanie natomiast pozostawiona indywidualnej polityce handlowej każdego detalisty.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
