Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego: Czy Polska przetrwa do roku 2030? Pomiędzy hucpą, megalomanią i szaleństwem (3) – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego: Czy Polska przetrwa do roku 2030? Pomiędzy hucpą, megalomanią i szaleństwem (3)

Dla dobra „sprawy” polskie władze nie chciały dostrzegać ukraińskiej rzeczywistości. Tego, że Ukraina systemowo zaprzecza ludobójstwu 1943/44 roku i nie godzi się na ekshumacje pomordowanych. I tego, że była przez 350 lat pod rosyjskim, a prawie 100 lat pod sowieckim panowaniem.

Wybaczcie nam, Polacy! 85 lat temu oszaleliśmy. Nasi przodkowie oszaleli. Dali się przekonać Adolfowi Hitlerowi, że jego pomysł na ostateczne rozwiązanie problemów narodowościowych da niepodległość Ukrainie – zwycięstwo wbrew Polsce i Rosji Sowieckiej. 

Dziś my, ich wnukowie i spadkobiercy w walce o niepodległą Ukrainę, przepraszamy i prosimy o wybaczenie. Choć nic nie zmaże win naszych przodków, uczynimy co możliwe. Pochowajcie wreszcie Waszych zamordowanych przodków według reguł naszej wspólnej chrześcijańskiej Wiary. Niech ich kości nie plamią dłużej naszej ziemi. 

Przepraszamy też naszych zamordowanych przodków Ukraińców, którzy w obliczy piekła ludobójstwa nie zawahali się udzielać pomocy i schronienia skazanym na zagładę Polakom.

Wybaczcie nam! Niech nigdy więcej szatańskie szaleństwo ludobójstwa nie powtórzy się na naszej ziemi i nigdzie.

Naród ukraiński 

(przyjął przez aklamację parlament i zatwierdził prezydent Ukrainy [nie ma za co]). Mam nadzieję, że naród polski takiego stosownego oświadczenia kiedyś się doczeka.

Pamiętam, miałem dziś napisać o składkach ZUS, o tym jak polityka wysokiego oskładkowania/opodatkowania pracy, wdrożona przez reżim Jaruzelskiego zwykłymi rozporządzeniami Ministra Pracy(!) – z 25 do 48% w latach 1981-3 – nie tylko nie została zniesiona, ale stała się ideą państwową III RP; włączając w to 2 kadencje rządów „Zjednoczonej Prawicy”. 

Jednak ostatni akt gloryfikacji UPA przez prezydenta Zełenskiego namieszał mi trochę w harmonogramie. Może i dobrze, bo stosunek polskiej klasy politycznej do Ukrainy doskonale obrazuje upadek polskiej myśli i klasy politycznej. Poruszamy się jak w tytule, pomiędzy hucpą, megalomanią i szaleństwem, wzmocnionym agenturalnym działaniem państw nam wrogich teraz i w przy(e)szłości. 

Jedno wyjaśnienie historyczne, obarczanie Stepana Bandery odpowiedzialnością za mordy na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej jest niedorzecznością. To nie on ale Roman Szychewycz jest winnym wprost ukraińskiej zbrodni na narodzie polskim. Przy czym polskie eksponowanie ukraińskich kos i wideł jest absurdalne. Ukraińcy zabijali tym, co mieli pod ręką.

Roman Szuchewycz miał plan polityczny. Jak większość strategicznych planów dotyczył on rzeczywistości po poprzedniej wojnie. Po poprzedniej wojnie, zwanej I WŚ, na ziemiach polskich odbyły się plebiscyty. Mieszkańcy zostali zapytani, pomimo oczywistej porażki Niemiec, do jakiego państwa chcą należeć: do Polski czy do Niemiec. Na taką powtórkę z historii liczył wychowany w II Rzeczpospolitej, a przeszkolony przez Niemców („Nachtigall”), Roman Szuchewycz. Przy czym, bądźmy precyzyjni, nie wydał on rozkazu ludobójstwa Polaków, ale instrukcję wywarcia na nich presji w celu opuszczenia ziem przyszłej niepodległej Ukrainy.

Tak brzmiała:

dawać polskiej ludności polecenia wyprowadzenia się w ciągu kilku dni na rdzenne ziemie polskie. Jeśli tego nie wykonają, wtedy wysyłać bojówki, które mężczyzn będą likwidować, a chaty i majątek palić (rozbierać). Jeszcze raz zwracam przy tym uwagę na to, żeby Polaków wzywać do opuszczenia ziemi i dopiero później likwidować, a nie na odwrót. 

 Przeczytajcie jego historię, bo warto>>>

Ale dosyć historii. Jak wygląda dziś polska polityka w sprawie Ukrainy?

Byłem zażenowany dziecinadą jaką zaprezentował prezydent Andrzej Duda. Jakieś trochę sienkiewiczowskie, trochę romantyczne rojenia zajęły miejsce analizy rzeczywistości Ukrainy napadniętej przez Rosję w roku 2022 – prawie 400 lat po niedoszłej Rzeczpospolitej Trzech Narodów. 

Nie lepiej zachował się rządzący wtedy PiS, który równie bezwarunkowo skierował pomoc na „bratnią” Ukrainę, zapominając przy tym, że ta „bratnia” Ukraina pozostawała pod wpływem rosyjskim przez ostatnie 350 lat i że zniszczona przez prawie 100 lat sowieckiego komunizmu nie jest z nami cywilizacyjnie tożsama. 

Dla dobra „sprawy”, rychłej odbudowy Rzeczpospolitej Jagiellonów, polskie władze nie chciały dostrzegać ukraińskiej rzeczywistości. Tego, że Ukraina systemowo zaprzecza ludobójstwu Polaków w 1943/44 roku i nie godzi się na ekshumacje pomordowanych.

Polska klasa polityczna nie chciała też dostrzec najważniejszego rysu historycznej ciągłości współpracy pomiędzy Ukrainą a Niemcami. To dziwne, bo nawet czytając życiorys Szuchewycza nie sposób go nie zauważyć. Zachwyceni polską pomocą dla Ukrainy, liczący na wdzięczność, polscy politycy dali się ograć jak dzieci bezwzględnym graczom, jakimi są Wołodymyr Zełenski i Ursula von der Layen, tudzież każdy kolejny kanclerz Niemiec.

Na Ukrainie rozgrywa się teraz wojna o wpływy.  I również w tym kontekście powinniśmy rozpatrywać gloryfikację Bandery, Szuchewycza i UPA. To Niemcy walczą z Amerykanami o zwycięstwo swojego projektu. 

Projekt amerykański jest prosty. Wchodzimy na Ukrainę z pieniędzmi, inwestujemy w nią dla własnych i miejscowych zysków, kończymy z korupcją, przeprowadzamy wolne wybory, odsuwamy i osłabiamy Rosję (i Niemcy). Tworzymy w oparciu o Ukrainę i Polskę amerykańską strefę sojuszniczą w tej części świata.

Projekt niemiecki również jest prosty. I prawie taki sam jak amerykański, co jednak robi istotną różnicę. Projekt niemiecki gwarantuje prezydentowi Zełenskiemu bezkarność korupcyjną w oparciu o standardy KE. Osłabia w tej części Europy wpływ Rosji, USA i Polski, podporządkowując teren idei Wielkich Niemiec. Dlaczego prezydent Zełenski skłania się do poparcia historycznego projektu niemieckiego, nie trudno odgadnąć. Dlaczego obecny polski rząd popiera tę koncepcję, również nie trudno odgadnąć.

Sowieci dorwali i zabili Romana Szuchewycza w kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej, w roku 1950. Jemu projekt niemiecki nie przyniósł szczęścia i sprowadził na naród ukraiński kolejne kilkadziesiąt lat komunistycznej niewoli. 

Projekt niemiecki nie przyniósł również szczęścia Polsce. Bez niego przecież nie byłoby II Wojny Światowej, a w jej wyniku zajęcia Polski przez Związek Sowiecki na okres 50 lat i komunizacji Polaków. 

Jedynym sposobem na uniknięcie niemieckiej pułapki przez Ukrainę i przez Polskę jest obopólne odrzucenie hucpy, megalomanii i szaleństwa. Wybierzmy dobro naszych narodów i państw, a nie interesy zdeprawowanych „unijnymi” pieniędzmi wąskich grupek polityków. Wybierzmy współpracę z USA dla dobra Polski i Ukrainy.

Jan Azja Kowalski

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS: