Jak Simon Harris chce zmienić budżet państwa w przedwyborczy „fundusz korupcyjny”
Scenariusz współczesnej makiawelicznej polityki rzadko ulega zmianom, zwłaszcza gdy zbliża się moment ostatecznej weryfikacji przy urnach wyborczych. Klasycznym tego przykładem staje się najnowsza deklaracja wicepremiera Simona Harrisa, który po wprowadzeniu nowego posła partii Fine Gael Seána Kyne’a do Dáil, bez cienia zażenowania zapowiedział rychłe manipulowanie państwowym budżetem. Analiza jego słów oraz kontekstu politycznego nie pozostawia złudzeń, iż obóz władzy przerażony sygnałami płynącymi od klasy pracującej, zamierza przekonać do siebie wyborców za pomocą ich własnych, uprzednio odebranych im w podatkach pieniędzy.
Wicepremier Harris pełniący kluczową rolę w kształtowaniu polityki finansowej kraju, wprost przyznał, że wyniki ostatnich wyborów uzupełniających w okręgach Galway West oraz Dublin Central nie były dla rządu bezwarunkowym sukcesem. Wyborcy z zachodu Irlandii wysłali jasny i zdecydowany komunikat, domagając się realnych zmian, a nie jedynie politycznego przetrwania z dnia na dzień. Zamiast jednak głębokiej refleksji i systemowych reform, lider Fine Gael sięga po najstarsze, najbardziej prymitywne narzędzie inżynierii politycznej, czyli obietnicę transferów finansowych i ulg podatkowych, a precyzyjnie wymierzonych w kalendarz wyborczy.
Strategiczne przesunięcie ciężaru reform podatkowych na konkretny moment ubiegania się o reelekcję obnaża czysto instrumentalne traktowanie mechanizmów budżetowych. Przez długi czas pracujący obywatele musieli borykać się z drastycznymi kosztami życia, brakiem infrastruktury oraz niewydolnym systemem opieki nad dziećmi, podczas gdy ostatnia ustawa budżetowa ostentacyjnie pomijała jakiekolwiek pakiety redukujące obciążenia dochodów osobistych. Dopiero bezpośrednie zagrożenie utratą wpływów politycznych oraz porażka kandydata Raya McAdama w utrzymaniu prestiżowego mandatu w Dublin Central zmusiły wicepremiera do gwałtownej zmiany retoryki. Harris wprost deklaruje, że skoro poprzedni budżet nie zawierał pakietu dotyczącego podatku dochodowego ze względu na inne kwestie, to nadchodzący plan finansowy bezwzględnie musi te zmiany uwzględnić, a konkretne szczegóły zostaną doprecyzowane w najbliższych tygodniach.
Tego typu deklaracje stanowią kwintesencję populizmu fiskalnego. Próba przekonania społeczeństwa, że państwo „daje” lub „zwraca” środki, jest cyniczną manipulacją, która pomija fakt, iż każda obniżka podatków w okresie przedwyborczym jest de facto jedynie czasowym ograniczeniem drenażu kieszeni tych samych ludzi, którzy te środki wypracowali. Harris próbuje ubrać tę strategię w szaty troski o klasę pracującą, twierdząc, że jego priorytetem jest, aby praca wreszcie się opłacała, a ludzie mogli iść do przodu, a nie tylko wegetować. Prawdziwe pytanie brzmi jednak, dlaczego praca nie opłacała się dotychczas i dlaczego naprawa tego stanu rzeczy została odłożona dokładnie na moment, w którym partia potrzebuje odnowienia mandatu społecznego.
Obok doraźnych obietnic podatkowych pojawiają się kolejne, te tradycyjne, a mające zneutralizować wieloletnie zaniedbania. Kwestia dramatycznego braku dostępności opieki nad dziećmi, wpływająca destrukcyjnie na decyzje zawodowe tysięcy rodzin, oraz opóźnienia w realizacji kluczowych projektów infrastrukturalnych, takich jak obwodnica Galway czy powolne tempo wdrażania inwestycji, nagle awansowały do rangi najwyższych priorytetów legislacyjnych. Zapowiedź forsownego uchwalenia i wdrożenia ustawy o infrastrukturze krytycznej ma stworzyć iluzję dynamizmu i sprawczości rządu, który przez lata nie potrafił uporać się z przewlekłością procedur i administracyjnym paraliżem.
Podczas gdy Fine Gael próbuje ratować swoją pozycję za pomocą obietnic budżetowych redystrybucji, po stronie opozycyjnej dochodzi do głosu równie wyrachowana gra o podział wpływów. Liderka Partii Pracy Ivana Bacik starając się wykorzystać chwiejną pozycję partii rządzącej oraz strategiczne rozdroże, na którym, wzorem opinii Holly Cairns z Socjaldemokratów znalazło się ugrupowanie Sinn Féin, forsuje projekt koalicji pod hasłem wspólnego transferu głosów na lewicy. Planowane porozumienie „Głosuj na Lewo, Transfer na Lewo” miałoby objąć Socjaldemokratów, Zielonych oraz jej własną partię, ostentacyjnie odmawiając Sinn Féin miana prawdziwej lewicy. Ta polityczna polaryzacja i walka o miano jedynej alternatywy pokazują, że cała scena polityczna koncentruje się na taktycznych sojuszach i walce o władzę, całkowicie ignorując długofalową stabilność finansową państwa.
Zapowiadany budżet stanie się zatem nie narzędziem odpowiedzialnego zarządzania makroekonomicznego, lecz polem bezwzględnej walki o przetrwanie elity władzy.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC Houses of the Oireachtas
