150 milionów euro premii dla szefa Ryanaira. Michael O’Leary znów udowadnia, że sukces ma swoją cenę
Legendarny prezes Ryanaira Michael O’Leary, może w najbliższych latach wzbogacić się o kolejne 150 milionów euro. Informacja wywołała żywą dyskusję wśród komentatorów rynku, jednak trudno nie zauważyć, że za potencjalną premią stoją konkretne wyniki, które od lat czynią irlandzkiego przewoźnika jedną z najpotężniejszych linii lotniczych świata.
Zarząd Ryanaira potwierdził zawarcie nowej umowy z O’Learym, na mocy której pozostanie on na stanowisku dyrektora generalnego aż do kwietnia 2032 roku. Oznacza to, że będzie kierował spółką jeszcze przez sześć kolejnych lat, a po zakończeniu kontraktu będzie miał 72 lata.
Nowe porozumienie przewiduje wyjątkowo atrakcyjny system wynagrodzenia oparty przede wszystkim na wynikach. O’Leary otrzyma prawo do zakupu dodatkowych 10 milionów akcji Ryanaira po cenie 26,70 euro za sztukę, pod warunkiem spełnienia jednego z dwóch ambitnych celów. Pierwszym jest osiągnięcie przez przewoźnika rocznego zysku netto przekraczającego 4 miliardy euro. Drugim – utrzymanie ceny akcji powyżej poziomu 42 euro przez co najmniej 28 kolejnych dni. Jeżeli drugi warunek zostałby spełniony przy minimalnym wymaganym kursie akcji, oznaczałoby to dla prezesa zysk sięgający około 153 milionów euro. To kwota, która robi ogromne wrażenie, ale warto pamiętać, że nie jest ona gwarantowana. Jej uzyskanie zależy wyłącznie od wyników firmy oraz wzrostu wartości dla akcjonariuszy.
Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy O’Leary korzysta z systemu premiowego opartego na sukcesie spółki. W ubiegłym roku otrzymał premię wartą ponad 100 milionów euro po tym, jak akcje Ryanaira osiągnęły wcześniej założone cele. Również wtedy pojawiły się głosy krytyki, jednak trudno było ignorować fakty. Ryanair od lat pozostaje liderem europejskiego rynku tanich przewozów lotniczych, a jego wyniki finansowe należą do najlepszych w branży.
W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy zakończonych w marcu tego roku zysk netto Ryanaira wzrósł o imponujące 40 procent, osiągając poziom 2,26 miliarda euro. Przychody zwiększyły się o 11 procent do 15,54 miliarda euro, a liczba przewiezionych pasażerów wzrosła do rekordowych 208,4 miliona osób. To wyniki, o których wielu konkurentów może jedynie marzyć. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że Ryanair należy obecnie do najsilniejszych finansowo linii lotniczych na świecie. W czasach, gdy część przewoźników nadal zmaga się ze skutkami pandemii, wysokimi kosztami paliwa czy niestabilną sytuacją geopolityczną, irlandzka spółka utrzymuje wysoką rentowność i konsekwentnie rozwija działalność.
Sam O’Leary od trzech dekad jest twarzą sukcesu Ryanaira. Stanowisko dyrektora generalnego objął w 1994 roku i to właśnie pod jego kierownictwem niewielka wówczas linia lotnicza przekształciła się w europejskiego giganta. Ryanair zadebiutował na giełdzie w 1997 roku, a od tego czasu wartość przedsiębiorstwa wzrosła wielokrotnie. Obecnie kapitalizacja rynkowa spółki wynosi około 26,7 miliarda euro. Dzięki zgromadzonym udziałom O’Leary posiada akcje warte ponad miliard euro. W ciągu lat zarobił również setki milionów na sprzedaży papierów wartościowych i wypłacanych dywidendach. Prywatnie inwestuje między innymi w wyścigi konne, hodowlę bydła oraz rozległe posiadłości ziemskie wokół swojej rezydencji Gigginstown w hrabstwie Westmeath.
Zarząd Ryanaira nie ukrywa zadowolenia z podpisania nowego kontraktu. Przewodniczący spółki Stan McCarthy podkreślił, że negocjacje trwały wiele miesięcy i były prowadzone przy ścisłej współpracy z największymi akcjonariuszami. Jak zaznaczył, przedłużenie kadencji O’Leary’ego ma przynieść korzyści wszystkim właścicielom akcji spółki.
Przedstawiciele przewoźnika zwracają również uwagę, że podstawowa pensja prezesa pozostaje stosunkowo skromna, a zdecydowana większość potencjalnego wynagrodzenia zależy od osiągnięcia ambitnych celów biznesowych. Innymi słowy, gigantyczna premia pojawi się tylko wtedy, gdy równie imponujące będą wyniki całej firmy.
Dlatego krytyczne komentarze dotyczące wysokości możliwego bonusu wydają się dziś nieco chybione. O’Leary nie otrzymuje bowiem pieniędzy za sam fakt zajmowania stanowiska, lecz za tworzenie wartości dla akcjonariuszy i dalszy rozwój przedsiębiorstwa. Patrząc na historię Ryanaira, trudno odmówić mu skuteczności. Niezależnie od tego, czy ktoś lubi jego bezpośredni styl zarządzania, czy nie, jedno pozostaje bezsporne – na swoją pozycję i potencjalną premię zapracował wynikami, które od lat należą do najlepszych w światowym lotnictwie.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
