Ziemiec o raporcie Mróz-Gorgoń: „To jest nie do obrony”. Pełnomocniczka powinna odejść z rządu
– To jest nie do obrony – ocenia Krzysztof Ziemiec, komentując raport przygotowany pod kierunkiem Barbary Mróz-Gorgoń, obecnej pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski. Dziennikarz krytykuje zarówno zawartość dokumentu, jak i sposób, w jaki jego autorka tłumaczy kontrowersje, i uważa, że powinna odejść z rządu. Zastrzega przy tym, że sama idea stworzenia spójnej strategii promocji Polski jest potrzebna.

W tym artykule:
- „Piękne słowa, które wydają się mądre”
- Mróz-Gorgoń przyznaje, że korzystała z AI
- „Jeśli za coś takiego mamy płacić 200 tysięcy, to jest skandal”
- Ziemiec: skompromitowano ideę promocji Polski
- „Powinna powiedzieć: dziękuję, nie wyszło”
https://share.transistor.fm/e/5c735447#?secret=aGmQnKnOid
Krzysztof Ziemiec zdecydowanie krytykuje raport „Polaków Portret Własny”, przygotowany pod kierunkiem Barbary Mróz-Gorgoń. Dziennikarz podkreśla przy tym, że jego obecna ocena jest tym bardziej krytyczna, że wcześniej miał o ekspertce bardzo dobre zdanie.
Jak wspomina w Radiu Wnet, poznał Mróz-Gorgoń podczas jednego z kongresów gospodarczych, gdzie mówiła o potrzebie długofalowej i ponadpartyjnej strategii promocji Polski.
– Muszę przyznać, że uwiodła wtedy publiczność, bo mówiła bardzo rozsądnie o tym, że pewnego rodzaju działania powinny być w jakiś sposób zgrupowane i powinny być ponadpartyjne – mówi Ziemiec.
Dziś jego ocena jest zupełnie inna.
– Kiedy słucham jej wystąpień w telewizji i czytam ten raport, no to niestety to jest nie do obrony – podkreśla.
„Piękne słowa, które wydają się mądre”
Raport „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska” został przygotowany w 2025 r. pod kierunkiem Mróz-Gorgoń, wówczas prezeski Fundacji Marka Polska Think Tank. W samym dokumencie wskazano, że projekt realizowano w ramach zadania publicznego „Marka Polska – podstrategia turystyczna”, dofinansowanego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Po publikacji dokumentu uwagę komentatorów zwróciły liczne błędy rzeczowe, językowe i edycyjne. W raporcie Katowice określono jako leżące w „północnym centrum Polski”, pojawiają się puste i błędnie ponumerowane przypisy oraz sformułowania takie jak „tradycyjna chlebowość”, „guardianka” czy angielskie wtręty pozostawione bez tłumaczenia.
Ziemiec określa język dokumentu jako współczesną odmianę „mowy-trawy”.
– To są piękne słowa, czasami niezrozumiałe słowa, które wydają się mądre, a treści tam nie ma żadnej. Tam nie ma przypisów, tam są jakieś słowa, które nie istnieją albo jakieś, powiedziałbym, naiwne rzeczy – ocenia.
Miliony na kampanię promującą Polskę. Lodowski: problemem jest brak pomysłuNowa kampania promująca Polskę budzi kontrowersje zarówno ze względu na koszty, jak i samą koncepcję. Miłosz Lodowski oc…
Mróz-Gorgoń przyznaje, że korzystała z AI
Barbara Mróz-Gorgoń tłumaczy, że dokument, który znalazł się w internecie, miał charakter roboczy i nie powinien zostać opublikowany. Przyznaje również, że podczas jego przygotowywania wykorzystywano sztuczną inteligencję. W Polsat News określiła materiał jako etap prac badawczych i „work in progress”.
Pełnomocniczka zaznacza jednocześnie, że sam raport nie był przedmiotem umowy z Ministerstwem Sportu i Turystyki, a finansowane ze środków publicznych były badania. Takie samo stanowisko przedstawia resort: według ministerstwa opublikowany dokument „nie był przedmiotem zamówienia ani nie stanowił realizacji żadnej umowy”, której stroną było MSiT.
Ziemiec uważa, że kwestia finansowania wymaga jednoznacznego wyjaśnienia.
– Mam nadzieję, że dziennikarze wykorzystają każdą okazję, żeby dopytać członków rządu, jak to naprawdę było, czy myśmy za to zapłacili, czy nie – mówi.
„Jeśli za coś takiego mamy płacić 200 tysięcy, to jest skandal”
Według informacji podawanych przez media na realizację zadania publicznego obejmującego badania i opracowanie ich wyników Ministerstwo Sportu i Turystyki przekazało blisko 180 tys. zł. Spór dotyczy tego, czy opublikowany raport można utożsamiać z produktem powstałym w ramach tej umowy.
Ziemiec celowo stawia swoją ocenę warunkowo.
– Jeśli my za coś takiego mamy płacić 200 tysięcy, to jest to skandal, bo uważam, że taka kwota nie należy się za taką pracę – podkreśla.
Jego zdaniem problem nie kończy się jednak na samym raporcie. Kontrowersje mogą uderzyć również w ideę stworzenia spójnej marki narodowej.
Ziemiec: skompromitowano ideę promocji Polski
Dziennikarz zastrzega, że Polska potrzebuje profesjonalnej promocji za granicą. Jako przykłady wskazuje inne państwa i miasta, które od lat inwestują w kampanie mające przyciągać turystów, inwestorów i biznes.
– Nie potępiałbym idei reklamowania Polski. Warto promować kraj, warto promować miasto, warto promować Polskę, tylko w zupełnie inny sposób – zaznacza.
W jego ocenie obecna sytuacja przynosi więc podwójną stratę: podważa wiarygodność osoby odpowiedzialnej za rządową strategię, a jednocześnie ośmiesza samą koncepcję profesjonalnego budowania marki kraju.
Mróz-Gorgoń została pod koniec lipca powołana przez rząd na pełnomocniczkę ds. promocji marki Polski i sekretarz stanu w KPRM. Ma odpowiadać m.in. za przygotowanie strategii, koordynację działań administracji oraz stworzenie wspólnych standardów komunikowania marki narodowej.
„Powinna powiedzieć: dziękuję, nie wyszło”
Najdalej Ziemiec idzie, gdy mówi o politycznych konsekwencjach sprawy. Jego zdaniem dotychczasowe wyjaśnienia przedstawione dotychczas przez pełnomocniczkę nie zamykają problemu.
– Nie obroniła się – ocenia.
Ziemiec zaznacza, że nominacja Mróz-Gorgoń mogła wydawać się uzasadniona jej wcześniejszym doświadczeniem akademickim i zawodowym w dziedzinie marketingu i brandingu. Uważa jednak, że po obecnej aferze sytuacja się zmieniła.
– Myślę, że dzisiaj to chyba sama pani profesor powinna powiedzieć: „dziękuję, nie wyszło, coś jest nie tak” i pożegnać się z rządem, bo to jest kolejna rzecz, która będzie absolutnie bardzo ciążyła premierowi – mówi Krzysztof Ziemiec.
Sprawa ma już także wymiar polityczny. PiS zapowiedziało zawiadomienie prokuratury i CBA oraz domaga się odwołania pełnomocniczki. Mróz-Gorgoń odrzuca zarzuty dotyczące samej pracy badawczej, podkreślając, że została ona przeprowadzona rzetelnie, a wykorzystanie modeli generatywnej AI miało charakter pomocniczy.
Autorzy:

